Wróciłem, ochłonąłem, czas na małą refleksję

Imponujący jest styl jaki wypracował sobie Thomas. Styl tworzenia atmosfery na koncertach, kontaktu z publiką wreszcie doboru repertuaru. Gdzieś tu na forum czytałem kiedyś posta w którym ktoś (naprawdę nie pamiętam już kto) narzekał że Thomas się powtarza, że jeśli ktoś był już na kilku Jego koncertach to niczym na kolejnym się nie zaskoczy. Że repertuar jest standardowy i tylko zmienia się kolejność ich serwowania. Taki mniej więcej kontekst był tej wypowiedzi. Myślę że jeśli ten ktoś był w Sopocie będzie musiał zmienić zdanie na ten temat. Wymienię tylko to co mnie zaskoczyło oczywiście na plus
Mix niesinglowych, starych kawałków MT (Mona Lisa, Diamonds never made, Heaven will know) - poderwały się ze swoich miejsc nawet "piwnopopcornowcy" o których jednak kilka gorzkich słów też w dalszej części napiszę. Siedziałem z córką w sektorze "H" mniej więcej po środku opery. Bo oczywiście to że świetnie bawi się sektor FAN rozumie się samo przez sie
Fantastycznie wykonane wersje akustyczne przy akompaniamencie wyłącznie gitary - YMHYMS zabrzmiało jak najbardziej romantyczna piosenka na świecie

Wielki + za to dla Thomasa
Trzy kawałki ze "Strong" - szczególnie podobało mi się "STOP" (to ulubiona piosenka mojej córki, pytała mnie przed koncertem o nią czy Thomas ją zaśpiewa, odpowiedziałem że wątpię, że pewnie będzie "Why Do You Cry" może "Stay With Me" ale "Stop" ? A tu proszę - wielka radość była jej udziałem kiedy tylko zabrzmiały pierwsze takty.
"Everybody Wants..." - dziewczyna za moimi plecami do swojego chłopaka (chyba

) "Ale fajne, nie znałam tego" Oczywiście odwróciłem się do nich i poinformowałem z dumą że to najnowszy singiel i jednocześnie zapowiedź nowego albumu. Na marginesie: czy był jakiś punkt sprzedaży na terenie opery w którym można było nabyć jakieś "produkty" od Thomasa. Przybyliśmy na koncert jakieś 40 minut wcześniej, fakt, zaaferowani żeby zając swoje miejsca, ale kiedy rozglądałem się po stoiskach pod operą to widziałem tylko świecidełka, piwo, popcorn, jakieś róże jeszcze sprzedawali. Jeśli taki punkt był - moja wina - źle się rozglądałem. Ale jeśli nie było - może to jest też jakiś pomysł na przyszłość - przy utrudnionej w Polsce dystrybucji albumów Thomasa, przy okazji koncertów można byłoby to trochę nadrobić takim stoiskiem z różnymi pozycjami dot. Thomasa, single, albumy, książki, itp.
Generalnie od strony Thomasa dostałem dokładnie to czego oczekiwałem + bonusy o których napisałem wyżej.
A od strony opery leśnej ? Hmm.. trochę się poczepiam

Przede wszystkim to wstyd, że tak wiele "osobników" spóźniło się na koncert, do tego stopnia, że organizatorzy i sam Thomas nie chcąc zaczynać koncertu przy tylu pustych jeszcze miejscach, zmuszony był czekać mimo, że sam był gotów. Dlaczego się spóźnili - nie było dokładnej godziny na plakacie, na biletach ? Była, tylko jak się jest na wakacjach to nie żyje się na czas. Co tam, jeszcze jedna rybka, piwko - ooo teraz możemy już iść, a że się spóźnimy ? A komu to przeszkadza ? Chyba nie tym co przyszli 40 minut wcześniej ? A potem jak już weszli na koronę: "A gdzie jest mój sektor, a rząd ? A którędy mam tam dojść ?" I oczywiście do ochroniarzy z tymi pytaniami i zasłanianie sceny innym i przechodzenie po palcach...Generalnie wkurzyło mnie to trochę, bo uważam że dobry obyczaj, szacunek dla innych ludzi, a przede wszystkim dla Artysty nakazywałby przybycie przed wyznaczonym czasem, zajęcie miejsc i spokojne oczekiwanie na koncert. I nie ma co zwalać na kolejki na bramkach, bo tam wszystko odbywało się sprawnie. Ale oczywiście po "odprawie" trzeba jeszcze zakupić piwko, popcorn, i nie wiem co jeszcze
Druga kwestia - im głębiej w koncert tym więcej było podchmielonych "tatuśków" i "mam" którzy (które) koniecznie chcieli sobie zrobić sweet focię na schodach przy zejściu na pierwsze sektory od sceny. I znowu to samo - zasłanianie, targi z ochroną, nawet tańce sobie urządzali dopóki ochroniarz stanowczo nie zareagował. Powiem tak - to zakupione przed koncertem piwo trzeba było wypić i to rozumiem, przecież nie wyleją

ale jeśli ktoś zapłacił nie małe przecież pieniądze za bilet, przyszedł z dzieckiem żeby mu pokazać jak fajnie jest na takich koncertach i potem pijane za przeproszeniem "dupy" zasłaniają cały widok to trochę można się wqrwić, nawet jak się ma anielską cierpliwość. Byłem też w Kadzielni w 2010 roku, jakoś tak bardzo Ci podchmieleni nie rzucali się w oczy.
Dobra, kończę

Chciałem jak najpełniej opisać swoje wrażenia stąd taki długi wywód się zrobił, ale może znalazł się ktoś kto doczytał do końca. Na koniec jeszcze podano informację że Thomas będzie w Sopocie też w przyszłym roku, 25 lipca, świetna wiadomość

Dzięki Thomas !