Płyta trochę "niedorobiona", ma pewne wady.
Po 1sze piosenki są za krótkie! Twórcy przyzwyczaili nas do nagrań trwających co najmniej 4 i pół minuty, a często nawet po 7 (na albumach, nie maxi singlach!). Tutaj piosenki kończą się zbyt szybko, niektóre trwają ledwo 3 minuty! Nie rozumiem tego, bowiem na CD jest 20minut niewykorzystanego miejsca (album trwa 60 minut, płyta CD ma 80!).
Drugi minus to dziwne i gwałtowne końcówki piosenek, trwa sobie piosenka, trwa... i nagle, ciach bach i się raptownie kończy. Już bym chyba wolał spokojne wyciszanie, niż "twarde" zakończenia. Może gdyby piosenki były dłuższe, to by mi to nie przeszkadzało. A tak to zanim piosenka się rozkręci, to już się kończy.
Natomiast sam repertuar jest dość przyjemny, muzyka wpada w ucho... ale niestety nie jest to Savage z lat 80.
Niektóre teksty są banalne... płyną chmury, świeci słońce, spaceruję w deszczu... la la la

Mimo wszystko bardzo fajnie jest posłuchać Mistrza po tylu latach, nawet dla samego głosu !
30 zeta za CD warto wydać (za tyle można było kupić płytę zanim pozamykali sklepy).
A co do albumów Sandry i Savage, to nie można ich porównywać.
Sandra nagrała "kalkę" swoich własnych piosenek, to są praktycznie jej własne plagiaty.
Savage to w 100% nowy, oryginalny materiał.
DB nie nagra płyty w stylu 80, bo za bardzo liczy kasę

TA solo, to właściwie w latach 80 wiele nie nagrał i trudno mówić o nim "twórca muzyki", to głównie wykonawca.
Ostatnio, niemal w tym samym czasie co Savage miał premierę nowy album Pet Shop Boys, który trochę latami 80 zalatuje.
Niestety nie ma na nim przebojów na miarę WEG, IAS czy AOMM.