Koncert
Thomasa przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i śmiem twierdzić, iż był to najlepszy koncert ze wszystkich występów
Andersa w Polsce. Moi poprzednicy opisali wszystkie główne atrakcje jakie były udziałem licznie zgromadzonej publiczności w związku z czym nie będę się powtarzał
W moim przekonaniu napisano praktycznie wszystko jeśli chodzi o wrażenia - i podpisuję się pod nimi obiema rękoma
Mam jednak i uwagi, które organizatorzy powinni wziąć sobie do serca - tym bardziej, że w swoim życiu organizowałem kilka koncertów dla gwiazd muzyki dance - jak chociażby
Fun Factory,
Mo-Do czy
Alphaville.
Otóż:
1. To support... Zespół
"TK 09" to faktycznie zespół z innej półki. Panowie grają rocka z elementami pop, a co za tym idzie z całą pewnością nie stanowili dobrego supportu przed gwiazdą wieczoru -
Thomasem Andersem. Zdaję sobie sprawę, iż zapewne nie bez powodu nie udało się "wyczarować" zespołu zbliżonego stylem muzycznym (czy grającego chociażby muzykę dance lub pop) ale z drugiej strony nie można zakontraktowywać zespołu jako support, który gra zdecydowanie inny rodzaj muzyki od tej, na którą przyszła publiczność do Amfiteatru "Kadzielnia" w Kielcach - bo zawsze będzie to poniekąd niewypał...
2. Przyznam, że nie miałem przyjemności posłuchania wcześniej zespołu
"TK 09" - nie mniej uważam, że Panowie dali naprawdę dobry występ - jednak rock nawet nie wiem jak dobry nie trafi do sporej grupy ludzi, która na codzień słucha innego stylu muzycznego. Reakcja sporej części publiczności mniej więcej wyglądałaby tak samo gdyby gwiazdą wieczoru miał być zespół
"Dżem" a supportem do niego np. zespół
"Papa D" (wcześniej znany jako
"Papa Dance"). Było mi nieco przykro - ale świadczy to też nienajlepiej o sporej grupie publiczności, którzy wygwizdali support - bo skoro już jakiś zespół pojawił się na scenie to należy uszanować to co grają. Tym bardziej, że jak się okazało zapowiadający koncert Thomasa - frontmen zespołu
TK 09 - Krzysztof Kis bardzo ładnie (i to z głowy, a nie z kartki !!! - co często się zdarza) przedstawił dokonania zespołu
Modern Talking i samego
Andersa tuż przed rozpoczęciem głównej atrakcji wieczoru. W związku z tym naprawdę czułem się głupio za tych wszystkich, którzy wyrzucali zespół
"TK 09" ze sceny.
Wina za to co się stało (gwizdy i zamieszanie jakie powstało wśród sektorów publiczności podczas oczekiwania na występ
Andersa) spada na organizatora albowiem:
- zespół
TK 09 to inny styl muzyczny i z pewnością nie jest on zbieżny z muzyką
Modern Talking czy obecnymi dokonaniami
Thomasa;
ewentualnie
- jak już ma być support to umieszcza się informację o nim mniejszym drukiem na plakacie promującym koncert lub nie wypisuje się, iż
Thomas Anders wystąpi o godzinie
19:00 - a tak poniekąd wynika z plakatu, po czym daje się występ innego zespołu, o którym nie było nawet wzmianki.
Inna sprawa (od nas fanów ani od organizatorów już niezależna) to część osób z sektora VIP - a jako, że siedziałem dość blisko mogłem usłyszeć ich opowieści dziwnych treści zakłócające to co akurat mówił pomiędzy piosenkami
Thomas, poobserwować ich zachowanie - jak np. jednego z tzw. VIP-ów, który zgromadził kilkanaście baloników po
"No Face, No Name, No Number" tylko po to aby się na nich wyżyć - czyli poprzebijać w czym zupełnie nie przeszkadzało mu, że w tym samym czasie
Thomas zapowiadał swoje kolejne nagranie oraz poczuć od co poniektórych VIP-ów odór alkoholu - co akurat nie najlepiej świadczy o służbach porządkowych, a jeszcze gorzej o niektórych tzw. VIP-ach.
Nikt nie wspomniał o jeszcze jednym pozytywie samego koncertu - otóż takie koncerty są naprawdę ważne dla integracji fanów - sam po raz pierwszy miałem okazję porozmawiać z niektórymi osobami, które do tej pory znałem wyłącznie z forum, GG lub z rozmów telefonicznych... Naprawdę wielką przyjemnością dla mnie było móc zamienić z Wami kilka słów "face to face"
Wracając na koniec do istoty wątku czyli występu
Andersa...
Występ
Thomasa - bajka !!!
Jego kontakt z publicznością znakomity !!!
Uważam, że i sam
Thomas będzie wspominał ten koncert i publiczność jako jeden z najlepszych w swojej karierze jeśli chodzi o zachowanie fanów, ale też i atmosfery podczas swojego występu.
Koncert
NIESAMOWITY - a najlepszym dowodem na to, jakie zrobił wrażenie, może być fakt, iż moja żona była nim
ZACHWYCONA - a kto jak kto, ona naprawdę nie ma ze mną lekko jeśli chodzi o muzykę odtwarzaną w naszym domu

i wierzę, że chwilami naprawdę przy mnie można mieć dość muzyki
Bohlena i
Andersa - jeśli po kilka godzin nic innego nie "leci" w domu

Wiem już na pewno, że zrehabilitowałem się zabraniem jej na ten właśnie koncert za te wszystkie godziny z
"You're My Heart, You're My Soul",
"Cheri Cheri Lady", "
Brother Louie" itp. w 200W głośnikach maksymalnie odkręconych w naszym mieszkaniu - dzięki rewelacyjnemu występowi
Thomasa, cudownym fanom z
FAN CLUBU THOMASA ANDERSA, którzy przygotowali świetne atrakcje do poszczególnych nagrań (zimne ognie, baloniki, róże)
Naprawdę kto nie mógł być obecnym na tym wydarzeniu muzycznym
MA CZEGO ŻAŁOWAĆ
Pozdrawiam.