Jak to wszystko się zaczęło?

Rozmowy na wszystkie tematy związane z Thomasem i Dieterem - także pozamuzyczne.
Awatar użytkownika
Blue Forever
Posty: 226
Rejestracja: pt lip 29, 2005 22:18
Kontakt:

Post autor: Blue Forever »

Ach te ciarki... to jest właśnie to...

Ja czytając o ciarkach to je mam...

Ja nie wiem kiedy zacząłem przygodę z MT, bo odkąd sięgam pamięcią to zawsze ich słuchałem. Urodziłem się w 83 roku. Mama mówiła mi, że razem z nauką chodzenia szła mi nauka zabawy taty magnetofonem GRUNDIG ;) a co za tym idzie przegrywanie i słuchanie MT.

Rodzice mówią też, że jak byli w gościach to wystarczyło puścić coś MT i był spokój.
Nie daj boże tylko jak magnetofon był zepsuty.... oj...

Specjalistą od dźwięku byłem od zawsze – opowiadają. Jak to puszczona Cheri, Cheri Lady u znajomej mamy mnie frustrowała bo (jak to kiedyś bywało) przegrywanie z kasety na kasetę powodowało coraz to słabszy odbiór. Mówiłem coś w stylu „pani Alicja ma siaby matofon”.

Już w wieku 3 – 4 lat pamiętam jak tata sadzał mnie na podłodze przed radiem, gdzie (te radio) miało takie dwie wskazówki (pomiar natężenia dźwięku – dziś jest to w każdej wieży tylko w słupkach. I ja siedząc na ziemi na przeciwko radia, (które też stało na ziemi) słuchając jakiejś audycji w radiu gdzie puszczali MT (kiedyś podobno nie było trudno o taką) machałem tymi nogami tak jak latały te wskazówki. To wszystko działo się przy KONIECZNIE zgaszonym świetle.
Piszę o tym, bo dziś właśnie najlepiej słucha mi się ich starych albumów późno w nocy ze słuchawkami na uszach. Nikt już mi nie przeszkadza, nie trzeba wstawać do niczego (po to czy po to) – nic – tylko Modern Talking.

Potem już od pierwszej klasy występowałem na apelach jako Thomas a nauczycielki puszczały wyznaczoną przeze mnie piosenkę ze składanek kasetowych. Miałem ich trzy – tytułów chwilowo nie przytoczę.

W domu natomiast prałem rakietę tenisową i byłem Dieterem (potem wolałem nim byś) a z brata robiłem Thomasa. W szkole jednak nigdy nie miałem kolegi, żeby był Thomasem i to ja nim byłem – występując solo.
Raz płakałem, bo na dzień kultury uczniowskiej gdzie trzeba było przebrać się za swojego idola nie mogłem wykombinować sobie takich długich czarnych włosów Thomasa i będąc w szkole nikt nie mógł poznać mnie kim jestem. :(

Oj ale się rozpisałem – kończę choć epizodów było dużo, dużo więcej....


Muzyka MODERN TALKING jest ze mną od zawsze !!!
Przemo
Posty: 344
Rejestracja: wt lis 08, 2005 22:27
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Przemo »

A powiedzcie, bo przyznam, że mnie to ciekawi, jak wyglądał Wasz początek z Blue System i C.C.Catch? Pytanie to kieruję do tych, którzy "odkryli" M.T. podczas ich powrotu w roku 1998. Bo, jak by nie patrzeć, M.T. to jedno (i nawet sięgnięcie do starych płyt zespołu to jednak wciąz krążenie wokół M.Talking), a Blue System i C.C. to drugie. Jak dowiedzieliście się, że oprócz Modern T. coś takiego jak B.S. i C.C. istniało? I co Was zachęciło do poszukiwań tych, w większości starych albumów?
Przemo
Awatar użytkownika
ArCrack
Administrator
Posty: 4548
Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
Kontakt:

Post autor: ArCrack »

Po prostu gdy dowiedziałem się, że DB brał w tym udział zdobyłem parę nagrań BS i CC, dalej już poszło. U mnie nie było pod tym względem żadnej sensacyjnej drogi.
Jak piszesz tak cię widzą.
Przemo
Posty: 344
Rejestracja: wt lis 08, 2005 22:27
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Przemo »

No Ty w ogóle jesteś wyjątkowy przypadek (to nie złośliwość) :D . Twoja wiedza o muzyce D.B. bije moją na głowę mimo, że ja mam, że tak to nazwę, większy staż.
Tymczase większość ludzi ogranicza się do jednego wykonawcy i nie szuka innych kompozycji tego samego autora. Np. jeśli lubię dajmy na to jakąś piosenkę Samanthy Fox (żeby zostać przy latach 80.), to już nie szukałem niczego innego skompowanego przez te same osoby.
Stąd moja ciekawość: w jaki sposób M.T. z roku 1998 (w końcu na swój sposób inny od "starego" M.T.) przełożył się na Wasze zainteresowanie B.S i C.C. Inna sprawa, że u mnie zadziałało to podobnie jak u Ciebie: na tyle lubiłem M.T., że interesowało mnie wszystko, co wyszło od Dietera. Tyle, że ja miałem o tyle łatwiej, że byłem z nim na niejako bieżąco, a C.C.Catch w latach 80. też była bardzo popularna.
Przemo
Awatar użytkownika
ArCrack
Administrator
Posty: 4548
Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
Kontakt:

Post autor: ArCrack »

Taki mam charakter, że gdy coś mnie zainteresuje, to drążę ten temat do bólu :D. A mam to szczęście, że w internecie udało mi się poznać osoby, które swoją wiedzą i zdobyczami chętnie się dzieliły i nadal dzielą. Zresztą, daję sobie rękę uciąć, że gdyby nie internet nie bylibyśmy w stanie pouzupełniać nawet połowy dorobku Dietera stworzonego dla tych mniej popularnych wykonawców.
Do dziś pamiętam jak pod koniec 2000 roku dostałem się do internetu i na stronie Sebastiana "odkryłem" całą dyskografię MT i BS razem z tekstami, jakie wtedy to było dla mnie przeżycie :)
Jak piszesz tak cię widzą.
Przemo
Posty: 344
Rejestracja: wt lis 08, 2005 22:27
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Przemo »

Ja przyznam, że początkowo byłem zdziwiony wyglądem Thomasa (po powrocie M.T. w '98), bo wyglądał zupełnie inaczej niż za czasów "pierwszego" Modern Talking. Samo "Back For Good", owszem podobało mi się, chociaż uważałem, że stare wersję są lepsze. Natomiast potwornie sie cieszyłem, że "mój" Modern Talking wrócił i to w takim stylu :-)

A powiedzcie, to akurat pytanie kieruję bardziej do tych, którzy "odkryli" M.T. w roku 1998: jak Wam podobały sie wówczas (gdy się do nich dokopaliście) stare piosenki M.T.? Nie brzmiały dla Was staroświecko? Które wersje bardziej Wam odpowiadałY, te z BFG, czy "oryginalne"?

Pozdrawiam,
Przemo
Awatar użytkownika
ArCrack
Administrator
Posty: 4548
Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
Kontakt:

Post autor: ArCrack »

W momencie gdy poznałem "Back For Good" nie czułem właściwie różnicy między nowymi nagraniami a starymi zrobionymi na nowo. Gdy poznałem originalne wersje nagrań, to właśnie one znacznie bardziej mi się spodobały. Stara "Lady Lai", taaak, w porównaniu z nową to było coś :)
Jak piszesz tak cię widzą.
Awatar użytkownika
YaQb85
Posty: 263
Rejestracja: sob cze 11, 2005 13:36
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: YaQb85 »

no wiec moze zaczne od BD i CCC. Nie mialem niestety w 1998 roku internetu ani nie wiedzialem nawet z czym to sie je wiec po prostu bylem zdany sam na siebie i na starsze osoby, ktore co nieco z przeszlosci pamietaly. Ktoregos razu w 1999 r. pojechalem z rodzicami do reala na zakupy no i oczywiscie pierwsze co zrobilem to poszedlem na dzial z muzyka by znalezc cos MT (ach biedni ci moi rodzice byli wowczas) no i tak przegladajac plytki natknalem sie na "Body To Body" BS. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy zobaczylem znajoma twarz na okladce. zaczalem sobie zadawac wtedy pytania "co to jest?", "czy to cos nowego?". Az wreszcie siegnalem troche pamiecia i skojarzylem, ze gdzies w przeszlosci w Bravach i innych popcornach przewijala sie taka nazwa. No wiec po dlugich namowach udalo mi sie przekonac rodzicow, by kupili mi to cudenko. gdy puscilem ja bylem podwojnie rozczarowany. Po pierwsze brzmieniem, ktore zupelnie odbiegalo od MT po drugie (i tu Was pewnie zaskocze) ...wokalem! co sie stalo z tym miekkim i aksamitnym glosem, ktory kojarzylem z MT. Mozecie sie ze mnie smiac ale przez dlugi czas bylem przkonany, ze to Dieter jest wiodacym glosem w grupie. Niestety mialem okazje wczesniej obejrzec tylko klip "YMHYMS'98" a jak wiadomo tam poza eric'iem panowie spiewaja razem. Pozniej zaczela sie moja przygoda z internetem i poza zdobywaniem kolejnych plyt MT zaczalem szukac informacji na ich temat i stad dowiedzialem sie o CCC. Pierwsza kaseta (niestety tylko kaseta :/) jaka kupilem bylo oczywiscie "Best Of '98" i musze powiedziec, ze mimo, iz z poczatku mialem mieszane uczucia to z czasem coraz bardziej lubilem Caro.
A na drugie pytanie odpowiem kiedy indziej, bo kolega na mnie czeka i zaraz wychodze :) zatem zycze wszystkim milego weekendu.
pozdrawiam
delta75
Posty: 7
Rejestracja: wt gru 20, 2005 11:44

Post autor: delta75 »

Cześć! Jestem tu pierwszy raz, więc mam lekką tremę :oops:
W moim przypadku przygoda z muzyką MT zaczęła się pod koniec 1985 lub na początku 1986 roku, kiedy to na swoim Kasprzaku usłyszałem YMHYMS w koncercie życzeń PR Katowice. Jak w wielu przypadkach na tym forum była to miłość od pierwszego słyszenia, która trwa z resztą po dziś dzień. Ja również myslałem, że głos spiewający należy do kobiety, ale jak się poóźniej okazało myliłem się. Później zaczął się szał: pierwsze nagrania były oczywiście z radia a jeszcze inne z płyt przywiezionych z wakacji w Bułgarii (mam całą kolekcję vinyli od 1 do 6 albumu). No i oczywiście te szkolne i klasowe dyskoteki, na których tańczyło się "wolne" w rytm Give Me Peace On Earth czy innych :wink:
W 1987 miałem frajdę z okazji koncertu Thomasa w katowickim Spodku. Jejku, na samą myśl mam ciarki :lol: Pamiętam tłumy dziewczyn przed wejściem i ten pisk, który towarzyszył wejściu na salę! To było niezapomniane wydarzenie.
To było po 4 płycie i chodziły pogłoski o rozpadzie MT, więcy dużym zaskoczeniem było wydanie dwóch kolejnych. Pamiętam polowanie na nowe piosenki w Lecie z Radiem a potem na kasetę z płytą Romantic Warriors. Płytę In The Garden Of Venus, a właściwie kasetę nagrałem z II programu PR, gdzie puszczana była w całości(!gdzie prawa autorskie!). Następne lata po rozpadzie to okres słuchania BS, którego kolekcję kaset i płyt również zachowałem dla potomności :D No i oczywiście koncert, również w katowickim Spodku! Tutaj chciałbym przytoczyśc ciekawostkę: nie wiem, czy Ci, którzy byli na tym koncercie pamiętają, ale zaczęło się nieciekawie. Mianowicie przy wejściu zespołu na scenę poleciał playback i chwilę później ucichł! Ludzie w sali byli zdezorientowani, ale koncert na szczęście się odbył.
Rok 1998 był chyba najszczęśliwszym w moim życiu. Dlaczego, to pewnie wiecie :D Płyta Back For Good to było to na co czekałem 11 długich lat! A koncert (oczywiście w Spodku!) to już prawdziwy odlot! Jak wchodziłem na salę to mówiłem sobie w duchu: ile tutaj ludzi ok. trzydziestki! Ale zapomniałem, że oni w latach 80-tych mieli 16-17 lat i wychowywali się na tej muzyce. Kiedy zgasło światło i odwróciłem się za siebie (stałem na płycie) zobaczyłem tysiące świecących rogów, nosów i innych przedmiotów . Wiedziałem, że będzie jazda bez trzymanki! I tak było!
Następne albumy były lepsze lub gorsze i kiedy się dowiedziałem o definitywnym końcu zespołu, to.... no było ciężko :(
Po raz kolejny Panowie zaczęli wojny ze sobą, jakieś przepychanki i to również nie poprawiało mi humoru.
Na szczęście została muzyka, do której wracam niemal codziennie. Nie potrafię określić co ma w sobie ale jest to dla mnie jakaś moc, powodująca że robi mi się lżej na sercu.
Już, pewnie jak większość z Forumowiczów przyzwyczaiłem się do uszczypliwych uwag na temat MT.
To chyba tyle na ten temat. Dodam jeszcze, że chyba większy sentyment mam do albumów z lat 80-tych bo była to muzyka mojego dzieciństwa, błogiego i bestroskiego :) a niektóre kawałki kojarzą mi się do dzisiaj z wydarzeniami z tamtych lat!
Chciałbym tym postem również zachęcić innych do napisania w tym temacie swoich początków z muzyką Dietera i Thomasa (bo przecież bez jednego nie byłoby drugiego!).
Niech ten temat nie umiera, bo jest kapitalny!
Pozdrawiam wyszystkich!
Awatar użytkownika
Elltoja
Posty: 221
Rejestracja: śr gru 21, 2005 21:04

Post autor: Elltoja »

Cześć...przywitam się ponownie bo byłam już kiedyś ale po wszystkich zmianach forum musiałam rejestrować się na nowo...

Moja przygoda MT zaczęła się w liceum zaraz po ukazaniu się pierwszej płyty. Koleżanka przniosła do szkoły plakat: Thomas trzymał na rękach pieska, obaj oparci byli o jakąś poziomą rurę...Thomas od razu wpadł mi w oko. Nie wiem czemu ale pomyślałam, że MUSZÂĄ mieć fajne piosenki...i zaczęłam szukać. Kiedy zobaczyłam teledysk do YMHYMS i momenty gdy Thomas odwraca głowę i patrzy tym swoim "zabójczym" wzrokiem byłam ugotowana.
Zaczęłam poszukiwania..nagrywanie..przegrywanie, każda piosenka podobała mi się bardziej niż poprzednia. Choć są też takie których nie słucham wcale.
Do dziś TA mi się podoba a jego głos podoba mi się coraz bardziej. Wielu piosenek nie słuchałabym gdyby nie były śpiewane przez Thomasa.
Awatar użytkownika
YaQb85
Posty: 263
Rejestracja: sob cze 11, 2005 13:36
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: YaQb85 »

Jeszcze dopowiem na temat drugiego pytania. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z MT miałem wówczas 13 lat i wszystko było jeszcze dla mnie takie świeże, płyta "Back For Good" towarzyszyła mi codziennie. Już wszyscy mieli dość słuchania oprócz mnie. Czułem, że czeka mnie wielka przygoda w odkopywanie starych przebojów. Natknąłem się na składankę "You're My Heart, You're My Soul" i od tej płyty zacząłem poznawać pierwotne wersje wielkich przebojów. Z początku wielkiej różnicy nie odczuwałem jednak w "BFG" podobał mi się ten modny, mocny i dynamiczniejszy rytm dlatego z początku starszych wersji rzadziej słuchałem. Jednak z czasem sytuacja się odwróciła. Dziś praktycznie nie sięgam już po ten album gdyż irytuje mnie to co kiedyś mi się tak bardzo podobało. Właśnie ten modny, mocny i dynamiczny bit zagłusza całą magię tych utworów.
Awans
Posty: 53
Rejestracja: wt gru 13, 2005 0:30

Post autor: Awans »

W roku 1996 (miałem 14 lat) robiłem porządki w kasetach. Miałem pomieszane i powkładane nie w te pudełka co trzeba. Włączam jedno z nich a tam Geronimo Cadilac. Bardzo mi się spodobała i cały czas przewijałem właśnie na tą piosenkę. Potem posłuchałem dalej i już słuchałem dwóch piosenek. Wyżej wymionioną i Doctor for my heart. W końcu jednak przesłuchałem całą kasetę i już tak długo słuchałem że potrafiłem śpiewać razem z nimi. Od 1998 roku czekałem z niecierpliwością na kolejny krążek Modern Talking a dodatkowo w Media Markt odkryłem że są wszystkie ich płyty z lat 80' więc jak tylko miałem pieniądze kupowałem po jednej płycie.
Ania
Posty: 59
Rejestracja: czw sty 05, 2006 18:19
Lokalizacja: Zabrze

Post autor: Ania »

To i ja się dokopuję. Moja przygoda z Modern Talking rozpoczęła się jeszcze w latach 80-tych, od piosenki o "Wiśniowej Damie" (wiadomo że chodzi o "Cherry, Cherry Lady"), miałam chyba wtedy z jakieś 5-6 lat i tańczyłam (jak to dziecko), do piosenek MT, a mój tata delikatnie i po cichu (aby mnie nie społszyć), robił zdjęcia. Teraz z biegiem lat (obecnie mam 20-pare), patrzę na zdjęcia i slajdy uśmiecham się sama do siebie, bo jest co wspominać.

Później nastąpiła dłuższa przerwa, bo zespół się rozpadł (z mamą nie umiałyśmy pogodzić się z rozpadem- nie powiem kogo winiłyśmy za rozpad., ale kiedy w 1998 roku będąc we Włoszech na wczasach z rodzicami usłyszałam z głośników dobrze znany mi głos, na początku byłam pewna że to po prostu skiper postanowił puścić jakieś piosenki z lat 80-tych. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam rapowanie Erica Singlettona. I już wiedziałam- wracam do Polski i pierwsze co robię to kupuję kasetę "Back For Good", i zaczęło sie od nowa, tym razem już nie śpiewałam (hipcio mi na usta nadepnął), ale mogłam sobie potańczyć do znanych mi przecież utworów. Potem sukcesywnie zbierałam kolejne dokonania Modern Talking, aż do "Universe". Niestety potem nastąpił powrót do przeszłości, czyli rozpad tego świetnego duetu, ale wiem jedno- piosenki MT I BS, pozostaną w moim sercu na zawsze.

A co do koncertu w Spodku (musiałam tam być, choćby się paliło i waliło)- było extra, do dziś pamiętam że przez dłuższy czas nie mogłam odzyskać normalnego głosu i słuchu bo stałam na płycie w pierwszym rzędzie (nie wiem jak tego dokonałam, może dlatego ze wraz z 5 innymi "wariatkami" w Katowicach zabawiałyśmy przez dwa dni przed koncertem (dobrze że było lato). Podziękowania dla Kasieńki która była na tyle odważna że złapała panów i zdobyła (cudem), autografy od nich. Ech jest co wspominać- szkoda że tamte lata już nie powrócą.
Mirek Breguła- polski Lennon lat 80-tych. Najbardziej utalentowany i niedoceniony polski artysta :(
Awatar użytkownika
Ann
Członek TAFC Polska
Posty: 996
Rejestracja: wt mar 29, 2005 22:58
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Ann »

Moja przygoda z Modern Talking rozpoczęła się jeszcze w latach 80-tych, od piosenki o "Wiśniowej Damie" (wiadomo że chodzi o "Cherry, Cherry Lady"),
Nie "Cherry Cherry Lady" czyli "Wiśniowa wiśniowa damo" tylko "Cheri Cheri Lady" czyli "Droga droga damo" :wink:
Awatar użytkownika
Pioetrek
Posty: 1624
Rejestracja: wt mar 29, 2005 22:00
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: Pioetrek »

Ależ droga to po angielsku "way" :D - przepraszam, żartuję sobie oczywiście. Ann ma 100% racji w tym przypadku.

Pozdrawiam

Piotrek
"Dieter is unbending - in his soul he is a rock-n-roller"
Ania
Posty: 59
Rejestracja: czw sty 05, 2006 18:19
Lokalizacja: Zabrze

Post autor: Ania »

Ann pisze:
Moja przygoda z Modern Talking rozpoczęła się jeszcze w latach 80-tych, od piosenki o "Wiśniowej Damie" (wiadomo że chodzi o "Cherry, Cherry Lady"),
Nie "Cherry Cherry Lady" czyli "Wiśniowa wiśniowa damo" tylko "Cheri Cheri Lady" czyli "Droga droga damo" :wink:
Przepraszam, pomyliłam się, to się nie powtórzy- nie zlinczujcie mnie :)
Mirek Breguła- polski Lennon lat 80-tych. Najbardziej utalentowany i niedoceniony polski artysta :(
ODPOWIEDZ