Tak tak, dobrze to wyczułaś Asiu, ta druga płyta mniej BlueSystemowa, Bohlenowska, a bardzo w stylu A-ha czy Erasure właśnie jak piszesz, ale wiesz, wtedy jeszcze Rolf w tym wszystkim był, on nagrał wszystkie wokale i zapewne miał wpływ na aranże, a tylko wydali to po jego śmierci. tak ja to widzę. Mi bardziej chodzi o to, że bez niego nie napiszą i nie zaśpiewają tak dobrze jak na tej płycie nie oszukujmy się.
Chciałbym zwrócić uwagę na tekst a nigdy na to nie zwracałem uwagi: "Shadows of Love" to piękny, mądry tekst o rozstaniu dwóch ludzi, przepiękna piosenka i tekst:
Piekna melodia i Rolf śpiewa w typowy dla siebie, a nietypowy dla płyty sposób. Rozstaje się z ukochaną i czuje się jakby żył oparami miłości. Wciąż kocha ją.
Jeśli dobrze Cię rozumiem, wolisz tą drugą płytę, bo bardziej systemsowa, mniej bluesystemowa. Ja też.
Nie, o dziwo tą pierwszą, może właśnie dlatego że była pierwsza i zrobiła największe wrażenie .
Jedyne co mam jej do zarzucenia to za dużo plagiatów melodii, że wiele piosenek jest kalką piosenek BS za mało indywidualizmu jakiegoś.
Ale te aranże i głos w chórkach zawierają taką jakąś głębie, a głos Rolfa taki nostalgiczny smutek, czego po jego śmierci zabrakło.
Zyskało natomiast ich brzmienie na indywidualizmie.Może na drugą tylko zaśpiewał, a pozostali dopracowywali wszystko typu aranże i wyszło z tego coś nowego.
Z tego co wiem zmarł zaraz po odśpiewaniu, więc chyba nie uczestniczył przy pracach końcowych .
To moje ulubione piosenki z pierwszej płyty , które wydają mi się chyba najlepsze w całej twórczości.
Taka głębia i smutek w tych chórkach, podobnie jak na płytach MT
Chyba tylko na tej pierwszej płycie ma to wszystko taki głębszy wydźwięk.
ArCrack pisze:Słuchałem wczoraj Dr. No oraz nagrań z pierwszej płyty i różnica między nimi jest po prostu kolosalna... Same wokale są zdecydowanie lepiej pomyślane. Kohler solo w zwrotkach miał chyba zbyt "ciężki" wokal jak na taką muzykę. Ciekaw tylko jestem, czy taki a nie inny ich kształt w tym wypadku jest zamierzonym działaniem czy koniecznością? Mówiło się, że wszystkie swoje wokale zdążył jeszcze nagrać, ale tu poza refrenem specjalnie go nie słychać...
Ciekawa wypowiedź Arka. wychodzi na to, że Rolf śpiewający w typowy sposób mając ciężki głos był najsłabszym ogniwem. I jeżeli rozumiem nowy wokalista może tylko spowodować, że zyskają na tym?
Chciałbym zwrócić na coś uwagę: tytuł płyty nawiązuje do nagłego odejścia Rolfa?
Drugi album dużo lepszy muzycznie. Wartościowsza produkcja.
Właśnie Arek w tej wypowiedzi która cytujesz napisał, że słychać go tylko w refrenach.
Ja właśnie podobne wrażenie odniosłam pisząc przed chwilą , że na pierwszej płycie w chórkach jest taki nostalgiczno-smutny wydźwięk, którego na drugiej jakby nie słychać co wydawało mi się dziwne wiedząc że Rolf w niej uczestniczył.
Być może było tak że nie dokończył swoich partii wokalnych.
A co do ciężkiego wokalu, to Rolf miał jakby dwa sposoby śpiewania. Gdy śpiewał falsetem było super, ale nie zawsze podobały mi się jego niskie partie w refrenach BS gdy słychać było jakby zawodzenie i głos wydawał się naprawdę za ciężki w kontraście z głosem DB.
Np takie piosenki jak Shame, Shame, Shame gdzie wybitnie go słychać jakoś nie specjalnie brzmią.
Może takie wrażenie odnoszę, bo byłam przekonana kiedyś że to Dietera głos, który jakoś za chusteczki do niego nie pasował i wręcz był odpychający
Ja dobrze zrozumiałem sens wypowiedzi Arka, bo to był czytelny, prosty i jasny przekaz, ale nie do końca się z nią zgadzam. Głos Rolfa był naprawdę dobry, nawet w zwrotkach, to co mamy teraz czyli takie stękające śpiewanie Michaela mnie od nich odrzuca, facet ma starczy głos. I dlatego piszę, że zespól się skończył.
Inna kwestia czy Rolf nagrał wszystkie wokale na tej płycie? Tak, ale są niekiedy wrażenia, że głos jest nieco zza mgły. "Summer'97" tam głos idzie jakby z demówki i idzie bardzo cicho, swoją drogą dobra piosenka. W ankiecie na nią poszedł mój głos. Chociaż ta co dałem i "Heaven And Hell" byłyby na pudle. http://damian268.wrzuta.pl/audio/3LNL5T ... mmer_39_97
Tu od 0:35 mam wrażenie, że ktoś tu dośpiewał, ale słychać też Rolfa.
Ależ czemu się skończył, nigdy jakiś popularny nie był .Robią co mogą od samego początku.Coraz trudniej im idzie z wydawaniem płyt bo jednak to brzmienie przeszło już do lamusa.Teraz w dyskotrkach inne puszczają.
Wszystko zależy od dwóch rzeczy: po pierwsze jaki będzie poziom nowych kompozycji a po drugie jak rozwiążą kwestię wokali. "Go Systems Go" mi się podoba, jest bardzo chwytliwe, ale zabija je wokal tego dziadka, jakoś głos Michaela mnie nie porywa, światełkiem w tunelu jest dać wszystkie wokale łącznie z chórkami Olafowi, a Michael może go uzupełnić w chórkach, co robi akurat całkiem dobrze. Jego głos jako wiodący mnie nie powala, ale chórzystą jest wręcz bardzo dobrym, co wszyscy wiedzą. A głos Olafa jakoś mi pasuje do tego rodzaju muzyki, ale mam takie przeczucie, że wszystko jakoś nie pójdzie w tym kierunku i zespól niczego nie wyda.
Muzycznie projekt nie poszedł do przodu, wciąż klepią coś na miarę "Out Of The Blue". Nie jest to złe, ja lubię ten album, ale stać ich na więcej.
To znaczy oni raczej nie mają przyszłości ze względu na to że nie dość że robią prawieczne przestarzałe brzmienie które już nie modne, to w dodatku sami są z wyglądu porządnie przestarzali więc takie płyty to tylko dla fanów.Trochę się obawiam jeśli taka garstka została czy całkiem nie zrezygnują.
Dziwi mnie bardzo jedna rzecz. Mianowicie to, że jeśli chcą coś wydać - nie mówię już o tym by wspominać takie wydawnictwa jak choćby to w tytule tego wątku - to po co zamykają własne forum? Jaki jest cel takiej polityki? Przecież to jest bezpłatny sondaż opinii o własnych produktach i ewentualna krytyka mogłaby ich odpowiednio ukierunkować. Po co oni takie coś robią? Dodatkowo fani stracili kontakt ze sobą.
Przy okazji dodam, że będzie jeszcze jedna niespodzianka - lada dzień ujrzy światło dzienne maxisingiel "Back To Beverly Hills" - The Secret Is Back w skrócie (TSiB) za którymi stoi Thomas Widrat i Detlef Wiedeke.... ciekawa sprawa zatem...
Ostatnio zmieniony sob lis 07, 2015 22:22 przez ROBERT_LATO, łącznie zmieniany 1 raz.
Zobaczcie na to wideo, Rolf jest pełen energii, daje z siebie wszystko a to jest z 8 września, po jakimś tygodniu Go już ie było, czy to nie jest dziwne? Żeby takiego człowieka zabrała śmierć przecież nie wyglądał na mocno chorego. Wrecz przeciwnie. Głos miał jak dzwon, skakał po scenie równo.
Jedna rzecz mnie ciekawi. "Two Faces" to klasyczna zemsta na Dieterze, nie wiem tylko czy to było zamierzone, czy po prostu tak im wyszło. Thomas też mówił, że "Playing With Dynamite" nie było pisane w myśl zemsty na Bohlenie, aczkolwiek idealnie do tego pasuje. Podejrzewam, że tu mogłoby być podobnie.