MTalkingusiu,
nie tylko ja nie lubię tych piosenek. Przejrzyj wątek, a zauważysz, że chociażby jeszcze Mona Lisa, pisze, że oczekiwała czegoś więcej po Thomasie. Widać nie wszyscy dali się złapać
Czuję, że odbierasz mnie nie zbyt pozytywnie. Rzucam Wam tylko kłody pod nogi, w krainie Utopii -
Et In Arcadia Ego "ja jestem nawet w Arkadii", jak to czytali pastuszkowie na obrazie Poussina. Ale to nie do końca tak. Ja chciałbym razem z Wami być w tej krainie, rozpływając się nad nowym albumem Thomasa, ale niestety, ten album jest kiepski, co cały czas udowadniam. Tego też oczekuję od Was. Dlaczego piszesz, że nie mam szans utrzymać się przy własnymi zdaniu. Wydaje mi się, że to raczej Wy nie macie. Lubicie ten album, bo tak. Nie popieracie tego, żadnymi obiektywnymi argumentami, a więc w pewnym sensie nie potraficie utrzymać się przy swoim zdaniu. Piszemy już tak i piszemy, a argumentów jak nie było, tak dalej nie ma. Piszesz, że jak nikt nie podziela Twojego zdania, to odpuszczasz sobie, bo nie chcesz sobie psuć opinii. To tak jakbyś bała się argumentować swoje racje, bo obawiasz się tego co powie większość. Tu o to właśnie chodzi! Własne zdanie i ścieranie się różnych racji to idea forum. Jeśli wszyscy tego nie zrozumiecie, to nie ma żadnej nadzieji.
I znowu, "teledysk jest prosty, ale ciekawy".
Ciekawy bo co? Bo... ? Ja mogę napisać, że jest nie ciekawy, i co? I koniec ? Po dyskusji ?
Dla mnie jest nudny, bo podobnych widziałem już setki na Vivie, bo nudna i nieskładna jest choreografia, bo nie ma żadnej fabuły... Twoja kolej.
Błąd Peter. Jeśli obecnie trafił w gusta wielkich mas, to właśnie się nie postarał. Dziś muzyka w muzyce liczy się już najmniej. Ma być ładnie i kolorowo, muzyka, to raczej taki... powiedzmy "miły dodatek" i taki właśnie jest Gigolo. Mówisz, że ludzie po nim tego oczekiwali. Nie prawda, ja nie oczekiwałem. Tak wiem, jestem w mniejszości i w zasadzie nie mam żadnego wpływu, ale nie oczekiwałem. Oczekiwałem po prostu dobrej muzyki. Otrzymałem komercyjną pop-papkę, fatalnie zaaranżowaną i z beznadziejnymi melodiami. Czuję się tym obrażony, ponieważ mój idol mnie olał i uderzył w szerokie, spaczone w dodatku gusta większości. Nie oczekiwałem "Songs Forever", bo wiem, że nie miałby szans na podbicie list przebojów i nawet się z tym pogodziłem i bardzo dobrze, że Thomas chce dalej tworzyć taneczną muzykę... ale niech nie robi tego za wszelką cenę. Po co mu ten album ? Chciał udowodnić, że sam też potrafi zdobyć listy przebojów ?
Widzę też pewną niekonsekwentność w postach wielu z Was. Piszecie "NIE dla powrotu MT", "NIE bo zniszczyli by legendę". Zniszczyli by legendę tworząc w dzisiejszym stylu ? Thomasa zdaje się to chyba jednak nie dotyczyć, w przeciwieństwie do Bohlena, który choć dokładnie tak jak Thomas tworzy czystą komercję, to on dostaje tu bęcki. To on się wypalił. Teraz Thomas błyszczy przy nim jaśniej jako "The Gentleman Of Music".
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT