Normalne jest, że zespoły na jakiś album tworzą 2, czy nawet 3 razy więcej piosenek, niż potem jest wyprodukowane na płycie.
Chyba nie sądzicie, że Bohlen na któryś album MT napisał równo 10 piosenek i skakał z radości?

On tych piosenek pisał 30, może 40, a potem z Thomasem wybierali te, które najlepiej pasują, do których wokal Thomasa dobrze pasuje.
Bohlen po prostu pisał piosenki, a potem się je segregowało które dla MT, dla CCC, dla Chrisa.
I teraz wiele zespołów wydaje albumy Deluxe z dodatkowym materiałem, który nie został wybrany na jakaś płytę.
W taki sposób mamy "nowe piosenki", które były nagrywane jeszcze w tamtych sesjach nagraniowych.
Szkoda że w przypadku płyt Bohlena tak się nie dzieje.