O jej... jest założony wątek o koncercie w Bełchatowie! To wspaniale

Muszę przyznać, że z dniem 16 sierpnia 2009 roku wiążę ogrom wspaniałych wspomnień

Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłam i usłyszałam Thomasa Andersa na żywo

Niesamowite uczucia!

Przed samym koncertem zbladłam jak ściana, nogi zaczęły mi się trząść i o mały włos, abym zemdlała!

Nie mogłam się po prostu doczekać

Pod sceną koczowałam od godziny 14 ( w upale 30 stopni ), ale było warto!

Mogłam się bynajmniej bawić w pierwszym rzędzie

Miałam wówczas przygotowany dla idola (wraz z moją przyjaciółką), własnoręcznie narysowany porter z dedykacją oprawiony w ramkę

Scena znajdowała się dosyć daleko i była wysoka, więc nie mogłyśmy tego podać osobiście. Poprosiłyśmy jakiegoś Pana po angielsku, a on zechciał nam pomóc. I stało się! Podczas śpiewania utworu "Cheri Cheri Lady", Thomas otrzymał owy prezencik! Od razu się na nas spojrzał, uśmiechnął się i powiedział po polsku: "Dziękuję!", tym samym wyduszając ze mnie spływające po policzkach łzy...
Oto kilka fotek:
