Witam
Po przeczytaniu tych wszystkich ohhi ahhhów, chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami z koncertu w katowickim Spodku.
Ad1. Thomas Anders:
100% profesjonalista, oglądać go na scenie to prawdziwa przyjemność. A jednak wybierając się na koncert T. A. liczyłem na więcej T. A. Czyżby tak nisko cenił swój własny dorobek artystyczny, że ciągle robi kasę na garbie Bohlena??? Szkoda, że nie zaśpiewał np. "Sorry babe" lub "Everybody wanna to rule the world".
Ad2. Organizacja
Pierwsze co rzuciło nam (mnie i mojej żonie) się w oczy to malutka scena. W moim niewielkim miasteczku gdy organizowane są Dni Miasta składana jest okazalsza, na której spora grupa dzieci może występować, przy tych cenach biletów widzom należało się coś więcej!!!( chyba , żer bali się o Sandrę, że dostanie zawału jak pobiega po większej. A na tej mogła spokojnie dreptać 2 kroki w tył 2 kroki w przód. Mam wrażenie, że organizatorzy zostali zaskoczeni powodzeniem tego koncertu albo nie tylko robotnicy fizyczni wyjechali do Anglii ale inż. dźwięku również. Wokal Thomasa był za cichy i często zbyt głośna perkusja zagłuszała część krótszych słów. Być może w sektorze FUN tego nie było słychać, ale ja siedząc w sektorze F ( za późno się zdecydowałem na kupno biletów....moja wina) nie mogłem się w pełni cieszyć z tego co słyszałem. Może jest to przyczyna aranżacji piosenek przez M. T. BAND, w których większą rolę odgrywa perkusja. Na początku te nowe aranże mnie drażniły, dopiero wystęb T. A. UNPLUGGET ukoił nieco moje nerwy. (Luis Rodriguez jest tylko jeden ....niestety). Jeśli organizatorzy nie potrafią zapewnić dobrego odsłuchu dla połowy Spodka, to niech nie sprzedają biletów na boczne sektory, ktoś może poczuć oszukany.....
AD3. Lars Ilmer - geniusz....
Ad4. Sandra
Fajnie było ją zobaczyć na żywo .... kto wie co w jej wieku może się przydażyć
Szanowni użytkownicy tego forum!
Przedstawiłem Wam moje uwagi na temat koncertu, który był dla mnie i mojej żony fantastycvznym przeżyciem. To co napisałem to efekt kilkudniowych przemyśleń, a nie złośliwości ( no może troszeczkę co do Sandry

, choć bardzo ją cenimy ).Nie jest moim zamiarem kogokolwiek obrażać, ale tak to właśnie wyglądało z mojego miejsca .
Pozdrawim
Sebastian