Re: Thomas Anders w Kielcach
: ndz wrz 12, 2010 23:08
"Przed kawałkiem "Maria”, wokalista spytał publiczność w bliższych rzędach, czy jest wśród nich pani nosząca to imię. Zgłosiły się trzy. Kiedy Anders zaprosił je do siebie, dwie z nich z wypiekami na twarzy przyznały się, że mają inne imiona. Muzyk zareagował wybuchem śmiechu. Jedyną fankę, która okazała się prawdziwą Marią, artysta osobiście sprowadził ze sceny". O jak miło, że tak piszą. Bo to byłam ja. Jak to powiedział Thomas: "Budzińśka". Nie znam dobrze angielskiego i nie wiedziałam, że te dwie dziewczyny mogły kłamać. No ale czego się nie robi dla swojego Idola
Ksero dowodu zrobiłam "na wszelki wypadek". Bałam się, że nie znam dobrze angielskiego i sobie nie poradzę z rozmową. Ale emocje były tak wielkie, że nie miała znaczenia znajomość angielskiego. Myślę, że nie było źle. Do końca życia nie zapomnę uścisku Jego dłoni, kiedy mi ją podał podczas wejścia na scenę. A później poprosił pana z ochrony aby mi pomógł zejść ze sceny (prawdziwy dżentelmen)
Ogólnie koncert bardzo udany, na wysokim poziomie jeśli chodzi o organizację i widownię. Przyznam szczerze, że liczyłam na autograf albo zdjęcie. No ale może innym razem. Dziękuję FAN-CLUBOWI i wszystkim fanom za wspaniałą zabawę.
Ksero dowodu zrobiłam "na wszelki wypadek". Bałam się, że nie znam dobrze angielskiego i sobie nie poradzę z rozmową. Ale emocje były tak wielkie, że nie miała znaczenia znajomość angielskiego. Myślę, że nie było źle. Do końca życia nie zapomnę uścisku Jego dłoni, kiedy mi ją podał podczas wejścia na scenę. A później poprosił pana z ochrony aby mi pomógł zejść ze sceny (prawdziwy dżentelmen)