Ten album to trochę taka perełka, posiadanie jego oznacza jakby wyższy stopień wtajemniczenia jako fana MT. Dla wielbicieli duetu śledzący na bieżąco wtedy jego karierę, płyta była pożegnalną, niosła ze sobą smutek, żal a może i złość fanów którzy musieli się "otrząsnąć" po tym jak Anders i Bohlen postanowili pójść własnymi ścieżkami. Ja natomiast zawartości tego wydawnictwa mogłem przyjrzeć się "na chłodno". Oto moje przemyślenia i spostrzeżenia na temat piosenek zawartych na tym krążku.
In 100 Years - świetna piosenka która doskonale wprowadza w klimat płyty. Bardzo podoba mi się pomysł z zastąpieniem tradycyjnej sekcji Hi-Hatów, tamburynami które sprawiają że utwór jest bardziej dynamiczny. Podoba mi się także barwa basu. Całości dopełnia dobry wokal Thomasa i niezły jak na Dietera tekst. 5+/6
Don't Let It Get You Down - ballada genialna w swojej prostocie. Nie mamy tutaj bogatej aranżacji, czy patetycznej melodii, utwór nie zdołałby osiągnąć niczego wielkiego na listach ale... to w ogóle nie jest jego wadą. Wręcz przeciwnie, to jest jego siła. Piękna, spokojna melodia doskonale podkreślana przez głos i interpretację Thomasa oraz oszczędna ale niezwykle tajemnicza i trafna aranżacja z cudownym Rolandem TR 808 w roli głównej - to wszystko składa się na jedną z najlepszych ballad MT. 5/6
Who Will Save The World - lubię takie utwory Bohlena gdzie Dieter na swój sposób mierzy się z nieco inną stylistyką. Ta piosenka posiada świetną melodię. Bardzo podobają mi się gitary w tym utworze, zarówno solo jak i ta stanowiąca element akompaniamentu. Uwielbiam ostatni refren gdzie pojawia się taka dodatkowa "dogrywka". Bardzo trafnym posunięciem było umieszczenie szeptanego przez Dietera fragmentu w refrenie (jeszcze mocniej podkreśla klimat). Zdecydowanie jeden z najlepszych kawałków na płycie. 5+/6
A Telegram To Your Heart - obiektywnie patrząc to rzeczywiście ten utwór to trochę taki "zapełniacz". Numer ma dobry refren, nie najgorsze zwrotki (aczkolwiek nie są do końca oryginalne), ciekawe partie gitar. Mamy też dwa nieco "dziwne" elementy czyli ten dźwięk przypominający mi klakson przy zabawkowym rowerku

i coś podobnego do basu. Mimo wszystko lubię tę piosenkę. 5=/6
It's Christmas - fajny świąteczny utwór. Mamy tu wszystko co powinno znaleźć się w takiej piosence: i dzwony i dzwoneczki i przygrywka to znowu jakieś cymbałki, i pseudogitarka przygrywa nieco w tle... Bardzo udana melodia a dzieci w refrenie mnie nie rażą. Jedynie co to może bym ten chórek delikatnie przyciszył aby Thomas mógł się nieco "wydostać". 5-/6 ogólnie a w swojej klasie to nawet 5+/6.
Don't Lose My Number - ponownie nie do końca oryginalny element w tym numerze (rozwiązania akordowe). Mamy tu "organowy" pad, ciekawe partie gitar, niezłą melodię. Zdecydowanie może się podobać. 5/6
Slow Motion - i tym razem mamy pewną "insprację" innymi utworami (podkreślona perkusja). Nieco przynudza ten utwór. Oczywiście, jest bardzo ładny ale też jakoś bardzo nie porywa. Na uwagę zasługuje linia basu. 4+/6.
Locomotion Tango - bardzo dobra, dynamiczna piosenka. Mamy świetną melodię, dobry aranż i ładne chórki. To też niewykorzystany kandydat na drugi singel. 5+/6.
Good Girls Go To Heaven - Bad Girls Go To Everywhere - kolejny trochę "zapychacz". Należy zwrócić uwagę na fakt iż jest to najszybszy utwór MT z pierwszej edycji. Bardzo podoba mi się rozwiązanie akordowe i melodyczne zwrotek (druga ich część). Ciekawe kto śpiewa to "Heaven" w refrenie? 5=/6.
In 100 Years (Reprise) - swoiste pożegnanie Thomasa z fanami MT. Ta repryza pokazuje piękno i głębie głosu wokalisty. Pozostawiam bez oceny.
Podsumowując, mimo to że album powstawał w pośpiechu znajdują się na nim w dużej mierze udane piosenki. Nie zgadzam się także ze stwierdzeniem że płyta nie posiada klimatu. Dla mnie ona posiada klimat mroku i tajemniczości. Owszem, jest on nieco zakłócany (It's Christmas, Slow Motion) ale ich oddziaływanie nie jest na tyle silne by całkowicie go burzyć. Technicznie album nie jest tak dobry jak poprzednie. Ogólna ocena 5/6.