Tak jak napisał Arcrack od czasu "Asereje" zespołu Las Ketchup ciężko wskazać jakiś jeden wakacyjny megahicior grany na wszystkich plażach świata. Pamiętam, jak będąc wtedy w Hiszpanii słyszałem tę piosenkę dosłownie wszędzie.
Tak naprawdę jest niewiele piosenek zasługujących na to miano. Na pewno nie jest "Always The Sun", który podał MichałT.
To nie jest piosenka pokroju "Coco Jumbo","Uh la la la", "Macarena" czy dochodząc do lat 80tych "Sunshine Reggae".
Nie jest takim megahitem żadna z ostatnich piosenek Bohlena, chociaż co roku usilnie się stara by taką stworzyć.
Nie było by to przecież nic dziwnego, gdyby przebojem Lata 2009 została piosenka z 1983
Nie widzisz żadnego absurdu w tym co napisałeś? Dobrym przykładem jest "The Last Christmas" który powoduje u mnie odruch wymiotny, kiedy słyszę ten "fspaniały" utwór przed każdymi świętami. Nie chcę kolejnego powrotu do "Lambady".
MichałT pisze:Mam wrażenie, że niedługo przebojem lata, będzie 3 minutowe nagranie z robót drogowych z takimi smaczkami aranżacyjnymi jak odgłosy młota pneumatycznego czy silnika samochodu marki Robur.
Wiele samochodów marki Robur widziałem w Twoich ulubionych latach 80tych. Były bodajże produkowane do początku lat 90tych. Czyli wychodzi, że muzycy w tamtej dekadzie mogli mieć jakieś motoryzacyjne aspiracje

Podam moją propozycję wakacyjnego hitu. Prosta, chwytliwa melodia, banalne słowa czyli to co się wpisuje w ten kanon.
http://www.youtube.com/watch?v=mz71qv_wGvM
I niekoniecznie mi się podoba. Chyba jestem odporny na takie hity

"Rough Boy" też nie jest wakacyjnym hitem. Kolega chyba źle rozumie to pojęcie.