To nie do końca tak że większość przyszła na Bohlena - to była bardzo elegancka kolacja - wino, szampan, bajery - większość na sali stanowiła śmietanka towarzyska Wiednia - fanów Dietera było może kilku (w tym facet z tatuażem Modern Talking na głowie).
Zaczęło się o 19 od drinka powitalnego,
Około 19:30 goście zebrali się w sali bankietowej, 15min później witani gromkimi brawami, przy swoim stole zasiedli Frank Stronach (polityk, miliarder, gospodarz imprezy) i oczywiście Dieter Bohlen.

Gdy wszyscy trochę podjedli, na scenie rozpoczęła się dyskusja (ni cholery nie wiem na jaki temat),a po kilkunastu minutach Dieter usiadł przy pianinie, zapowiedział "We Have A Dream" a z głośników poleciało "Midnight Lady", Dieter ochrzanił realizatora i tym razem poleciał już podkład do "We Have A Dream" - po tej akcji wiadomo było że reszta również będzie z playbacku, ale szczerze mówiąc na to się nastawiałem.
Po występie Dieter wrócił do stolika i wtedy ruszyłem do niego, tak jak wspomniałem wcześniej - impreza była na wysokim poziomie, więc o żadnym odpychaniu mnie od niego przez ochronę nie było mowy - podszedłem, powiedziałem że przyjechałem go poznać specjalnie z Polski, był bardzo miły, dał mi autograf, zrobił sobie ze mną zdjęcie, poklepał mnie po ramieniu - wrażenia niesamowite
Cała kolacja trwała może 1,5-2 godziny, potem Dieter w asyście ochrony opuścił gale (ja oczywiście razem z nim) i pieszo przemaszerował przez centrum Wiednia do oddalonego o kilkaset metrów hotelu - po drodze poprosiłem go o jeszcze jedno wspólne zdjęcie, bo taka okazja może się nie prędko powtórzyć

(Dieter po środku, między bodyguardami)
Jeszcze filmik ode mnie :
http://youtu.be/XKclQa3eM_k
Podsumowując - warto było jechać i spełnić marzenie
