Strona 2 z 6

: pn kwie 21, 2008 13:25
autor: Peter
Ostatnio wysłuchałem płytkę bardzo uważnie na profesjonalnym sprzęcie. Brzmi ona zupełnie inaczej niż na laptopie. Mimo, że wolę Alone i Americę to płyta ta jest naprawdę dobra. Bardzo mi się podoba ballada HOAA gdzie można słyszeć Nino de Angelo. Naprawdę klasowym kawałkiem jest niedoceniony przeze mnie Everybody needs somebody super brzmi również Should I, Would I, Could I, gdzie wokal Thomasa wyprodukowano został trochę przesłodzony, ale ja właśnie taki lubię najbardziej. :wink:

: pn kwie 21, 2008 13:56
autor: Mateusz
Peter pisze:Ostatnio wysłuchałem płytkę bardzo uważnie na profesjonalnym sprzęcie. Brzmi ona zupełnie inaczej niż na laptopie
To odkrycie poczyniłeś niezłe :mrgreen: Na laptopie to nawet największe dzieło zabrzmi słabo :D

: pn kwie 21, 2008 18:13
autor: Kudlaty
Moze ja sie w tym temacie udzielę. Universe nie należy do moich ulubionych albumów szczerze mówiąc, w związku z tym nie znajduje na nim niczego, co by mnie zainteresowało POZA właśnie przez wielu krytykowanym kawałkiem Nothing But The Truth. Nie znalazłem w tej piosence zadnych podobieństw do innych utwór bohleno i niebohlenowskich. Jednakże jedna zachwycajaca piosenka to niezbyt wiele, by sięgać po album częściej, niz 2 razy w miesiacu. Juz częściej słucham Victory, który należy do najsłabszych albumów Modern Talking, bo tam, mimo wybitnie słabych utworów znajde coś dla siebie (mam tu na mysli cudowne!!! ballady).

Re:

: czw kwie 24, 2008 19:12
autor: Peter
Dużą zaleta tej płyty może być różnorodność stylistyczna utworów. Mamy tu w końcu obok rytmów disco także kawałek o lekko rockowym zabarwieniu - TMTS (nie wiem dlaczego został wybrany na singiel może dlatego, że nadążał za trendami), kawałek swingowy- Blackbird, popowy utwór w średnim tempie - Knocking to my door, udaną próbę połączenia disco z latino - Mystery i piękna popową balladę - HOAA.
Możliwe jednak, że za tym kryje się potencjalna słabość płyty. Otóż gdyby wszystkie kawałki były w stylu Nothing but the truth, I'm no rockefeller, Superstar, Who will be there czy Everybody needs sombody to płyta byłaby najlepszą po comebacku.

Re:

: pt wrz 12, 2008 22:52
autor: Daniel
Peter pisze:Jak napisałem wyżej to najsłabsza płyta po comebacku. Jest tak dlatego, że zabrakło tu tego brzmienia trochę przesłodzonego, które znamy z alone
Nie rozumiem o co chodzi z tym przesłodzonym Alonem :)
Przeciez Alone to mieszanka malo zróznicowanych rąbanek i strasznie nudnych ballad (w proporcjach niemal poł na pół).
Przeslodzony album to moze byc Lets Talk About Love (i ja go uwielbiam za to przesłodzenie!), ale nie Alone :)
Proponuje przesluchac plyte jeszcze raz ;) hehe

Re: Universe

: ndz wrz 14, 2008 15:05
autor: Peter
Daniel pisze: Nie rozumiem o co chodzi z tym przesłodzonym Alonem :)
Już wyjaśniam,: na Universe mamy trochę gitar, a na Alone same słodkie kawałki Rouge et Noir, Can't get enough, Love is like a rainbow, 2 singlowe, Don't let me go. Posłiuchaj sobie tych słodkich melodii, tego słodkiego wokalu Andersa.

Re: Universe

: ndz wrz 14, 2008 16:51
autor: Atlantis
Pod względem melodii to na pewno bardzo dobry album, szkoda tylko że wszystko jest tak monotonnie, po prostu kiepsko opakowane, po jakimś czasie mamy wrażenie jakbyśmy słuchali jednego i tego samego kawałka :/ i przynajmniej mnie, po wysłuchaniu tego albumu od początku do końca towarzyszy uczucie znużenia, tego cukru jest tam aż nazbyt dużo, dlatego wg mnie jest to zdecydowanie najsłabszy abum po powrocie.

Universe to dokładnie co innego, kawałki świeże, różnorodne, nie jest ich za dużo (na szczęście nie ma tam nieudanych kompozycji Thomasa, jak Love is forever) i po wysłuchaniu albumu czuje się żal, ze to już koniec.

Re: Universe

: ndz wrz 14, 2008 19:28
autor: MichałT
Universe :?:
Album rozpoczyna się świetnym "TV Makes The Superstar" (polecam wersję "Extented" ze świetną gitarą na początku 8) ) a potem już tylko same dobre piosenki...
"I'm No Rockefeller" z chwytliwą melodią, "Mystery" faworyt Dietera na singiel, w gorącyh hiszpańskich rytmach :) , "Everybody Needs Somebody", sprawa ma się tu jak z "I'm No Rockefeller", lecz minimalnie, wolę "Everybody..." :wink: "Heart Of An Angel", piosenka wolna, co na tej płycie, jest dość sporym ewenementem, (do wolnych, możemy jeszcze zaliczyć swingowo-jazzowego "Blackbirda" 8) ) ale mi się podoba :D "Who Will Be There ?" = "Kto będzie tutaj?", mi do oceny tej piosenki, wystarczyłby tytuł :wink: , jedna z lepszych na płycie 8) "Knocking On My Door" - mój dzwonek w komórce :P , "Should I, Would I, Could I" świetny, rytmiczny utwór, po którym następuje istna perełka MT :>
"Blackbird" - po prostu zapraszam tu 8)
viewtopic.php?f=8&t=1767&start=0&st=0&s ... w=viewpoll
"Life Is Too Short" - "zwykła", świetna piosenka Dietera :lol: "Nothing But The Truth" - bardzo ją lubię, m.in. za świetny refren i chórki - 100% Dieter Bohlen :wink: no i na zakończenie "Superstar" - niezła, aczkolwiek mogłaby być jeszcze lepsza :wink:

Obrazek

8) 8) 8) 8) 8)

Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT

Re: Universe

: ndz wrz 14, 2008 21:37
autor: Peter
CCzyli sądzisz że w Nothing but the truth śpiewa sam Bohlen? Faktycznie brzmią innaczej ale to chyba Billy i Chris.

Re: Universe

: pn wrz 15, 2008 14:54
autor: MichałT
Peter pisze:CCzyli sądzisz że w Nothing but the truth śpiewa sam Bohlen? Faktycznie brzmią innaczej ale to chyba Billy i Chris.
W zasadzie chodziło mi o to, że ta piosenka oddaje praktycznie 100% Dietera Bohlena z Modern Talking, po powrocie :wink: aczkolwiek, po głębszym wsłuchaniu w tę piosenkę, niewykluczone jest, że Dieter mógł tam się trochę udzielać wokalnie :wink:

Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT

Re:

: czw paź 02, 2008 15:06
autor: shizonek
Mam wreszcie płytkę, przesłuchałam dwa razy i oto świeże wrażenia (buee tylko 12 piosenek? rozbestwiły mnie poprzednie płyty, gdzie było więcej muzy :/ ):

- TV Makes The Superstar Dobre rozpoczęcie płyty. Chwytliwy kawałek, podobają mi się chórki -
Daniel pisze:"TV Makes The Superstar" (styl Britneyowski
no może momentami podjeżdża pod Britney, ale moim zdaniem tylko podjeżdża. 8) Dobry kawałek. Niedawno zamęczałam go na YouTube'ie - 5 razy pod rząd.. :lol:
- I'm No Rockefeller Czy u Was też wokal brzmi, jakby był nagrany z niedostrojonego radia, taki trzeszczący :?: Ja mam takie dziwne brzmienie, jeśli to miało tak być, to mi się to nie podoba. Natomiast piosenka jako całość jest bardzo fajna, zgrabna, ładny refrenik.
- Mystery I znowu latynoskie rytmy.. przyznaję, że lepiej ten efekt wyszedł w No Face No Name No Number. Piosenka znośna, może być, ale mogłoby być lepiej.
- Everybody Needs Somebody Typowa dance'owa piosenka, ani wielki potencjał, ani tragedia. Jako wypełniacz miejsca niezłe, ładnie zaśpiewane i w ogóle.
- Heart Of An Angel Nie lubię wolnych kawałków, nie chcę więc oceniać czegoś, na czym się nie znam. Lepszy brak oceny niż brak obiektywności. 8)
- Who Will Be There No, od razu lepiej, więcej energii. :lol: To dokładnie ten sam level co Everybody Needs Somebody z małym dodatkiem techniawy. OK. 8)
- Knocking On My Door Wysłuchałam początkowych parunastu sekund i pomyślałam: "Uptown Girl Billy'ego Joela".. :lol:
Peter pisze:A co myślicie o kawałku "Knocking to my door". Jest niezły, ale mam wrażenie, że już coś podobnego słyszałem, to się chyba nazywa "Uptown girl".
Widzę, że mamy podobne spostrzeżenia. Tak, podobieństwo do tej piosenki (skądinąd bardzo ją lubię) jest.. Początek, i tak rytmem przypomina ją trochę. Ale nie aż tak, by można się podczepić, że plagiat.
Niezmiernie mi się podoba, taka radosna, bezpretensjonalna, 'przestrzenna', filmowa - trochę jak z jakiegoś musicalu. Ładny wokal Thomasa. Super. Bardzo miły utworek, chyba to będzie mój faworyt z tej płyty. :D
- Should I, Would I, Could I Początek na minus, za bardzo discopolowy (ha, czyli moja teoria działa - każda płytka MT musi mieć zepsutą przez to piosenkę). Dalej jest ładnie, dynamicznie, zgrabny refrenik. Nic to, obetnę sobie ten paskudny początek i będzie się nadawało do słuchania. :)
- Blackbird No cóż.. Daniel mnie już zaszufladkował radośnie, jako miłośniczkę łupanek, bo nie lubię Blackbirda.. :>
Daniel pisze:Nawet tak krytykowanego Blackbirda bardzo lubie (moze niektorzy powinni wreszcie podniesc klapki z oczu i nie tylko "łuputupu" słuchac?).
Nie będę więc oceniać tej piosenki, żeby nie wyjść na posiadaczkę klapek na oczach.. :twisted:
BTW, lubię mnóstwo gatunków muzycznych, a że akurat jazz/swing mieści się u mnie w tej mało licznej grupce obmierzłych, cóż.. nie można lubić wszystkiego. Blackbirda będe omijać i tyle.
- Life Is Too Short Refren melodią przypomina ten z TV Makes The Superstar. Autoplagiat? Lepsze to niż ściąganie od kogoś, ale zdarza się już któryś raz i zastanawiam się, czemu MT mieli takie zwyczaje.. Skoro ja słyszę podobieństwo w piosenkach (i to na tej samej płycie!), to oni, jako zawodowcy, chyba tym bardziej? Tak poza tym kawałek fajny..
- Nothing But The Truth Przyjemny, rytmiczny utworek, mający tę wielką zaletę, że nie można przy nim usnąc z nudów. :wink: Nie no, naprawdę miła piosenka.
- Superstar Hmm.. tradycyjnie nie przypadł mi do gustu początek (i gdzies tam dalej też się toto pojawia). Nie znoszę takiego prostackiego nawalania w stylu discopolo-techniawa, które już tu się nieraz przewinęło. Ale wynagradza to ładniutki refrenik i ogółem piosenka wychodzi na plus.

Płyta całkiem, całkiem. Oczywiście do pięt nie dorasta tej gwiaździstej (dla osób niełapiących metafory - chodzi mi o America :mrgreen: ), ale i nie szoruje dołów. W sumie dla mnie ranking jest oczywisty tylko tak: bezapelacyjny nr 1 to America, a pozostałe płyty już razem, trudno je jakoś wyróżniać, skoro nawet z marnego (w porównaniu) Alone'a czy Dragona pochodzą takie smaczne kąski jak No Face.., Don't Take Away My Heart, Part Time Lover, You Are Not Alone, Don't Let Me Go. Właśnie to podoba mi się w MT - nawet jak zrobią słabszą płytę, to zawsze znajdą się tam 3-4 świetne piosenki. Niestety, nieraz słucham jakiegos albumu innego mojego ulubieńca i kurcze, nic się nie da wykrzesać do słuchania. :evil:
Na Universe nie wykryłam jakiegoś ewidentnego badziewia, powiewów geniuszu też nie, choć Knocking ogromnie mi się spodobało. Piosenka na 100% dołączy do moich ukochanych utworków. :D Miło, że nadal jest zróżnicowanie stylistyczne, a nie zestaw ballada/łupanka. Nie wiem, jak było w latach 80, ale w czasach reaktywacji, po chwiejnym początku (nudnawe, dość jednolite brzmienie Dragona i Alone'a) MT zaczęli robić fajne rzeczy, zróżnicowane brzmieniowo i gatunkowo. I większość z tych 'skoków w bok' bardzo dobrze im wyszła. No i klops, w tym momencie panowie Anders i Bohlen znowu się rozeszli. I taki potencjał się zmarnował. :evil: Jestem też długoletnią fanką Pet Shop Boys, i przy zachowaniu wszelkich różnic, zawsze lubiłam u nich ogromnie to, że umieli się nurzać w przeróżnych gatunkach, motywach, stylach, jednocześnie zachowując własny. I właśnie MT trzema ostatnimi płytami i ośmieleniem się na eksperymenty brzmieniowe zaczęli zbliżać się do podobnego podejścia. Jak pomyśleć, co by było, gdyby się nie rozpadli, i teraz nagraliby płytę... hoho.. :D

Re: Universe

: czw paź 02, 2008 15:45
autor: Daniel
Po 2 przesłuchaniach to niektóre piosenki jeszcze tak bardzo się nie podobają.
Ja wtedy jeszcze nie wiem, które nagrania to moje ulubione.
Wysłuchasz 10 razy - wtedy pogadamy :P :D

Re: Universe

: czw paź 02, 2008 16:12
autor: shizonek
Wiem, nie wszystkie piosenki wytrzymują próbę czasu. :) Świadomie więc napisałam reckę "na świeżo", a i tak wiem, że w miarę upływu czasu jedne kawałki zyskają, inne wręcz przeciwnie. :)

Re: Universe

: czw paź 02, 2008 16:32
autor: Atlantis
A jak to jest u Ciebie ze znajomością starych albumów?

Re: Universe

: czw paź 02, 2008 17:18
autor: shizonek
Słabo. Mam dopiero zamiar zaopatrzyć się w nie. :] Znam tylko niektóre piosenki z lat 80 i to wszystko.
Zaczęłam od tych nowszych płyt, teraz będzie powrót do przeszłości.. :mrgreen:

Re: Universe

: czw paź 02, 2008 18:47
autor: Peter
shizonek pisze:Oczywiście do pięt nie dorasta tej gwiaździstej (dla osób niełapiących metafory - chodzi mi o America
Jak ktoś kocha The Star spangled banner i mieszka w USA to od razu załapie o co chodzi. :wink:
To fajnie, że podoba Ci się Universe, choć ja lubię więcej utworów z tej płyty niż Ty i uważam, że w całości są one dobre.
Co do Let's talk about love - dla mnie płyta jest fajna, pełno tam słodkich utworów, które bardzo lubię możliwe, że Tobie też się spodobają.