Pytam bo tu są inne dane.
Maurice Gibb i Dieter Bohlen
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
- marian123
- Posty: 259
- Rejestracja: wt paź 14, 2008 18:10
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Peter ale na tej stronie co podałeś to jest coś nie tak , bo przy zespole Bee Gees jest 120 milionów płyt w tej tabelce , a jak klikniesz na nazwę zespołu otwiera ci się kolejna strona z całą historią zespołu i tam jest napisane 220 milionów :
The Bee Gees have sold more than 220 million records worldwide, making them one of the world's best-selling music artists of all time
The Bee Gees have sold more than 220 million records worldwide, making them one of the world's best-selling music artists of all time
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Być może.
Czasem zastanawiam się skąd oni maja takie dane skoro nie ma tam MT. Bee gees doceniłem po latach, bardzo dobrze się słucha ich albumów od "E-S-P", mój ulubiony to "One".
- marian123
- Posty: 259
- Rejestracja: wt paź 14, 2008 18:10
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Co do Modern Talking nie został wzięte pod uwagę dlatego że twierdzą że 120 milionów sprzedanych płyt przez MT to liczba nie prawdziwa , ponieważ firmy które przyznały Platynowe i Złote płyty zawyżyły ilość sprzedanych płyt aby dany zespół zdobył większą popularność i był bardziej promowany . Co do albumu ''One" jest bardzo dobry 
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
"Alone" to owszem luty ale 1999 roku. Upatrywałbym jednak przebój Michaela Jacksona za potencjalne źródło "inspiracji".FMike pisze: Bee Hees, luty 1997 - premiera singla "Alone" zapowiadającego album "Still Waters" który w Niemczech osiągnął platynę i zdobył popularność.
Modern Talking, luty 1998 - premiera albumu "Alone" ... myślę "gra" słowna nie przypadkowa
- mobor
- Posty: 41
- Rejestracja: śr gru 19, 2012 17:26
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Nie wiem co niektórzy mają na myśli mówiąc o reaktywacji BG ale jest ona obecnie niemożliwa - z prostej przyczyny. 3 z 4 braci Gibb nie żyje
Andy zmarł w latach 80ych - był uzależniony od narkotyków. Nie był wprawdzie formalnie członkiem BG ale miał zawsze drzwi otwarte i...kilkakrotnie razem zagrali. Ostatecznie postawił jednak na karierę solową - głównie dlatego że bracia postawili ultimatum. Bee Gees albo prochy. Z kolei Maurice przez wiele lat był alkoholikiem. Zmarł w 2003 roku na stole operacyjnym.
Robin znany głównie dzięki kapitalnemu hitowi z lat 80-ych "Juliet" który nagrał podczas krótkiego odpoczynku od BG, zmarł niedawno na raka trzustki.
I tak ostał się tylko Barry...
Łączenie na siłę muzyki Bohlena z braćmi Gibb jest nieporozumieniem. To zupełnie inne style. BG byli klasycznym boysband'em wzorującym się na The Beatles ale zawsze grającym "swoje" Oprócz tego pisali i aranżowali mnóstwo piosenek dla największych gwiazd muzycznych w latach 80-90 (np. Island In The Stream, Heartbreaker czy Woman In Love napisany jako soundtrack dla Barbary Streisand - jedna z najpiękniejszych ballad początku lat 80ych). Poza tym, wielokrotnie ich "coverowano" i nie mam tu na myśli podrzędnych wykonawców ale gwiazdy wielkiego formatu jak np. Julio Iglesias
Bohlen na pewno w jakimś sensie bazował na stylu BeeGees (choćby sięgając po chórki falsetowe) ale jego muzyka - mimo że genialnie zaarażnowana przez Luisa (zawsze uważałem Modern Talking za trio - trzecim członkiem grupy był Luis bez którego zespół nigdy nie miałaby szansy na tak spektakularny sukces) - jest jednak typową myzyką taneczną, obliczoną na zaistnienie w masowej popkulturze. Jest łatwa, lekka i przyjemna ale....no właśnie - żaden szanujący się wykonawca nie zaśpiewa "YMHYMS"
To jest muzyka która żyje prawie wyłącznie w pamięci fanów epoki, którzy się na tym wychowali i mają mniej lub bardziej sentymentalny stosunek do tamtych czasów, mody, muzyki itd
Andy zmarł w latach 80ych - był uzależniony od narkotyków. Nie był wprawdzie formalnie członkiem BG ale miał zawsze drzwi otwarte i...kilkakrotnie razem zagrali. Ostatecznie postawił jednak na karierę solową - głównie dlatego że bracia postawili ultimatum. Bee Gees albo prochy. Z kolei Maurice przez wiele lat był alkoholikiem. Zmarł w 2003 roku na stole operacyjnym.
Robin znany głównie dzięki kapitalnemu hitowi z lat 80-ych "Juliet" który nagrał podczas krótkiego odpoczynku od BG, zmarł niedawno na raka trzustki.
I tak ostał się tylko Barry...
Łączenie na siłę muzyki Bohlena z braćmi Gibb jest nieporozumieniem. To zupełnie inne style. BG byli klasycznym boysband'em wzorującym się na The Beatles ale zawsze grającym "swoje" Oprócz tego pisali i aranżowali mnóstwo piosenek dla największych gwiazd muzycznych w latach 80-90 (np. Island In The Stream, Heartbreaker czy Woman In Love napisany jako soundtrack dla Barbary Streisand - jedna z najpiękniejszych ballad początku lat 80ych). Poza tym, wielokrotnie ich "coverowano" i nie mam tu na myśli podrzędnych wykonawców ale gwiazdy wielkiego formatu jak np. Julio Iglesias
Bohlen na pewno w jakimś sensie bazował na stylu BeeGees (choćby sięgając po chórki falsetowe) ale jego muzyka - mimo że genialnie zaarażnowana przez Luisa (zawsze uważałem Modern Talking za trio - trzecim członkiem grupy był Luis bez którego zespół nigdy nie miałaby szansy na tak spektakularny sukces) - jest jednak typową myzyką taneczną, obliczoną na zaistnienie w masowej popkulturze. Jest łatwa, lekka i przyjemna ale....no właśnie - żaden szanujący się wykonawca nie zaśpiewa "YMHYMS"
To jest muzyka która żyje prawie wyłącznie w pamięci fanów epoki, którzy się na tym wychowali i mają mniej lub bardziej sentymentalny stosunek do tamtych czasów, mody, muzyki itd
Ostatnio zmieniony pn kwie 06, 2015 21:28 przez mobor, łącznie zmieniany 2 razy.
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Trochę jest w tym co piszesz nieścisłości. Andy miał być członkiem BG gdzieś po "ESP" ale nie zdążyli. A Robin zmarł na raka okrężnicy a nie trzustki. Mówiąc o produkcjach Gibbów warto jeszcze wspomnieć o Kennym Rogersie.
- mobor
- Posty: 41
- Rejestracja: śr gru 19, 2012 17:26
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Opieram się na materiałach oficjalnie opublikowanych przez braci Gibb (wywiad z braćmi nagrany jeszcze kiedy żył Maurice). Robin cierpiał na chorobę nowotworową która jak wiadomo cechuję się dużą ekspansywnością wielonarządową. Jeżeli jesteśmy detalistami to w ostatnim stadium choroby miał zajętą okrężnicę trzustkę i wątrobę...Pierwotnie jednak choroba zajęła właśnie trzustkę i tam było zlokalizowane ognisko choroby
Robin Gibb z "Bee Gees" NIE ŻYJE
2012-05-21
W niedzielę wieczorem w Londynie, po długiej walce z chorobą, zmarł Robin Gibb, członek legendarnej już grupy "Bee Gees". 62-latek zmagał się z nowotworem trzustki. W kwietniu zapadł w śpiączkę, jednak zdołał się z niej wybudzić. Miał wielkie plany, obiecywał nagranie nowej płyty. Niestety, los chciał inaczej. Rodzina Robina Gibba, członka Bee Gess, w głębokim smutku zawiadamia o jego śmierci po długiej chorobie i ciężkich operacjach
http://www.tanilans.pl/news/95376/robin ... s-nie-zyje
http://www.cgm.pl/aktualnosci,23342,bra ... ,news.html
Robin Gibb z "Bee Gees" NIE ŻYJE
2012-05-21
W niedzielę wieczorem w Londynie, po długiej walce z chorobą, zmarł Robin Gibb, członek legendarnej już grupy "Bee Gees". 62-latek zmagał się z nowotworem trzustki. W kwietniu zapadł w śpiączkę, jednak zdołał się z niej wybudzić. Miał wielkie plany, obiecywał nagranie nowej płyty. Niestety, los chciał inaczej. Rodzina Robina Gibba, członka Bee Gess, w głębokim smutku zawiadamia o jego śmierci po długiej chorobie i ciężkich operacjach
http://www.tanilans.pl/news/95376/robin ... s-nie-zyje
http://www.cgm.pl/aktualnosci,23342,bra ... ,news.html
- Gasolina91
- Posty: 2858
- Rejestracja: czw lis 13, 2008 19:19
- Lokalizacja: Ruda Śląska
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Tudzież raka okrężnicy jak wiele źródeł podaje.mobor pisze:, zmarł niedawno na raka trzustki.
Point Of No Return
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
To już mobor nam wyjaśnił. Jedno pozostaje do wyjaśnienia: kto i dlaczego uważa Maurice'a za szefa grupy? Patrząc na wkładki to piosenki pisali w większości wszyscy członkowie, a śpiewał głównie Barry. Maurice nie ma za bardzo głosu do śpiewania, ale nawet to nie o to chodzi, wszędzie jest raczej na dalszym planie. W teledyskach jest najdalej ustawiany, najmniej pokazywany, prawie nie śpiewa wogóle. Tak nie zachowuje się lider, no chyba tylko, że z tylnego krzesła zarządzał. 
PS. pytanie o demo Maurice'a uważam za bujdy, wszyscy pisali piosenki za drobnymi wyjątkami.
PS. pytanie o demo Maurice'a uważam za bujdy, wszyscy pisali piosenki za drobnymi wyjątkami.
- mobor
- Posty: 41
- Rejestracja: śr gru 19, 2012 17:26
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Za muzykę (aranżacje) w dużej mierze odpowiadał Maurice ale pisali wszyscy.... Barry napisał nateriał na płytę Gulty dla B.Streisand ale znowu...na płycie w chórkach słychać wyraźnie całe trio... Oni po prostu doskonale się nawzajem uzupełniali, wokalnie, muzyczie i ...scenicznie
John Travolta napisał kiedyś "Kiedy tych trzech facetów staje przy mikrofonie, zaczyna się magia"
John Travolta napisał kiedyś "Kiedy tych trzech facetów staje przy mikrofonie, zaczyna się magia"
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Byłoby fajnie gdyby tak było, że Maurice nie ma głosu do śpiewania to pisze muzykę. Ale tak się to nie rozkładało, poza tym nie wiem jak Wy ale ja jego głosu nie słyszę w chórkach czy w piosenkach, jedynie w utworach gdzie on śpiewa jak np: "Omega Man". Co mógł wziąć od nich Dieter? na pewno nic z dwóch ostatnich albumów bo to taka bardziej gitarowa muzyka. Pisałem kiedyś o "Omega Man" to mi zalatuje w "Anything", ten początek. Taki gitarowy. I jeszcze coś z "ESP" plus oczywiście chórki i na tym się kończy.
- mobor
- Posty: 41
- Rejestracja: śr gru 19, 2012 17:26
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
koncert BG z 97r z LV "One Night Only" tam można zobaczyć Maurice'a śpiewającego cały numer jako lead vocal (pozostali robią jako backing vocal) Tak więc to nie prawda że Maurice opierał się tylko na parapecie na koncertach 
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Dzisiaj sprawiłem sobie "ESP" polecam ten album fanom Bohlena, co z niego zostało zaczerpnięte w MT? według mnie pomysł na repryzę ostatniego kawałka. I jeszcze "Overnight" by pasowało do Blue System, taki mroczny numer gdzie śpiewa Maurice, mam pytanie do fanów Maurice'a i BG kto tak piszczy w refrenie? Maurcie?
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Troszkę więcej poznałem piosenek Maurice'a. On ma taki inny głos niż reszta. Podczas gdy Robin ma nieszczególny głos, dla mnie Maurice ma po Barrym najlepszy falsecik. To drugi tak dobry głos w BG. Szkoda, że Maurice nie żyje, dawał czadu np w "Nights On Broadway" które wypiszczał.
Niesamowicie wzruszające są koncerty Barryego gdzie wspomina trzech swoich braci: Andy'ego, Maurice'a i Robina. Maurice był gadżeciarzem - a przynajmniej tak go Barry przedstawił - to była jego natura. Miał też świetny kontakt z synem i córką. Adam nie śpiewa, ale Samanta śpiewała kiedyś z nim. Mam sporo zdjęć z różnych okresów Mauriice'a i pozostałej trójki. Jakby ktoś chciał to pisać, pokaże co mam. Bohlen i Maurice? tak ale pierwszy pisze piosenki a Maurice śpiewa. I chórki do tego z wykonaniem Maurice. Marzenie, niestety nie realne. Kiedyś uważałem, ze nie ma głosu bo ma inny niż cała trójka, zmieniło się jak poznałem większość piosenek Maurice i nie urzekło. Zdecydowanie potrafi piszczeć.
- Skyliner89MT
- Posty: 757
- Rejestracja: ndz lut 04, 2007 13:49
- Lokalizacja: In The Middle Of Nowhere
Re: Maurice Gibb i Dieter Bohlen
Ładnie śpiewa.
Ciekaw jestem kto był pierwszy MT z Slow Motion czy Bee Gees z You Win Again, bo piosenki są do siebie podobne
Ciekaw jestem kto był pierwszy MT z Slow Motion czy Bee Gees z You Win Again, bo piosenki są do siebie podobne
ES GIBT NIE EIN ENDE VON MODERN TALKING