W latach 80, za czasów owej legendarnej świetności MT, uczęszczałam do głębokiej podstawówki, do tych młodszych klas. Muzyką się nie interesowałam zanadto, ale pamiętam z tamtej epoki niektóre piosenki MT, oczywiście bez świadomości, że to właśnie MT.

Często ich kawałki słyszałam w radiu lub z czyjegoś okna.

Potem długo, długo nic.. w 1998-99 to już kojarzę dokładnie, Wielki Powrót duetu. Wtedy moje zainteresowania muzyczne że tak powiem, znajdowały się w rozkwicie, toteż bezbłędnie zakojarzyłam MT, nie omieszkałam też kupić "Back For Good", która to płytka przypomniała mi dzieciństwo... ech pięknie..

Zamiast iść za ciosem, jakoś po krótkim czasie nieco porzuciłam MT. Szkoda, teraz żałuję, ale swoich upodobań muzycznych się nie wybiera.

Oczywiście oglądałam potem ich nowe teledyski w tv, niektóre były całkiem, całkiem, więc tak zupełnie nie straciłam kontaktu z twórczością obu panów. Aha, nowy styl T&D (krótki fryz, marynara, krawat, skóra) przyjęłam bez zdziwienia, bo nie wiedziałam, jak wyglądali te 15 lat wcześniej. Teraz to byłby istny szok..
Potem uznałam, że kompletnie mi odbiło, i chyba zaczynam się starzeć, bo rzuciłam moje od dawna ulubione "elektroniczno-dance'owo-disco'we" rytmy i zaczęłam namiętnie wsłuchiwać się w indie rocka i takie tam, przez dobrych parę lat. Ale coś zaczęło mi się to nudzić pomału, szukałam czegoś nowego, wszystko takie nudne, buee, z nudów wygrzebałam kawałki z lat 80.. akurat pojawił się festiwal w Sopocie, ucieszyło mnie to, bo miała być właśnie muza z owych czasów. Zasiadłam, obejrzałam, no i... Thomas przekonał mnie po 20 sekundach, że popełniłam duży błąd, olewając tyle lat MT.
![Dobre :] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Jednak znowu na wierzch wylazły moje upodobania 'elektroniczne', "stara miłośc nie rdzewieje", rzuciłam na razie rocka..

Teraz nadrabiam stracony czas (choć to już nie do nadrobienia w rzeczywistości) i zagłębiam się w twórczośc zespołu. Dziś przyszło mi 5 płytek MT zakupionych w necie, męczę je od paru godzin.
Odnośnie MT podoba mi się kompletna niefrasobliwość ich piosenek, brak potrzeby wsłuchiwania się w teksty, sympatyczny wokal Thomasa, charakterystyczne chórki

- co więcej - niektóre piosenki MT nastrajają bardzo optymistycznie. Jak dla mnie numer 1 pod każdym względem to "Down On My Knees". Nie umiem się przy tym utworku nie uśmiechnąć, coś pięknego.
W ogóle jeśli już, to w przypadku MT preferuję te żywsze piosenki. W przypadku muzyki ewidentnie tanecznej nie widzę bowiem większego sensu w produkowaniu ballad.. to się mija z celem i nędznie brzmi. Smuty lepiej pozostawić rockowi i soulowi.
Efektem ubocznym nowych zainteresowań jest 'odkrycie' solowej kariery Thomasa. Właśnie czaję się na "This Time".. mam nadzieję, że wpadnie w moje ręce, moim skromnym zdaniem (proszę mnie nie linczować) 'Independent girl' czy 'King of love' w porównaniu z MT to kosmos, pierwsza klasa. No ale to nie w tym temacie.
Tyle ode mnie.
