Mateusz pisze:No tak, ale jak już decyduje się na kolejną płytę to mam nadzieje ze zobaczymy jeszcze Thomasa Andersa rozgrzewającego publike jak za czasów MT (no moze przesadziłem, aż tak to nie bedzie, ale moze być podobnie), nie chce żeby trzeba było godzinami szukac jakiejś małej wzmianki o nim czy o jakimś jego występiku gdzieś gdzie diabeł mówi dobranoc. Legenda pozostanie , to fakt, ale żeby tylko nie była to legenda upadła. Spójrzmy na takiego Krzysztofa Krawczyka, moze to zły przykład ale osobowościowo gość podobny do Thomasa, ułożony, wierny ideałom takim jak rodzina itd itp a jednak wie z drugiej strony jak i gdzie sie pokazac i robi dobre kawałki nadal (pomijamy epizod z DP

)
Krzysztof Krawczyk nie wydaje się dobrym przykładem:
Nowe albumy Justyny Steczkowskiej, Krzysztofa Krawczyka, Marcina Rozynka, Sary May, Peji, Pectusa i Ich Troje okazały się sprzedażową porażką.
Wielomiesięczne przygotowania, nagrywanie utworów często pod okiem renomowanych producentów, kampania promocyjna na szeroką skalę i niecierpliwe oczekiwanie na pierwsze wyniki. Dla wspomnianych wykonawców dane dotyczące popularności nowych albumów były wieściami wręcz hiobowymi. Krzysztof Krawczyk na nagranie płyty "Warto żyć" wziął nawet kredyt. (...)
Zupełnie inną pozycję na rynku mają Krzysztof Krawczyk i Justyna Steczkowska. To multiplatynowi wokaliści, należało zatem spodziewać się sprzedażowego hitu. Jednak zarówno płyta "Warto żyć" Krawczyka, jak i "To mój czas" Steczkowskiej nie dotarły ani razu do czołowej dziesiątki polskiej listy, nie mówiąc już o zdobywaniu Złota czy Platyny. (...)
LINK
Nie oglądałem "Jaka to melodia?", ale czy nie było to czasem tak, że Thomas Anders nagrał dla telewizji mini-recital zaraz po występie na Sylwestra, a teraz tylko TVP wykorzystała fragmencik ze zwrotką i refrenem jednego utworu? To tak, jak odtworzenie w radiu. Wykonawca, tu Thomas, nawet nie musi wiedzieć, że był zagrany w naszej TV. Co najwyżej dostanie za to odtworzenie tantiemy.
Słuchajcie, legendy tak często kończą i należy się z tym pogodzić, a nie dzielić włos na czworo. Dziś też Boney M. występuje w remizach strażackich, do tego w dwóch różnych składach, ale większość mimo wszystko kojarzy ich przeboje. Dla mnie rozdział Modern Talking uważam za skończony, jedynie czasem sentymentalnie odwiedzam sobie bibliotekę - czytaj: wracam do dawnych czasów, do starych płyt. Nie gniewam się, że Thomas coraz bardziej tyje, a Bohlen reklamuje kiełbasę.