Jak wszyscy pewnie wiedzą muzyka, nazwijmy ją "dance" (mysle ze muzykę Bohlena możemy do niej zaliczyć, w końcu przy niej bawiono sie na dyskotekach), cały czas się zmienia... Także zmieniała się pod koniec lat '80, właśnie w 1989 roku do dyskotek zaczeły napływać nowe trendy, zespoły takie jak Technotronic, Black Box i inne zaczeły dyktować mode na parkietach.
Lata '80, a właściwie druga jej połowa należała do produkcji panów Bohlen/Rodriguez, to oni, a właściwie ich muzyka królowała na parkietach.
Po rozpadzie MT powstał BS i pierwsze trzy płyty tego projektu moim zdaniem były w tym samym stylu (może Body Heat było albumem troche "mocniejszym" ale Twilight to juz bardziej powrót do starego dobrego stylu MT).
Tak jak pisałem pod koniec lat '80 muzyka dance przechodział lekką metamofozę (mocniejszy beat itp.) i panowie Bohlen/Rodriguez wyprodukowali album w nowym (lepszym?) kierunku, pisze tu oczywiscie o płycie Obsession.
Utwory promujace ten album 48 Hours i Love Is Such... były moim zdaniem wyprodukowane właśnie w nowym stylu (np. mocniejszy beat). Czuć było zmaine i moim zdaniem w dobrym kierunku, tak właśnie wtedy zmieniała się muzyka dance. Dlatego ze ździwieniem przyjołem następny album "Seeds Of Heaven" może trzy pierwsze utwory były w tym "nowszym" stylu ale one były typowymi przerókami innych utworów innych wykonawców, reszta płyty była juz w stylu starszych utworów BS.
Myślałem wtedy że moze panu Bohlenowi bardzo się spieszyło i zrobiłtą płyte na "sztuke". Czekałem wiec na nowsze brzmienie na nastepnej płycie, jednak nastepne cztery płyty do roku 1994 były cały czas z muzyką w stylu końca lat '80....
Troche tego nie rozumiem czemu po moim zdaniem dobrej prubie wejścia w nowe dziesięciolecie z nowocześniejszą muzyką, taką jak z płyty Obsession panowie Bohlen/Rodriguez powrócili do aranżacji lat końca '80?????
Przecież poczatek lat '90 w muzyce dance to nowe brzmienia (np. Haddaway, DJ BoBo).
Dopiero rok 1994 przynosi zmiane brzmienia z płytą "X", ale czy nie było juz za późno?? Przecież właśnie późniejszymi utworami ("laila", "Only With You" czy "Baby Belive") Bohlen udowodnił że nowsze/mocniejsze aranżacje utworów wcale nie przeszkadzają w tym żeby utwór był melodyjny wpdający w ucho...
Czy macie jakies opinie na ten temat??
ps.
Jestem nowy na tym forum i nie jestem fachowcem jeżeli chodzi o muzykę a tylko zwykłym słuchaczem dlatego może moje spostrzeżenia lub mysli wypisane w tym poście nie są fachowe proszę więc o wyrozumiałość
