Sytuacja z rynkiem muzycznym w Polsce jest o tyle dramatyczna, że w kraju takim jak nasz wykonawców finansowo wspiera się słabiej, prywatne korporacje myślą jak tu się utrzymać, a nie ile dać pieniedzy na debiutantów, na wytwórnie, na organizację tras koncertowych. MUSZĄ więc być produkowane rzeczy, co do których wiadomo, że się sprzedają, a jak nie sprzedają, to chociaż pozwolą wyjść na zero. Stąd tyle bezwartosciowych smęt typu doda, które są co prawda promowane przez media, ale lubiane przez ludzi niekoniecznie

Ale... [tutaj pokieruję się bardizej subiektywnym spojrzeniem, ostrzegam] ostatnio pojawiło się światełko w tunelu

Mieliśmy naprawdę dobrą piosenkę na listach przebojów wykonywaną przez grupę, która zdecydowanie nie jest definicją chłamu. Mowa o grupie promującej polski folklor Zakopower i ich niesamowitej piosenki "Boso"

Takich właśnie udanych, dopracowanych tekstowo i melodycznie, ambitnych a jednocześnie melodyjnych i przebojowych utworów powinno być więcej. Czy ktoś mnie popiera? Czy mogę sobie powiedzieć "You are not alone" ?
Po prostu sytuacja z muzyką od początku lat 00 to Armageddon. To mowa o oficjalnym rynku, tym wspieranym przez korporacyjnych gigantów. Jest jeszcze rynek mniej widoczny, a należy do niego zdecydowanie większa część polskiego rocka i jego pochodnych. O dobrej muzyce popularnej na światowym poziomie w Polsce zapomnijcie. Tu trzeba się trzymać pewnych standardów, których polska nie da rady spełniać. To trudna poprzeczka do dosięgnięcia (a gdzie dopiero do przeskoczenia) dla Polski. Inaczej ma sie sytuacja z drugim rynkiem. Drugi rynek, mniej widoczny funkcjonuje troszkę mniej w mediach, jest mniej przez nie wspierany i rozdmuchiwany, dzięki czemu może działać bardziej po swojemu. I tak na przykład mamy bardzo silną scenę muzyki neoprogresywej. Może nie reklamowana na każdym kroku, ale też nie nieobecna w mediach wcale. Jak mi się przypomną jakieś przykłady to dam znać
----EDIT--------
O-ho... Widzę, że jednak "I'm not alone"
