
Mam ten plakat ale wiąże się z nim bardzo ciekawa historia. Kiedyś ją opowiadałem na którymś forum...
Na tydzień przed koncertem byłem już z kolegami w Katowicach, żeby kupić bilet. Niestety nie mogłem wtedy kupić od razu tego plakatu bo zwyczajnie brakło mi pieniędzy. Od ś.p. mamy dostałem jedynie na pociąg i bilet na koncert. Kiedy tydzień później przyjechałem na koncert plakatów już brakło. Ale przez następne pół roku cały czas stał mi przed oczami plakat który wisiał na ścianie w kasach biletowych. Zwykle po skończonej imprezie lądowały pewnie one w koszu ale cały czas mi coś podpowiadało, że ten jeszcze wisi. Kiedy moja klasa wyjeżdżała na wycieczkę do planetarium w Chorzowie umówiłem się z panią, że dotrę na miejsce sam. Jak powiedziałem, że chce do tej kasy najpierw zajrzeć to wszyscy się ze mnie śmiali. Ale pojechałem i ku mojej wielkiej radości plakat na ścianie jeszcze wisiał. 2 godziny prosiłem Panią która go powiesiła i do tego momentu nie pozwoliła nikomu go ściągnąć. Mówiła, że osobiście samemu Dieterowi obiecała, że będzie on tam cały czas wisiał:-) Ja ją bajerowałem, że Didi byłby zadowolony gdyby wiedział, że takiemu fanowi jak ja go dała. No i w końcu dała:-)
Mój Boże... to było ponad 19 lat temu. Dziś niestety plakat zwinięty leżakuje w piwnicy. Nie bardzo mam go gdzie powiesić. Ale obiecałem sobie, że jeszcze kiedyś zawiśnie on na honorowym miejscu. Bo plakat jest rzeczywiście piękny...
Spokojem można kamień ugotować...