PSB.. co ja mogę rzec.. mój pierwszy "na poważnie słuchany" zespół.. na dobrą sprawę to Oni przyciągnęli mnie do muzyki, zainteresowali nią. Do dziś ich ogromnie lubię i bardzo cenię, choć miewam okresy wielkiej fascynacji, a czasem zarzucam ich muzykę na dłużej - ale
zawsze wracam do PSB. To jednak był, jest i będzie genialny zespół.

Mało jest im podobnych.
Ich twórczość jest tak bogata, że jak popatrzeć na ich dokonania, to oprócz flagowych, popowo-dance'owych rytmów można znaleźć i gitarowe brzmienie, i wpływy muzyki klasycznej (właściwie chyba nie ma płyty, do której nie nagrywaliby choć 2 piosenek z całą orkiestrą

), i różne gatunki, od techno do latino, ale co najważniejsze - cały czas zachowują swój spójny, charakterystyczny styl. Piszą świetne teksty. Są oryginalni - koncert, teledysk czy okładka płyty jest przemyślana, interesująca. Poza tym obaj panowie mają, jak to się mówi - łeb na karku. W zalewie obecnych żałosnych i porażających swoją bezdenną głupotą 'gwiazd', posłuchanie wypowiedzi Neila i Chrisa to miód na serce.

Naprawdę inteligentni ludzie, mający coś mądrego do powiedzenia. No i podoba mi się, że przez tyle lat ANI RAZU się nie pokłócili.

Nie zrobili też nic, czego możnaby się wstydzić - niestety wielu wykonawców ma 'parcie na szkło', są gotowi zrobić najgorszą glupotę, by dostać się na pierwsze strony gazet czy do tv. Neil i Chris nigdy nie mieli podobnych zapędów, i chwała im za to.
Peter pisze:Paninaro (chyba jedyny utwór śpiewany przez Chrisa Lowe) jest genialny. Nawiasem mówiąc lepiej śpiewa Neil Tennat.
No cóż.. Neil jest wokalistą, wiadomo, że sobie lepiej radzi niż Chris, który za skarby świata nie daje się namówić na częstsze udzielanie się w roli 'śpiewanej'. Ja osobiście sądzę, że Chris ma fajny głos, i bardzo żałuję, że nie ma więcej jego popisów wokalnych, choćby razem z Neilem. Sądzę, że fajnie by to wyszło, każdy z nich ma inną barwę głosu.
Nawiasem mówiąc, poza
Paninaro Chris udziela się wokalnie jeszcze w jednej piosence, będącej b-side'm (stąd pewnie mało kto zna ten kawałek) o tytule
Lies.

Ja z kolei, oczywiście oprócz "żelaznego" zestawu z lat 80 (
It's A Sin,
Domino Dancing, monumentalny
It Couldn't Happen Here,
King's Cross, cover 2 w 1
Where The Streets Have No Name (I Can't Take My Eyes Off You),
Rent,
Suburbia) bardzo lubię
The Sound Of The Atom Splitting - chyba najdziwaczniejszy kawałek, jaki chłopaki napisali. Mało kto z fanów go lubi (krążą różne domysły, jakim cudem napisali takie coś, bo chyba nie całkiem na trzeźwo

), ja akurat tak.

Z albumów chyba największym sentymentem darzę
Very, z nieśmiertelnym
Go West na czele

oraz
Can You Forgive Her? Kiedyś nie lubiłam, teraz podoba mi się o wiele bardziej taka gitarowa płyta PSB -
Release. Czasem trzeba czasu, żeby coś docenić.

Fajne są b-side'y, oprócz wspomnianego
Lies, lubię też uroczy
Hit And Miss, staroświecko brzmiący
I Didn't Get Where I Am Today,
Delusions Of Grandeur,
Shameless (mój ulubiony tekst). Inni moi faworyci to:
I Don't Know What You Want But I Can't Give It Anymore,
You Only Tell Me You Love Me When You're Drunk (to sielankowe brzmienie..
![Dobre :] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
),
Some Speculation,
Jealousy, rzadkość u chłopaków - piosenka brzmiąca bardzo optymistycznie:
Se a vida é (That's The Way Life Is),
Single, z nowszych -
Integral czy
Minimal.
Z bólem serca wymieniłam tylko niewielką ilość ulubionych piosenek, bo inaczej brakłoby mi miejsca..
