ArCrack pisze:Każdy produkt jest wart tyle, ile chce dać za niego nabywca

Modern Talking też bardzo wielu zarzuca prostotę brzmienia i granie na jedno kopyto, a przede wszystkim ciągłe powtarzanie schematu z chórkiem w refrenie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i nie wydaje mi się, żeby można było tak jednoznacznie stwierdzić że to jest be a tamto cacy. Te nagrania dzieli 25 lat.
Wiele razy spotkałem się z zarzutami dotyczącymi prostoty brzmienia i "jednokopytowości"

Modern Talking. Problem w tym, że jest to tylko wykreowany stereotyp Dietera i Thomasa. Niestety, ale bezpodstawnie wysnuty przez anty - fanów. Gdyby zechcieli tylko posłuchać instrumentali, już na początku (bez specjalnego wsłuchiwania) dostrzegli by bogactwo barw basowych, syntezatorowych czy perkusyjnych. Nie wspominam już nawet o pojedynczych dźwiękach w drugim planie wydawanych przez różnego rodzaju instrumenty, w tym wokale SIB-ów. Zarzucanie prostoty, poprzez ciągłe powtarzanie schematu z chórkami, jest natomiast niedorzeczne. Wokale Köhlera, Scholza, Wiedeke czy w końcu Corleisa, to ogromny wkład w oryginalność Dieterowskiego brzmienia. Po za tym, w każdej piosence chórek śpiewa inną melodią pod inną aranżację. Równie dobrze zarzucić można schematyczność MT, z powodu, wykonywania każdej zwrotki (no może oprócz jednej

) przez tego samego Thomasa Andersa
Natomiast powtórzę, że już w zasadzie obiektywnie trzeba stwierdzić, że kolosalnie mniejszy wkład pracy występuje u GaGi, niż u MT lat 80. Wynika to z:
a.) braku jakichkolwiek smaczków (wokalnych czy instrumentalnych)
b.) ubogości instrumentalnej
c.) korzystania z niemalże tych samych barw w niemalże każdej piosence
Najlepszym wydaje się tu właśnie jednak fakt, iż nagrania te dzieli ćwierć wieku

To tylko dobija twórczość GaGi, właśnie przez to, że ponad 2 dekady temu, przy braku nawet połowy takich możliwości technicznych jak dzisiaj, tworzono piosenki nieporównywalnie lepsze.
Peter pisze:
Bardzo melodyjna piosenka:
(...)
Ciekawe co Michał o niej sądzi? Żebym nie był całkiem na NIE, to podoba mi się, że pierwszy album był albumem kocnepcyjnym.
Niestety, ale dużo dobrego o tej piosence powiedzieć nie mogę. Jedyne co mi się podoba, to analogowa barwa syntezatora na początku, problem w tym, że niczego ona nie ratuje bo cała reszta aranżu psuje i zakłóca jej piękno, a w połączeniu z infantylną i dziecinną melodyjką tworzy kolejny koszmarek Lady GaGagi. Fakt, jest tu jakaś melodia i może komuś się podoba (odbiór melodii jest kwestią czysto subiektywną) ale mi nawet nie wpada w ucho (tak jak to się ma z ordynarnie prostymi "Poker Face" czy "Bad Romance"), ponieważ ta melodia jest nadnaturalnie kiepska
Z tego co piszecie (sam nie analizowałem), to Lady Gagę cechują ponadto wyjątkowo kiepskie teksty. Tego akurat się u niej nie czepiam, bo wiem, że "skomplikowane teksty i lekka muzyka po prostu nie pasują do siebie". Nie zmienia to jednak tego, że teksty Bohlena uważam za znacznie przyjemniejsze w odbiorze
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT