Re: Oliver Lukas
: śr paź 15, 2008 21:09
Peter posłuchaj sobie kawałek "Woman" z singla Chrisa Normana "Midnight Lady" - do dziś nie wiem dlaczego Dieter wydał "to coś". I co "to" ma wspólnego z kobietą...? chyba miał wtedy kryzys jaki... 
Polskie forum fanów Thomasa Andersa i Dietera Bohlena
https://webh.heavenofsystem.com/
Peter nie zrozumiałeś mojego postu.Peter pisze:No OK, tylko co Chris Norman ma wspólnego z Olivierem Lukasem, czyżbyś sugerował, że pisząc Be my boyfriend miał kryzys? I to mu się nie zdarzyło po raz pierwszy? Jeżeli tak jest to ja uważam, ze kryzys mu sie przytrafił pisząc noch in 10000 Jahren.
Tak sprawę ujmując to masz rację, ale w mojej opinii to wszystko co wymieniłem jest klapą. Yvonne nie powinienem raczej wymieniać, w końcu jakieś sukcesy miała i parę piosenek, które mi się podobają, Otziemu damy czas może coś z tego wyjdzie, w końcu tandeta przeważnie lubi się dobrze sprzedawać. Osobiście go nie lubię. A obiektywnie mówiąc to pierwsza płyta Marka też furory nie zrobiła, choć oczywiście nie jest obiektywną klapą.ArCrack pisze:Porażkami jest to, co nie sprzedaje się dobrze - i to jest jedyna obiektywna miara sukcesu, bo opiera się na faktach nie opiniach.
Jeśli miałbym jedynie subiektywnie pisać o tym czy dana piosenka mi się podoba czy nie, a w kolekcji mam kilkanaście tysięcy piosenek, coverów i mixów utworów Bohlena i Andersa, to teraz miałbym na koncie na tym forum kilkanaście tysięcy wpisów (licząc jeden wpis tak: tytuł piosenki (covera lub mixu) - podoba mi się ta piosenka / lub:/ - nie podoba mi się ta piosenka).Pkmodern pisze:Rok 1986 był szczególnym rokiem dla mnie, bowiem jeszcze dobrze nie przeminęły takty "Cheri Cheri Lady" a tu wiosna przyniosła "Brother Louie". Dla mnie było to ogromne zaskoczenie, bowiem jakoś przyzwyczaiłem się do dotychczasowych dźwięków płynących z obydwu wcześniejszych albumów. Oczywiście moje zaskoczenie było bardzo pozytywne - i te dźwięki Brata Loui" na każdym kroku - od TV poczyniwszy a na radiu kończąc. To samo miało miejsce na bazarach czy targach - o Dyskotekach nie wspominając... - Modern Talking królował wszędzie!!! Prasa wtedy tak się rozpisywała:
Didi Bohlen z Modern Talking uświetnił własną osobą światową premierę singla "Brother Louie", który z miejsca stał się hitem nr 1 w Canneńskich Nicht-Clubach... Singiel ten jest zapowiedzią trzeciego albumu Modern Talking, który ma się ukazać pod koniec marca. Nie zastąpił on jednak sympatykom duetu występu Didiego i Toma w "Gali Trofeów Midem'86", do którego nie doszło z powodu pogłębiających się ponoć niesnasek między obydwoma młodzieńcami (to, że boczą się na siebie zobaczyć można było "gołym okiem" podczas emitowanego w przeddzień Midem występu w Paryskiej TV). [PANORAMA'86]
W Polsce "Brother Louie" stał się od razu Hitem z pierwszych miejsc list przebojów (oprócz oczywiście Programu 3 radia - bowiem pan Niedźwiedzki zadeklarował, iż nie będzie puszczał piosenek Modern Talking na swojej liście). Dalsze echa prasowe były następujące:
O ile odejście duetu Wham ze sceny Pop-And-Rock wydaje się już przesądzone (George i Andy potwierdzili ten fakt w oddzielnych wywiadach telewizyjnych), to Modern Talking oddala myśl o rozstaniu się Didiego i Toma u progu premiery trzeciego albumu "Ready For Romance". Tom rezygnuje chwilowo z indywidualnych planów na rzecz wspólnej promocji nowego Longplaya i pochodzących zeń poszczególnych singli. Telewizyjna gala w sobotni wieczór 17 maja br. ma na celu udowodnienie wszystkim wątpiącym, że Dieter Bohlen i Thomas Anders dali się wreszcie przekonac bossom firmy płytowej Hansa International, że za wcześnie jeszcze na dobijanie Modern Talking, tej przysłowiowej kury znoszącej złote jaja. Byc może uporawszy się z problemami, które towarzyszyły im od czasu niedoszłego występu na Midem'86, Didi i Tom zdecydują się ponownie na wspólne koncerty - kto wie czy nawet nie w Polsce... Ale o tym na razie cisza, aby tylko nie zapeszyc! [PANORAMA'86]
Nadszedł koniec marca i cały album miałem w ręce. To dopiero było przeżycie - znajomi i przyjaciele przybywali do mnie codziennie po kilka osób, aby móc usłyszeć tak cudowne dźwięki wydobywające się z głośników ustawionych w moim pokoju. I te prywatki, na których od Mona Lisy dziewczyny "wymiękiwały" tak, że opadały w nasze ramiona… To były niezapomniane czasy!
Prasa tak pisała o albumie:
Przyjęcie trzeciego albumu Modern Talking przez klientelę międzynarodowych salonów muzycznych wskazuje, że płyta ta dostarczy tegorocznym wczasowiczom co najmniej kilku niezawodnych przebojów. W kategoriach tak zwanych utworów szybkich, by sięgnąć do ocen czołowych prezenterów dyskotek, szansę sukcesu - obok obecnego przeboju Nr 1 "Atlantis Is Calling" - mają "Doctor For My Heart", "Hey You" i "Save Me, Don't Break Me", zaś w grupie romantycznych "przytulanek" - "Keep Love Alive" i "Just We Two", czyli Mona Lisa. Zapewnioną wysoką pozycję ma wśród tych ostatnich również "Midnight Lady" Didiego Bohlena, skomponowana przezeń specjalnie dla Chrisa Normana z grupy Smokie ("Living Next Door To Alice", "Mexican Girl" w duecie z Suzi Quatro "Stumblin In"). [PANORAMA'86]
Pojawiły się i troche inne recenzje:
"MODERN TALKING - ZMIERZCH?" Zastanawiam się, dlaczego trzecia płyta długogrająca duetu Modern Talking narzeka na brak powodzenia? Tak, trzeba sobie powiedzieć, że ta płyta spowodowała spadek zainteresowania poczynaniami zachodnioniemieckiej grupy. Oczywiście wśród fanów. We wtorek 24 czerwca byliśmy świadkami prezentacji tej płyty na antenie 2 programu Polskiego Radia. I co? Słuchałem jej wtedy już któryś raz z kolei i nawet ośmieliłbym się powiedzieć, że jest to pozycja, po której liczba zwolenników muzyki prezentowanej przez Modern Talking zmniejszy się. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Muzyka tu zaprezentowana jest trochę, podkreślam - trochę inna, niż wcześniejsza. I nie twierdzę że gorsza. Jeżeli zespół założył sobie na granie trochę odmiennego repertuaru, to chwała mu za to, jeśli zabrakło mu pomysłów na identyczne, ostukane hity (?), to... Bravo! Płyta ta, uważam, pod tym względem (brak monotoniczniści) jest udana. Jedno mnie dziwi, dlaczego kończące obie strony utwory to instrumentalna wersja dwóch rozpoczynających piosenek (SOS dla miłości i Brat Lui). Czyżby nowy pomysł, a może... Artur Baranowski (Korespondent "Np") PS Nie jest to, w żadnym przypadku, recenzja płyty, ale moje własne, jako ani zwolennika, ani przeciwnika Modern Talking, odczucia po jej przesłuchaniach. [NA PRZEÂŁAJ'86]
Wtedy się zaczęły w różnych pismach, domach, internatach itp. dyskusje na temat czy ta płyta jest lepsza od poprzednich czy też nie. Oczywiście zdania były podzielone, ale wszystko i tak rozszczygali fani:
MINI KONKURS NA NAJWIĂKSZY PRZEBĂJ MODERN TALKING.
C.C. Catch - piosenkarką, Modern Talking - zespołem, a "Ready For Romance" - płytą lata'86... wytwórnia "Hansa Records" naprawdę może sobie pogratulować udanych wakacji! Zaproponowany przez jednego z czytelników wakacyjny mini-konkurs na największy przebój z repertuaru Modern Talking (z uwzględnieniem trzech dotychczasowych albumów duetu) zaowocował pełnymi worami kartek i listów, nie tylko z Polski, ale i od naszych przyjaciół z zagranicy. Spora cześć korespondentów, proponowała by utwór "You're My Heart, You're My Soul" - od którego zaczęła się międzynarodowa kariera MT - potraktować jako "Ewenement poza konkursem". Natomiast nadesłane przez kilkanaście osób polskie teksty bieżących i nieco wcześniejszych przebojów duetu (np. "Cheri Cheri Lady"), albo napisane były tzw. białym wierszem, a więc nie nadawały się do śpiewania, albo też tekst przekładu poetyckiego - jak np. w wersji Mona Lisy zaproponowanej przez jedną z fanek - odbiegał dość znacznie od pierwowzoru... tak czy inaczej, wszystkim autorom dziękujemy, a oto już kolejność utworów Modern Talking w świetle waszych głosów:
1. "Atlantis Is Calling" - "Just We Two Mona Lisa", 2. "Cheri Cheri Lady",
3. "Brother Louie", 4. "Doctor For My Heart", 5. "You Can Win If You Want" - "Save Me, Don't Break Me". [PANORAMA'86]
Jak tu widzicie w naszym kraju fani Modern Talking stanowili dość pokaźną armię, i jako jedyni doczekali się w prasie konkursu na najlepsze piosenki swoich ulubieńców. Jakoś nie pamiętam aby innym to było dane.
Wraz z tą płytą rozgorzały dyskusje o przyszłości Modern Talking:
Zagraniczną płytą lata 1986 stał się z całą pewnością longplay Modern Talking "Ready For Romance" (Hansa International). Sukces tego albumu przyczynił się poniekąd do skonsolidowania duetu: nie tylko, że nie mówi się już o rozłamie, ale wręcz przeciwnie - Didi Bohlen i Tom Anders udzielają wspólnych wywiadów telewizyjnych (w programie "Formel 1" zdementowali m.in. pogłoskę, że piosenkarz Jurgen Drews miałby zastąpić Toma!) przygotowują się na nowo do koncertów "Live", a nawet wyrazili zainteresowanie udziałem w Festiwalu Sopockim, którego termin znalazł się jednak w kolizji z innymi ich planami... Sensacją jest też wiadomość, że podczas koncertów Nora pojawi się na estradzie obok Toma i Didiego jako szefowa chórku! Postawiła ona na swoim także w innej sprawie: u progu jesieni ukaże się nakładem Hansy solowy singielek Toma Andersa, zatytułowany "We Still Had Dreams". Kompozytor? Oczywiście - Didi Bohlen! Sądzę, że liczni miłośnicy Modern Talking, zasypujący redakcję listami w sprawie duetu, będą zadowoleni z tej porcji najświeższych wiadomości... a także z oryginalnych teledysków, które udało się zaprezentować na małym ekranie dzięki uprzejmości Hansy i braci Rynkiewiczów z firmy JMR Electronics (JMR umożliwiła nam tego lata również prezentację największych wideoklipów C.C. Catch i Chrisa Normana). Natomiast kupnem licencji najnowszego albumu MT interesuje się warszawski Arston. [PANORAMA'86]
I już na zakończenie (aby nie zanudzać) echa prasowe na temat najważniejszego wyczynu Modern Talking w 1986 roku - zdobyciu Anglii:
BROTHER LOUIE NAD TAMIZÂĄ. Jesienne nowości sezonu muzycznego nad Tamizą wyznaczają z reguły puls wydarzeń w światku Rock-Pop-Disco po obu stronach Atlantyku. Dlatego tak pilnie studiowane są przez bossów międzynarodowego przemysłu rozrywkowego notowania "Music Week" i typy Brytyjskich DiscDidżejów... I dlatego, mimo iż zarzekaliśmy się ostatnio, że nie będziemy przez jakiś czas powracać do zespołu numer 1 minionego lata, nie możemy pominąć wiadomości, która dotarła do nas prosto z Londynu. Duet Modern Talking nie akceptowany dotąd szerzej w krajach anglosaskich (w przeciwieństwie do 29 innych krajów, gdzie zdobył złote i platynowe trofea na rynku płytowym!), dotarł pod koniec września na medalowe 3 miejsce na Angielskiej liście przebojów. Utworem, który stał się "Hitem jesieni 1986" nad Tamizą jest piosenka "Brother Louie", zajmująca również trzecie miejsce w mini-plebistycie Polskich fanów Modern Talking na największy przebój Didiego i Toma. Nie można wykluczyć, że w chwili, gdy niniejsze wydanie "Fan-Clubu" dotrze do waszych rąk utwór ten będzie już na pierwszym miejscu Brytyjskiej listy. Wydarzenie to otwiera zupełnie horyzonty przed duetem, który - jak wiecie z poprzedniej Panoramy - podjął pracę nad swoim czwartym albumem. Nie da się również zaprzeczyć, że nieoczekiwany sukces na trudnym rynku Brytyjskim jeszcze bardziej oddala perspektywę przyjazdu Modern Talking do Polski: jeśli Didi i tom chcieliby na moment urwać się ze studia Hansy, to najprędzej do Londynu, by udziałem w którymś z popularnych TV-Specials ugruntować świeżo zdobytą pozycję w Wielkiej Brytanii... a pewnie i Norze marzyłaby się wizyta w królewskim pałacu Buckingham! [PANORAMA'86]
Myślę że w jakiś sposób oddałem klimat roku 1986 - w którym ukazał się album "Ready For Romance". Oczywiście artykułów prasowych na ten temat ukazało się mnóstwo - ale najważniejsze dla mnie jest to że sam w tym uczestniczyłem i ciarki po plecach mnie przechodzą gdy przypominam sobie tamte wydarzenia... to były czasy...
Pozdrawiam serdecznie!
Piotr