Kamikaze wróć
(...) Drogi były dwie - albo utwory instrumentalne, albo wpadające w ucho piosenki, opierające się na elektronicznym brzmieniu. Ostatecznie wybrano to drugie rozwiązanie. Do tego potrzebny był solista.
- Od razu założyliśmy, że to musi być ktoś, kto zawładnie sercami dziewcząt - opowiada Sławomir Wesołowski. - Na świecie powstała moda na takich ładnych śpiewających chłopaków - Thomas Anders z Modern Talking, Limahl z Kajagoogoo, czy George Michael z Wham!, to przykłady takich frontmanów. Wtedy ktoś powiedział mi o Grzegorzu Wawrzyszaku. (...)
(...) Piosenka spodobała się także producentom z zachodnich Niemie, chcieli kupić do niej prawa, ale Wesołowski się uparł: - Sprzedam, ale pod warunkiem, że ja to nagram z moim zespołem. W ten sposób wszyscy znalezli się w legendarnym studiu wytwórni Hansa, gdzie zarejestrowano niemiecką i angielską wersję pod tytułem "You're Mine" (Kamikaze ). Sukces był mniej niż umiarkowany. Niemcy mieli przecież swoich "Modern Talking" grających podobną
Ps.: Po latach okazało się, że ten ktoś, kto zawładnął sercami dziewcząt, zawładnął też sercami chłopców.



