Re: Dzisiejsza muzyka to kicz i tandeta???
: sob lis 21, 2015 23:07
No i, jak na ironię, pisałem że nie lubię kręcenia pupami (zwłaszcza w wykonaniu gwiazdek typu J Lo, Shakira, Beyonce), a tu na obrazku od utworu który zlinkowałem widać co...?
To chyba odzwierciedla, jak w dzisiejszych czasach rynek próbuje kształtować konsumenta (jak nie będzie pupy, to nie otworzą?)...
LadySmile, gdybyś podała jakieś konkretne przykłady utworów bądź wykonawców, można by się odnieść - na tak, lub na nie (choć może lepiej nie
). Na Twoje uspokojenie powiem jednak, że tak - tandeta w latach '80 i '90 też była - niesłusznie uważano za nią takich wykonawców jak Modern Talking, KajaGooGoo czy Papa Dance - większe cięgi zbierali jednak (czasem słusznie, czasem nie) np. Monika Borys, Top One (ich pierwszy przebój był koszmarnie źle wyprodukowany, muzyka zagłuszała słowa), Marlena Drozdowska, zapomniany prawie całkiem zespół jednego przeboju Quo Vadis, albo Majka Jeżowska, która w wyniku trudności z przebiciem się na rynku (mimo zacnego wokalu), zabrała się za twórczość dla dzieci.
Myślę, że fakt, iż wszyscy słuchaliśmy w pewnym momencie lub (pewnie w dużej większości) wciąż słuchamy MT, BS, TA, CCC nie oznacza, że później nie mogliśmy pójść zupełnie różnymi drogami - jednym spodobali się Boysi i Amadeo, innym Him lub Queen, komuś Timbaland i Pitbull, a jeszcze innym Sonata Arctica czy Within Temptation. Nie ma chyba uniwersalnej recepty na nic...
Choć może jedna - można podzielić utwory na dobrze i źle zrobione - dobra produkcja jeszcze bardziej podkreśli dobrego wykonawcę, czasem obroni marnego, a czasem dramatyczny brak talentu u wykonawcy jest tak wielki, że nic go nie obroni... Dlatego szanuję np. Michaela Jacksona, za którym nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem, a teraz widzę, że gość był wielki, bo robił muzę nie dla czarnego getta, nie dla WASP-ów (WASP = White Anglo-Saxon Protestant), nie dla Latynosów, ale po prostu dobrze zrobioną...
LadySmile, gdybyś podała jakieś konkretne przykłady utworów bądź wykonawców, można by się odnieść - na tak, lub na nie (choć może lepiej nie
Myślę, że fakt, iż wszyscy słuchaliśmy w pewnym momencie lub (pewnie w dużej większości) wciąż słuchamy MT, BS, TA, CCC nie oznacza, że później nie mogliśmy pójść zupełnie różnymi drogami - jednym spodobali się Boysi i Amadeo, innym Him lub Queen, komuś Timbaland i Pitbull, a jeszcze innym Sonata Arctica czy Within Temptation. Nie ma chyba uniwersalnej recepty na nic...
Choć może jedna - można podzielić utwory na dobrze i źle zrobione - dobra produkcja jeszcze bardziej podkreśli dobrego wykonawcę, czasem obroni marnego, a czasem dramatyczny brak talentu u wykonawcy jest tak wielki, że nic go nie obroni... Dlatego szanuję np. Michaela Jacksona, za którym nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem, a teraz widzę, że gość był wielki, bo robił muzę nie dla czarnego getta, nie dla WASP-ów (WASP = White Anglo-Saxon Protestant), nie dla Latynosów, ale po prostu dobrze zrobioną...