Mam wreszcie płytkę, przesłuchałam dwa razy i oto świeże wrażenia (buee tylko 12 piosenek? rozbestwiły mnie poprzednie płyty, gdzie było więcej muzy

):
-
TV Makes The Superstar Dobre rozpoczęcie płyty. Chwytliwy kawałek, podobają mi się chórki -
Daniel pisze:"TV Makes The Superstar" (styl Britneyowski
no może momentami podjeżdża pod Britney, ale moim zdaniem tylko podjeżdża.

Dobry kawałek. Niedawno zamęczałam go na YouTube'ie - 5 razy pod rząd..
-
I'm No Rockefeller Czy u Was też wokal brzmi, jakby był nagrany z niedostrojonego radia, taki trzeszczący

Ja mam takie dziwne brzmienie, jeśli to miało tak być, to mi się to nie podoba. Natomiast piosenka jako całość jest bardzo fajna, zgrabna, ładny refrenik.
-
Mystery I znowu latynoskie rytmy.. przyznaję, że lepiej ten efekt wyszedł w
No Face No Name No Number. Piosenka znośna, może być, ale mogłoby być lepiej.
-
Everybody Needs Somebody Typowa dance'owa piosenka, ani wielki potencjał, ani tragedia. Jako wypełniacz miejsca niezłe, ładnie zaśpiewane i w ogóle.
-
Heart Of An Angel Nie lubię wolnych kawałków, nie chcę więc oceniać czegoś, na czym się nie znam. Lepszy brak oceny niż brak obiektywności.
-
Who Will Be There No, od razu lepiej, więcej energii.

To dokładnie ten sam level co
Everybody Needs Somebody z małym dodatkiem techniawy. OK.
-
Knocking On My Door Wysłuchałam początkowych parunastu sekund i pomyślałam: "
Uptown Girl Billy'ego Joela"..
Peter pisze:A co myślicie o kawałku "Knocking to my door". Jest niezły, ale mam wrażenie, że już coś podobnego słyszałem, to się chyba nazywa "Uptown girl".
Widzę, że mamy podobne spostrzeżenia. Tak, podobieństwo do tej piosenki (skądinąd bardzo ją lubię) jest.. Początek, i tak rytmem przypomina ją trochę. Ale nie aż tak, by można się podczepić, że plagiat.
Niezmiernie mi się podoba, taka radosna, bezpretensjonalna, 'przestrzenna', filmowa - trochę jak z jakiegoś musicalu. Ładny wokal Thomasa. Super. Bardzo miły utworek, chyba to będzie mój faworyt z tej płyty.
-
Should I, Would I, Could I Początek na minus, za bardzo discopolowy (ha, czyli moja teoria działa - każda płytka MT musi mieć zepsutą przez to piosenkę). Dalej jest ładnie, dynamicznie, zgrabny refrenik. Nic to, obetnę sobie ten paskudny początek i będzie się nadawało do słuchania.
-
Blackbird No cóż.. Daniel mnie już zaszufladkował radośnie, jako miłośniczkę łupanek, bo nie lubię
Blackbirda..
Daniel pisze:Nawet tak krytykowanego Blackbirda bardzo lubie (moze niektorzy powinni wreszcie podniesc klapki z oczu i nie tylko "łuputupu" słuchac?).
Nie będę więc oceniać tej piosenki, żeby nie wyjść na posiadaczkę klapek na oczach..
BTW, lubię mnóstwo gatunków muzycznych, a że akurat jazz/swing mieści się u mnie w tej mało licznej grupce obmierzłych, cóż.. nie można lubić wszystkiego. Blackbirda będe omijać i tyle.
-
Life Is Too Short Refren melodią przypomina ten z
TV Makes The Superstar. Autoplagiat? Lepsze to niż ściąganie od kogoś, ale zdarza się już któryś raz i zastanawiam się, czemu MT mieli takie zwyczaje.. Skoro ja słyszę podobieństwo w piosenkach (i to na tej samej płycie!), to oni, jako zawodowcy, chyba tym bardziej? Tak poza tym kawałek fajny..
-
Nothing But The Truth Przyjemny, rytmiczny utworek, mający tę wielką zaletę, że nie można przy nim usnąc z nudów.

Nie no, naprawdę miła piosenka.
-
Superstar Hmm.. tradycyjnie nie przypadł mi do gustu początek (i gdzies tam dalej też się toto pojawia). Nie znoszę takiego prostackiego nawalania w stylu discopolo-techniawa, które już tu się nieraz przewinęło. Ale wynagradza to ładniutki refrenik i ogółem piosenka wychodzi na plus.
Płyta całkiem, całkiem. Oczywiście do pięt nie dorasta tej gwiaździstej (dla osób niełapiących metafory - chodzi mi o
America 
), ale i nie szoruje dołów. W sumie dla mnie ranking jest oczywisty tylko tak: bezapelacyjny nr 1 to
America, a pozostałe płyty już razem, trudno je jakoś wyróżniać, skoro nawet z marnego (w porównaniu)
Alone'a czy
Dragona pochodzą takie smaczne kąski jak
No Face.., Don't Take Away My Heart, Part Time Lover, You Are Not Alone, Don't Let Me Go. Właśnie to podoba mi się w MT - nawet jak zrobią słabszą płytę, to zawsze znajdą się tam 3-4 świetne piosenki. Niestety, nieraz słucham jakiegos albumu innego mojego ulubieńca i kurcze, nic się nie da wykrzesać do słuchania.
Na
Universe nie wykryłam jakiegoś ewidentnego badziewia, powiewów geniuszu też nie, choć
Knocking ogromnie mi się spodobało. Piosenka na 100% dołączy do moich ukochanych utworków.

Miło, że nadal jest zróżnicowanie stylistyczne, a nie zestaw ballada/łupanka. Nie wiem, jak było w latach 80, ale w czasach reaktywacji, po chwiejnym początku (nudnawe, dość jednolite brzmienie
Dragona i
Alone'a) MT zaczęli robić fajne rzeczy, zróżnicowane brzmieniowo i gatunkowo. I większość z tych 'skoków w bok' bardzo dobrze im wyszła. No i klops, w tym momencie panowie Anders i Bohlen znowu się rozeszli. I taki potencjał się zmarnował.

Jestem też długoletnią fanką Pet Shop Boys, i przy zachowaniu wszelkich różnic, zawsze lubiłam u nich ogromnie to, że umieli się nurzać w przeróżnych gatunkach, motywach, stylach, jednocześnie zachowując własny. I właśnie MT trzema ostatnimi płytami i ośmieleniem się na eksperymenty brzmieniowe zaczęli zbliżać się do podobnego podejścia. Jak pomyśleć, co by było, gdyby się nie rozpadli, i teraz nagraliby płytę... hoho..
