No i mamy kolejne rezultaty działań ekonomów ze wspaniałej, idyllicznej Unii Europejskiej. W połowie sklepów (w tym w mojej miejscowości) brakuje cukru, a tam gdzie jest, drożeje prawie o 100%

Jeszcze trochę ponad miesiąc temu, w supermarketach, kilogram kosztował poniżej 3 zł.
Skąd takie wywindowanie ?
Otóż genialni ekonomowie spod 12 gwiazdkowej flagi, założyli sobie, iż żeby ceny cukru utrzymać na stosunkowo wysokim poziomie, zlikwidują 80 cukrowni na terenie Europy (z czego czwartą tego część usuną z Polski), a importować go będą n.p. z... Brazylii. W ten sposób posunęli się do anty-dywersyfikacji, a tym samym zwiększyli ryzyko, no bo przecież co złego mogło się stać ? Niestety, ale ich krótkofalowe myślenie ponownie ich zgubiło, gdyż z powodu licznych klęsk żywiołowych podaż cukru spadła. Jakby tego było mało, popyt natomiast wzrósł. I tak w Unii zaczeło go nam brakować, a półki z napisem "cukier" stały się puste... jak za PRL-u. Dosłownie, ponieważ dużo sklepów rozważa wprowadzenie reglamentacji. UE nie wykorzystuje bowiem pełni swoich możliwość produkcyjnych - w latach 2006 - 2009 reforma tego rynku zmniejszyła produkcje o 5 800 000 ton rocznie. Naturalne prawo popytu i podaży zastało stłamszone przez bezwzględną rękę bezmyślnej Unii Europejskiej.
Krótko mówiąc: zamiast produkować wystarczająco dla siebie, a nadwyżki eksportować, sami mamy niedobory i musimy importować
Ograniczenie produkcji cukru dla polskich cukrowni to około 1,4 mln ton.
Wyprodukowaliśmy (w sezonie 2009/2010) 1,5 mln ton.
Nadwyżkę w wysokości 0,1 mln (100 000) ton musieliśmy wyeksportować. Kupiliśmy za to około ćwierć miliona (250 000) ton cukru, na rynku światowym.
Naprawdę wszystkich tych Europejskich "ekonomistów", pokroju szanownego pana Leszka Balcerowicza, posłałbym na zieloną trawkę, za pensję przeciętnego Polaka.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT