U mnie to jakoś tak się w życiu układa, że mam swoich idoli praktycznie w każdej kategorii

i tak jak w muzyce zdominował mnie D. Bohlen, tak np. jeśli chodzi o książki "pożeram" Stephena Kinga. Bo to chyba jest tak, że jeśli coś Ci podpasuje w jakiejś kwestii, to wracasz do tego i chcesz jeszcze i jeszcze. Tak było w moim wypadku z MT. Zawsze nie mogłem się doczekać kolejnej płyty a kiedy pierwszy raz sięgnąłem po książkę Kinga, nie mogłem się od niej oderwać. Po prostu wciągnęła mnie jak wir w rzece. Co jakiś cza pojawiają się wokół nas geniusze, którzy przyciągają do siebie jak magnesy. Taki jest Dieter Bohlen, tak działa na mnie King. Jego cykl "Mroczna wieża" to nieprawdopodobnie wciągająca historia - czytasz jedną część, biegniesz po następną a kiedy doszedłem do ostatniej to czułem żal że to już koniec.
I taki sam żal czuje teraz, że nie ma już nowych nagrań Modern Talking i pozostaje mi sięgać tylko po to co już było.
Tak więc dla mnie istnieje duże podobieństwo między tym co robi S. King a tym jak działa muzyka Dietera.
Ciekaw jestem czy może ktoś z Forumowiczów również czyta Kinga - moglibyśmy się wtedy wymienić spostrzeżeniami o jego książkach
