Re: Alphaville
: ndz sie 08, 2010 16:22
Alphaville .......
Obserwuję temat od dłuższego czasu , czytam różne spostrzeżenia słuchaczy i jako wielki miłośnik tej formacji wypada coś naskrobać.
Pierwsza piosenka jaką miałem okazję usłyszeć z płyty Forever Young to Sound Like A Melody - zaprezentowana jeszcze na szpulowcu u mojego kuzyna. Wtedy królowało Modern Talking z pierwszym albumem a wszystko inne nie dorastało im do pięt (oczywiście w moim mniemaniu).
Szczerze przyznam że tylko wysoko zaśpiewany refren tego kawałka przykuł moją uwagę (znajdując jakiś wspólny punkt z MT) i chęć sięgnięcia po resztę piosenek.
Po kilkukrotnym przesłuchaniu całego albumu doszedłem do wniosku że mamy tu do czynienia z materiałem który tworzy całość , gdzie każda piosenka została rozsądnie ulokowana na płycie tak aby zatrzymać słuchacza od początku do końca.
Potwierdzeniem moich przypuszczań był drugi album Afternoons In Utopia a utwory 20th Century + The Voyager + Carol Masters były najczęściej przeze mnie słuchane. Rewelacyjny album z fantastycznym wstępem i zakończeniem - choć już pojawiły się słuchy że grupa słabnie bo nie robi hitów jak Big In Japan - totalny bełkot.
Trzeci album The Breathtaking Blue 1989 roku był dla mnie totalnym szokiem - po pierwszych odsłuchach byłem przekonany że pożegnam się grupą - ale ten album był dla mnie przełomowy , to ten album otworzył mi oczy że oprócz Bohlenowskich um-cyk , um-cyk jest inna muzyka , to ten album sprawił że muzykę Bohlena należy odbierać z przymrużeniem oka. Kto miał okazję obejrzeć Songlines wie że mamy do czynienia z innym światem - światem artystycznym a nie komercyjnym.
Prostitute z 1994 to chyba najbardziej dojrzały album - do słuchania od początku do końca - rewelacyjnie brzmiący (mam tu na myśli wymagania audiofilskie).
Kto pokochał Alphaville za pierwsze cztery albumy nie będzie zaskoczony płytą Salvation ale do tego trzeba dojrzeć , to trzeba zrozumieć i to trzeba pokochać.
To tyle z twórczości zespołu który przeciwstawił się komercjalizacji i poszedł własną drogą zostawiając po sobie coś wartościowego.
W 1997 roku Alphaville pojawia się w Sopocie i ten kto spodziewał się że zagrają tak jak na albumach mógł się mocno zawieść - zespół ma własną interpretację i gra na żywo. W pełni nastrój oddaje płyta Stark Naked - Live.
Dwa solowe albumy Mariana choć dla fanów wspaniałe nie odnoszą już żadnego sukcesu medialnego - ale tak naprawdę ja nie potrzebuję chwalić się moim znajomym że mój ulubiony zespół dominuje na listach przebojów - przecież nikt ślepy nie jest i wiem co jest grane.
W 1998 roku jako totalną niespodziankę dla fanów zespół funduje Dremascapes składający się z ośmiu płyt rarytas zawierający utwory demo , utwory niepublikowane wcześniej , remiksy i inne cuda. No to wyobraźcie sobie takie ośmio płytowe dzieło Bohlena czy dla fanów nie było by to jak dotknięcie niebios ? Dla mnie było to niesamowite - ktoś mi daje kawałki gdzie słychać metronom - absolutne perełki.
Tak brzmiało Big In Japan pięć lat wcześniej za nim podbiło serca słuchaczy :
Dalej kolejne Dreamscapes tym razem cztero-płytowe zatytułowane CrazyShow. Trochę nowych piosenek , trochę odświeżonych starszych - przyjemne w jesienne wieczory.
Dremascapy dostępne były tylko na zamówienie.
Po dwudziestu latach zespół wydaje album Forever Pop na który składają się zremiksowane wersje największych przebojów.
Jeden krążek DVD z koncertem z Salt Lake City i mamy całą dyskografię zespołu (nie wliczając mnóstwo singli).
Troszkę przydługawy mój post - ale życzę Wam wszystkim (mam tu na myśli tych młodszych fanów) abyście znaleźli sobie taki zespół , którego będziecie świadkami jak się rodzi , jak podbija listy przebojów i jak będzie Wam towarzyszył przez 25 lat tak jak mi towarzyszy Alphaville nie zapominające o swoich fanach.
I oby pamięć o fanach nie ograniczała się do wydawnictw typu The Best of , czy też The Greatest Hits - jak to ma w przypadku Modern Talking.
Pozdrawiam i zapraszam na http://www.alphaville.pl
Obserwuję temat od dłuższego czasu , czytam różne spostrzeżenia słuchaczy i jako wielki miłośnik tej formacji wypada coś naskrobać.
Pierwsza piosenka jaką miałem okazję usłyszeć z płyty Forever Young to Sound Like A Melody - zaprezentowana jeszcze na szpulowcu u mojego kuzyna. Wtedy królowało Modern Talking z pierwszym albumem a wszystko inne nie dorastało im do pięt (oczywiście w moim mniemaniu).
Szczerze przyznam że tylko wysoko zaśpiewany refren tego kawałka przykuł moją uwagę (znajdując jakiś wspólny punkt z MT) i chęć sięgnięcia po resztę piosenek.
Po kilkukrotnym przesłuchaniu całego albumu doszedłem do wniosku że mamy tu do czynienia z materiałem który tworzy całość , gdzie każda piosenka została rozsądnie ulokowana na płycie tak aby zatrzymać słuchacza od początku do końca.
Potwierdzeniem moich przypuszczań był drugi album Afternoons In Utopia a utwory 20th Century + The Voyager + Carol Masters były najczęściej przeze mnie słuchane. Rewelacyjny album z fantastycznym wstępem i zakończeniem - choć już pojawiły się słuchy że grupa słabnie bo nie robi hitów jak Big In Japan - totalny bełkot.
Trzeci album The Breathtaking Blue 1989 roku był dla mnie totalnym szokiem - po pierwszych odsłuchach byłem przekonany że pożegnam się grupą - ale ten album był dla mnie przełomowy , to ten album otworzył mi oczy że oprócz Bohlenowskich um-cyk , um-cyk jest inna muzyka , to ten album sprawił że muzykę Bohlena należy odbierać z przymrużeniem oka. Kto miał okazję obejrzeć Songlines wie że mamy do czynienia z innym światem - światem artystycznym a nie komercyjnym.
Prostitute z 1994 to chyba najbardziej dojrzały album - do słuchania od początku do końca - rewelacyjnie brzmiący (mam tu na myśli wymagania audiofilskie).
Kto pokochał Alphaville za pierwsze cztery albumy nie będzie zaskoczony płytą Salvation ale do tego trzeba dojrzeć , to trzeba zrozumieć i to trzeba pokochać.
To tyle z twórczości zespołu który przeciwstawił się komercjalizacji i poszedł własną drogą zostawiając po sobie coś wartościowego.
W 1997 roku Alphaville pojawia się w Sopocie i ten kto spodziewał się że zagrają tak jak na albumach mógł się mocno zawieść - zespół ma własną interpretację i gra na żywo. W pełni nastrój oddaje płyta Stark Naked - Live.
Dwa solowe albumy Mariana choć dla fanów wspaniałe nie odnoszą już żadnego sukcesu medialnego - ale tak naprawdę ja nie potrzebuję chwalić się moim znajomym że mój ulubiony zespół dominuje na listach przebojów - przecież nikt ślepy nie jest i wiem co jest grane.
W 1998 roku jako totalną niespodziankę dla fanów zespół funduje Dremascapes składający się z ośmiu płyt rarytas zawierający utwory demo , utwory niepublikowane wcześniej , remiksy i inne cuda. No to wyobraźcie sobie takie ośmio płytowe dzieło Bohlena czy dla fanów nie było by to jak dotknięcie niebios ? Dla mnie było to niesamowite - ktoś mi daje kawałki gdzie słychać metronom - absolutne perełki.
Tak brzmiało Big In Japan pięć lat wcześniej za nim podbiło serca słuchaczy :
Dalej kolejne Dreamscapes tym razem cztero-płytowe zatytułowane CrazyShow. Trochę nowych piosenek , trochę odświeżonych starszych - przyjemne w jesienne wieczory.
Dremascapy dostępne były tylko na zamówienie.
Po dwudziestu latach zespół wydaje album Forever Pop na który składają się zremiksowane wersje największych przebojów.
Jeden krążek DVD z koncertem z Salt Lake City i mamy całą dyskografię zespołu (nie wliczając mnóstwo singli).
Troszkę przydługawy mój post - ale życzę Wam wszystkim (mam tu na myśli tych młodszych fanów) abyście znaleźli sobie taki zespół , którego będziecie świadkami jak się rodzi , jak podbija listy przebojów i jak będzie Wam towarzyszył przez 25 lat tak jak mi towarzyszy Alphaville nie zapominające o swoich fanach.
I oby pamięć o fanach nie ograniczała się do wydawnictw typu The Best of , czy też The Greatest Hits - jak to ma w przypadku Modern Talking.
Pozdrawiam i zapraszam na http://www.alphaville.pl