Byłem wczoraj na Rynku we Wrocławiu, więc mogę podzielić się z Wami wrażeniami.
Pod rynkiem z naszą forumową koleżanką angel i jej chłopakiem byliśmy już od ok. godziny 17. O 18 wpuszczali i można było udać się pod scenę. Ludzi nie było jeszcze wtedy dużo, więc wywalczyliśmy całkiem dobre miejsca blisko sceny, no i trzeba było czekać ponad dwie godziny. Po godzinie 20 na scenie pojawił się Thomas (tego tv chyba nie transmitowała) w towarzystwie prowadzących, prezydenta Wrocławia i jeszcze jakiegoś gościa. Kamel przedstawił Thomasa jako "naszą gwiazdę". Były krótkie wywiady, Anders powiedział, że bardzo podoba mu się atmosfera i jest szczęśliwy, że może tego sylwestra spędzić we Wro. Widziałem również, że Monika R. coś mu powiedziała na ucho i Thomas bardzo się uśmiał. Być może chodziło o to, że kochała MT w młodości

Byliśmy zaskoczeni, gdy Thomas pojawił się jako jeden z pierwszych. Występ był oczywiście super, choć faktycznie publiczność raczej nie śpiewała z nim utworu YMHYMS do czego Thomas zachęcał. Co do tej drętwej atmosfery, o której pisaliście to trzeba wspomnieć, że tam pod sceną panował ogromny ścisk i trudno było nawet klaskać czy unieśc ręce do góry, więc być może to był też powód. Byliśmy troszkę rozczarowani, że były tylko dwa utwory, myśleliśmy, że to już koniec...Nie słyszeliśmy tych słów Thomasa, o których pisaliście na forum: See you later...Ale pojawił się przed północą i dał ponownie czadu. Aha, w międzyczasie pojawił się z nim wywiad i wtedy wróciła nadzieja, zę jeszcze jest, nie odjechał i może coś zaśpiewa. Publiczność też na moje oko troszeczkę bardziej się rozkołysała. Ogólnie mówiąc przyjęcie naszego idola było dobre, nawet chyba lepsze niż pozostałych wykonawców. Po północy niestety popełniłem katastrofalny błąd. Myśląc, że jest już po wszystkim, że Thomas podobnie jak w Sopocie zaśpiewał 4 utwory, ulotniłem się z Rynku

Po godzinie pierwszej zadzwonił znajomy (też fan MT) i spytał czy byłem i widziałem do końca. Myślałem, że chodzi mu o ten występ przed północą, niestety nie...Tak więc przez głupotę własną ominęły mnie dwa utwory, trudno

Jeszcze taka refleksja natury technicznej. Widziałem jak to wyglądało w tv (na youtube) i mam wrażenie (a właściwie pewność), że właśnie w tv można było się w pełni rozkoszować głosem Thomasa, bo był świetnie słyszalny. Przy scenie (to oczywiście moja opinia) jego głos trochę jakby...nie wiem jak to określić...niknął, zanikał trochę wśród innych instrumentów. Może Thomas odrobinę miał mikrofon za daleko od ust, co nie miało znaczenia dla TV, a miało stojąc tam. Sam już nie wiem. Czy ktoś kto był także na rynku może napisać jak on to słyszał? Może to ze mną jest coś nie tak

. Podsumowując było naprawdę fajnie
