Marcin87 pisze:Prophet5 pisze:Pewnie i można dosłownie przetłumaczyć, jak każdą mitologiczną przypowieść. Jednak licentia poetica z reguły zakłada metafory. Podejrzewam, że podmiot liryczny miał coś głębszego nas myśli.
To co według Ciebie ma to za przesłanie

Wyobraź sobie, że okultystyczne wtajemniczenia masońskie powyżej trzeciego stopnia, informują swoich braci (vide: "Brother Louie"), że tak naprawdę pod płaszczykiem szczytnych celów (miłość, równość, braterstwo, wielki architekt itp.), kryje się lucyferianizm (tak, sekta

). Oczywiście masonerie są różne, istnieją Różokrzyżowcy, Iluminaci ("Oświeceni") itd. Jednak wspólnym ich trzonem jest wiara, że to Szatan jest tym "niosącym światło" i to on ocala oddanych mu ludzi, jak i daje im sławę, powodzenie i pieniądze.
Masoneria co prawda powstała, jako związek w XVIII wieku, ale bracia czują się spadkobiercami kultury Babilonu, całej linii wykształconych kapłanów egipskich, tajnych związków szkół pitagorejskich, templariuszy, którzy uważali się za spokrewnionych z Jezusem, mówiąc, że on miał żonę (Marię Magdalenę), dzieci itd. Uważając się zatem za "wtajemniczoną elitę", dla reszty szarych zjadaczy chleba, pozostawiają świat zamknięty, pomagając tylko swoim braciom (stąd sukcesy "wtajemniczonego" Bohlena i słaba kariera chrześcijanina Thomasa). Jednak i dla masonów wtajemniczonych, prawda z każdym stopniem staje się coraz dotkliwsza. "Wielki architekt" zmienia się w "niosącego światło Lucyfera", który ma pomóc oświeconym i (niby) dać im szczęście. Pamiętacie "Fausta" Goethego? Podpisał cyrograf z diabłem, w zamian za ziemskie powodzenie. O takich metaforach mówię.
Po tym długim, ale koniecznym wprowadzeniu, spróbujcie choć zrozumieć symbolikę odniesień tekstów Bohlena. Tak, dość głęboko siedzę w temacie, ale wierzcie mi, nie można tak od razu wszystkiego wypowiedzieć, by nie być posądzonym o chorobę umysłową. I tak trochę się obawiam reakcji na to, co teraz tu piszę.

Dlatego po raz kolejny prośba, sami poszukajcie! Książek na ten temat jest mnóstwo, a po zagłębieniu się w temat będziecie wiedzieli, skąd te wszystkie kule, wrota, szóstki, jednorożce itp.

To jest symboliczny język masonerii.
Jednak wyobraźcie sobie, że ktoś (podmiot liryczny) zdaje sobie sprawę, że trafia do piekła (pamiętacie zakończenie kreskówki "Der Film"?

), a poemat skierowany jest do samego... Lucyfera. Oto tylko i wyłącznie pierwsza zwrotka "Jet Airliner". Dalej na pewno dacie radę sami:
(aleja jest zamknięta, jest zamknięta na zawsze)
Czasy były trudne i biegłem
Czułem, że moja szansa nadchodzi
W innym czasie, innym miejscu
Poduszka pełna zmrożonych łez
Widząc wrota, w oddali ogień
Pokazuje mi drogę do mego przeznaczenia
Składam moje serce dla ciebie
Ponieważ jestem samotny, czuję się źle
Wiem, że nigdy nie umrę za miłość
Ale to nigdy nie wystarczy
Och, nie mam czasu do stracenia