Ehhh... No to skoro już prawie że po imieniu mnie wywołano, to odpowiadam.
Mam sentyment do lat 80-tych, do muzyki tego okresu itd. itp. Koniec kropka. I zupełnie nie rozumiem dlaczego z taką pewnością stwierdzasz (do to Pkmodern), że mój krytycyzm odnośnie teledysków C.C. wynika stąd, że gówniarz ze mnie
Mam 29 lat i działaność "pierwszego" MT przypadła akurat na czas, kiedy powoli wchodziłem w "dorosłość" (druga połowa szkoły podstawowej). Nie pisz więc, czy czuję tę muzykę, czy też nie, bo nic o tym nie wiesz (podobnie jak ja nie śmiałbym wypowiadać się na temat Twoich odczuć i emocji podczas słuchania, dajmy na to, Samanthy Fox). A poza tym to nie ma nic do rzeczy. Mogę uwielbiać pannę Muller, cenić jej wokal, zachwycać się piosenkami Dietera, które dla niej skomponował, a mimo to uważać, że jej teledyski to nędza. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś młody może je krytykować (czym rzekomo daje wyraz swojej ignorancji), a starszy powinien być pełen uwielbienia i zachwytów.
Twoja opinia przypomina mi trochę słowa mojej polonistki w liceum, która dowiedziawszy się, że nie podzielam jej zachwytów nad "Dziadami" Mickiewicza powiedziała, że nie mogę się na ich temat wypowiadać, bo ona jeszcze z nami tej lektury nie przerobiła, więc nie wiem, czy jest to piekne, czy nie (czyli, że jak przeczytamy z nią wspólnie i ona powie nam, co mamy myśleć, to już będę wiedział, ze "Dziady" to cudna lektura).
Nie zgadzam się także z tą częścią Twojego postu, w której piszesz, że zdobycie płyt graniczyło z cudem. Nie wiem, gdzie wówczas mieszkałeś, ale mam wrażenie, że Twoja opinia wynika z pewnego mitu, według którego wówczas nic nie było, tylko ocet na półkach. Owszem, zdobycie oryginalnych płyt było trudniejsze niż obecnie, ale pamiętajmy o powszechnym piractwie i masowym przegrywaniu kaset jeden od drugiego. Ja akurat problemów ze zdobyciem płyt (kaset) MT, C.C. i innych wykonawców (Nino de Angelo, Chris Norman, Les McKeown) nie miałem. Część przegrałem od kolegów, część leciała w radiu (sobotnie Studio Stereo w II PR się kłania), a część kupiłem w sklepie (m.in. w empik-u). Potem, gdy pojawiły się budy z kasetami pirackimi było jeszcze łatwiej. Miałem więc komplet (łącznie z kasetą "Rivalen der Rennbahn") bez wyjeżdżania za granicę. Zupełnie więc nie rozumiem dlaczego piszesz, że było to nie do zdobycia i trzeba bylo jeździć do Niemiec.
Oczywiście, teraz jest łatwiej i to, co napisałem wyżej dotyczy popularnych wówczas wykonawców. Zdobycie np. niemieckich piosenek Andersa było niemożliwością. Tyle, ze wówczas nie było internetu i nasza wiedza o idolach też była dość ograniczona i o tym, że on śpiewał coś wcześniej chyba mało kto zdawał sobie sprawę.
W każdym razie ja nie pamiętam, żeby ktokolwiek z moich znajomych chciał zdobyć kasety MT lub C.C.Catch i nie mógł.
Wracając do teledysków... Mi akurat C.C.Catch na plakatch i zdjęciach podobała się, niezaleznie do fryzury. Powiem więcej, ta jej napuszona od lakieru czupryna wydawała mi się wówczas super. Takie były czasy i wszyscy artyści tak wyglądali. Czy nie zwracano uwagi na strój wykonawcy? Oj, tu też bym się kłócił. Idole zawsze byli wzorem do naśladowania i tak, jak dziesiątki młodych ludzi strzygło się na "depeszów", tak mnóstwo próbowało naśladować ubiór innych gwiazd muzyki, a o naszyjniku Thomasa zakochane w nim dziewczyny snuły całe dysputy.
Napisałem, że teledyski C.C.Catch to żenada nie dlatego, że teraz nakręcono by je inaczej. Zastrzegłem przecież, że (cytuję samego siebie): "Owszem, lata 80-te, więc inny sposób kręcenia teledysków...". Ale jednocześnie dodałem, że razi mnie nieskoordynowany "taniec" (bardziej jednak miotanie się), C.C.Catch i niektóre elementy teledysków jak choćby ten, według mnie, kompletnie nietrafiony pomysł z czarno-białym teledyskiem do "Heartbreak..." i wściekle czerwonymi ustami C.C.
Mam w domu komplet teledysków Sandry z tamtych lat i Mike'a Oldfielda, oraz Modern Talking. Wszystkie kręcone w podobny sposób (bo tak się teledyski wówczas kręciło) i z wykonawcami ubranymi też podobnie do naszej Caro (bo tak się wówczas ubierało). Ale jej teledyski są po prostu słabsze. A momentami (przy tamtych) wręcz żenująco kiepskie, stąd taka a nie inna ocena. Ocena, która w niczym nie zmienia faktu, że z przyjemnością je obejrzałem. Co ciekawe, "Backseat of your cadillac" jest super i o ile za samą piosenka średnio szaleję, to wersja video przypadła mi do gustu.
Tyle na ten temat.