Re: Jor
Nie szkodzi, że zbaczamy z tematu. Na odzew potencjalnych korespondentów FC zasadniczo nie liczę w związku z tym dobrze, że między czasie pojawiają się tu pewne rzeczowe refleksje i cieszy mnie świadomość, że są to refleksje bardzo spójne z moimi. Nie chcę urządzać krucjaty przeciwko biznesmenowi Bohlenowi, nie w tym rzecz. Swoje człowiek zainicjował i dzięki temu powstało mnóstwo dobrej muzyki. Natomiast w latach 1998/2003 ugruntował swoją pozycję jako gościa z żyłką do nieprzeciętnych interesów. Tak błyskotliwego odcięcia kuponów od dawnej świetności nigdy wcześniej nie widziałem. Zagrywka była tak mistrzowska, że większość starych fanów pomimo całej świadomości otrzymywania plastikowego produktu, biegła do sklepu po kolejny album nagrany po reaktywacji projektu. Biegałem również i ja. Myślę, że za pewien czas ukręcę z tych ostatnich albumów jakąś subiektywną, 80 minutową składankę, bo jak już wspomniałem jest na tych płytach sporo przyzwoitych kawałków. Zdaję sobie sprawę z tego, że współcześni, młodzi fani MT, nie mający możliwości doświadczenia tego fenomenu w czasach jego ejtisowej świetności, znajdują na tych płytach być może to samo, co stara gwardia fanów znajdowała na albumach MT z lat 80. Wypada to uszanować, ale jednocześnie będąc fanem starego MT, nie wolno przemilczać pewnych mankamentów jakie wydarzyły się pod szyldem MT po roku '98.
FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)
- Krisstoff74
- Posty: 30
- Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
- Karolek78
- Posty: 302
- Rejestracja: pt gru 24, 2010 22:34
Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)
Chociaż mam 16 lat (nie całe) zgadzam się że brzmienie Bohlena (Luisowi też trzeba oddać co mu należne) z lat 80 było fantastyczne, jedyne i niepowtarzalne. Wtedy to oni byli na topie jeżeli chodzi o sprzęt, techniki nagraniowe etc. Tych kawałków z przyjemnością się słucha i co najważniejsze można się w nie wsłuchać. Zwróćcie uwagę nawet na sekcje Hi-Hatów, właściwie odzywa się on wtedy kiedy się tego nie spodziewamy i nawet gdy wydaje nam się że już wyłapaliśmy jego rytm gra inaczej. W tej muzyce uwielbiam te takie szczegóły aranżacyjne, ukryte smaczki itp. Nowe MT było robione wraz z trendem im mniej tym lepiej dlatego brakowało tych ozdobników. Wydaje mi się że nowe albumy lubię głównie siłą rzeczy. Nie można jednak powiedzieć że nie ma ciekawych piosenek w produkcjach po 98.
Szeroko tu komentowany jest album Back for Good. W off-topicu znajduje się mój remiks przeboju Sabriny "Boys". Widać że nie trudno jest zrobić podobny remix. Najbardziej postarano się przy YMHYMS gdzie najbardziej odfiltrowano oryginał. Do reszty nawet tego nie zrobiono. Również wersje zrobione od nowa przy oryginałach wypadają blado.
Nie zgodzę się z tym że Classic Mix piosenk YMHYMS jest bardzo dobry. Oczywiście można posłuchać ale kilka elementów jest naprawdę słabych. Najgorsza jest ta gitara która razi sztucznością (bo pomiędzy Bogiem a prawdą nią nie jest). Niemal takie samo brzmienie mam w swoim keyboardzie za 700 złotych.
Kolejny album Alone też jest kiepsko zrealizowany. Nienaturalny wokal (nie tylko chodzi o podwyższenie ale i o jego takie radiowe, szare brzmienie), przesterowania czy też waląca stopa (nawet Victory ma lepiej wypoziomowaną chociaż brzmienia cięższe) to nie powinno przytrafiać się Rodrigeuzowi czy w ogóle nagraniom które mają aspirować do przebojów światowych. Przeciętny słuchacz tego nie wyłapie ale ktoś kto się wczuwa i bardziej się wsłuchuje wychwyci te wszystkie błędy (ale tylko fani tak dokładnie słuchają a nie masy - wydaje mi się że właśnie z takiego założenie wyszli obaj panowie gdy robili płyty).
Krisstoff74, gratuluję inicjatywy.
Szeroko tu komentowany jest album Back for Good. W off-topicu znajduje się mój remiks przeboju Sabriny "Boys". Widać że nie trudno jest zrobić podobny remix. Najbardziej postarano się przy YMHYMS gdzie najbardziej odfiltrowano oryginał. Do reszty nawet tego nie zrobiono. Również wersje zrobione od nowa przy oryginałach wypadają blado.
Nie zgodzę się z tym że Classic Mix piosenk YMHYMS jest bardzo dobry. Oczywiście można posłuchać ale kilka elementów jest naprawdę słabych. Najgorsza jest ta gitara która razi sztucznością (bo pomiędzy Bogiem a prawdą nią nie jest). Niemal takie samo brzmienie mam w swoim keyboardzie za 700 złotych.
Kolejny album Alone też jest kiepsko zrealizowany. Nienaturalny wokal (nie tylko chodzi o podwyższenie ale i o jego takie radiowe, szare brzmienie), przesterowania czy też waląca stopa (nawet Victory ma lepiej wypoziomowaną chociaż brzmienia cięższe) to nie powinno przytrafiać się Rodrigeuzowi czy w ogóle nagraniom które mają aspirować do przebojów światowych. Przeciętny słuchacz tego nie wyłapie ale ktoś kto się wczuwa i bardziej się wsłuchuje wychwyci te wszystkie błędy (ale tylko fani tak dokładnie słuchają a nie masy - wydaje mi się że właśnie z takiego założenie wyszli obaj panowie gdy robili płyty).
Krisstoff74, gratuluję inicjatywy.
Karolek78
- Krisstoff74
- Posty: 30
- Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)
Otóż to. Domeną większości współczesnych produkcji tanecznych jest zubożenie aranżacji na rzecz tego, co ma ruszyć publiką na parkiecie. Tak więc ekspozycja mocnej sekcji (bas+bębny) na ogół w zupełności zachwyca przeciętnego, współczesnego odbiorcę. W jednych przypadkach ma to sens i się sprawdza, ale nie w przypadku klasyków MT, przerobionych w ten sposób, Choć nadal się upieram, że nawet w tej konwencji można to było zrobić z klasą. Nowe wersje z Back For Good brzmiały już staro nawet jak na rok 1998. Nikt już wtedy nie uprawiał takiej siermięgi.Karolek78 pisze:(...) brzmienie Bohlena (Luisowi też trzeba oddać co mu należne) z lat 80 było fantastyczne, jedyne i niepowtarzalne. Wtedy to oni byli na topie jeżeli chodzi o sprzęt, techniki nagraniowe etc. Tych kawałków z przyjemnością się słucha i co najważniejsze można się w nie wsłuchać. Zwróćcie uwagę nawet na sekcje Hi-Hatów, właściwie odzywa się on wtedy kiedy się tego nie spodziewamy i nawet gdy wydaje nam się że już wyłapaliśmy jego rytm gra inaczej. W tej muzyce uwielbiam te takie szczegóły aranżacyjne, ukryte smaczki itp. Nowe MT było robione wraz z trendem im mniej tym lepiej dlatego brakowało tych ozdobników.
Owszem, sporo w tym prawdy, ale zapewne również z tego powodu wersja ta wylądowała jako bonus na maxi, a nie weszła na album. Nie mniej jednak oceniając tą wersję nie brałem pod uwagę jej techniczno-realizacyjnych aspektów, a wyłącznie wartość aranżacyjną i muzyczną, która w tym wypadku dość mocno flirtuje z wersją klasyczną (1984), a już na pewno bije na łeb albumową wersję (7th) patataj, patataj... Nie bez powodu czy to Modern Talking, czy potem Thomas Anders wykonując YMHYMS na koncertach, bardzo często korzystali właśnie z wersji classic mix. Mimo wszystkich, słusznie wysuniętych przez Ciebie zarzutów, classic mix bije po prostu na łeb wersję z BFG, co nie znaczy, że jestem rzucony na kolana z zachwytu. To bardziej kwestia tego, że na bezrybiu i rak ryba...Karolek78 pisze:Nie zgodzę się z tym że Classic Mix piosenk YMHYMS jest bardzo dobry. Oczywiście można posłuchać ale kilka elementów jest naprawdę słabych. Najgorsza jest ta gitara która razi sztucznością (bo pomiędzy Bogiem a prawdą nią nie jest). Niemal takie samo brzmienie mam w swoim keyboardzie za 700 złotych.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
- Artur_Martini
- Posty: 6
- Rejestracja: wt cze 19, 2007 22:28
Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)
Dieter moim zdaniem faktycznie trafił z brzmieniem w latach '80, płodząc muzę która w mig chwytała słuchacza - po reaktywacji jak słusznie zauważył Kristoff74, była to już kalka panujących wówczas trendów i odcinanie kuponów na wyrobionej marce MT.Jor pisze:
Tak patrzac na wiele poczynan Bohlena po koncu lat 80tych zauwazam duza nieumiejetnosc znalezienia wlasnego brzmienia. Moze po prostu Dieter mial to szczescie produkcji czegos oryginalnego tylko raz w zyciu i byl to taki szczesliwy zbieg okolicznosci, ze swiat to dobrze odebral i to brzmienie w latach 84-87 bylo bardzo na topie. Kiedy to brzmienie odeszlo w niepamiec po rozpadzie MT, Dieter juz od tamtej pory coraz czesciej probuje udawac brzmieniowo kogos innego...
Pozdrawiam

