LadySmile, gdybyś podała jakieś konkretne przykłady utworów bądź wykonawców, można by się odnieść - na tak, lub na nie (choć może lepiej nie
Myślę, że fakt, iż wszyscy słuchaliśmy w pewnym momencie lub (pewnie w dużej większości) wciąż słuchamy MT, BS, TA, CCC nie oznacza, że później nie mogliśmy pójść zupełnie różnymi drogami - jednym spodobali się Boysi i Amadeo, innym Him lub Queen, komuś Timbaland i Pitbull, a jeszcze innym Sonata Arctica czy Within Temptation. Nie ma chyba uniwersalnej recepty na nic...
Choć może jedna - można podzielić utwory na dobrze i źle zrobione - dobra produkcja jeszcze bardziej podkreśli dobrego wykonawcę, czasem obroni marnego, a czasem dramatyczny brak talentu u wykonawcy jest tak wielki, że nic go nie obroni... Dlatego szanuję np. Michaela Jacksona, za którym nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem, a teraz widzę, że gość był wielki, bo robił muzę nie dla czarnego getta, nie dla WASP-ów (WASP = White Anglo-Saxon Protestant), nie dla Latynosów, ale po prostu dobrze zrobioną...