zawsze na to co robimy ma wplyw to co sie w naszym zyciu dzieje wiec podobnie jest u Cretu. a to, ze ostatnie 2 lata obfitowaly u niego w wiele emocjonujacych wydarzen wg mnie moze tylko pozytywnie wplynac na calosc E7... ja licze na gleboki i przemyslany album, szczegolnie, ze prawdopodobnie bedzie to ostatnie dzielo Enigmy...Kudlaty pisze:Szkoda tylko, że styl tego albumu jest raczej podyktowany sytuacją życiową Michaela Cretu, niz tym, co naprawde Crteu chciałby stworzyć. Obawiam sie, iż ten album moze byc niewypałem (jak album Voyager), choc do konca wierze w talent jednego z najlepszych niemieckich producentów.
kilka lat temu Cretu w wywiadze powiedzial, ze odcina sie od starego stylu Enigmy, tych wszystkich charakterystycznych dziwekow, choralow itd i powstala E5 i E6. o ile Voyagera bardzo lubie to wg mnie prawdziwa enigma sa albumy E1-E4.
teraz zauwazyl chyba rozczarowanie fanow i slabsza sprzedaz i postanowil czesciowo wrocic do starego brzmienia.
jednego, wg mnie najwazniejszego elementu Enigmy niestety ponownie zabraknie