Moje Modern Talking

Dyskusja wyłącznie na temat Modern Talking.
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Peter »

To ja ciągnę dalej. Są lata 90 te i ich poczatek, ale Bohlen ma w szufladzie piosenki, ktore kiedyś dla MT napisał, są to: "Queen of darkness", "Heart of gold" i "Midnight cadillac". Oczywiście wchodza na nowy longplay zespołu, który sie nazywa "Waiting for tonight" i jest sporą dawką tanecznych hitów. Grupa wybiera się do Australii by tam promować nowy album, jeden z teledysków jest oczywiście kręcony w Sydney. Bohlen wpada na pomysł, by jedną piosenkę zaśpiewał Thomas w duecie z Kylie Minogue. To cover przeboju "Especially for you" i ogromny sukces nie tylko w Australli, ale na całym świecie... ;)
CDN
Awatar użytkownika
MichałT
Posty: 1027
Rejestracja: ndz lip 20, 2008 13:51
Lokalizacja: Brwinów

Re: Moje Modern Talking

Post autor: MichałT »

Pod koniec roku 1985, Modern Talking rozpoznawalny i słuchany był w całej Europie... no może w prawie całej Europie, po za Wielką Brytanią. Problemem wciąż była także Ameryka. Wydawała się być zupełnie odizolowana od trendów na utwory Dietera w Europie. "Cheri Cheri Lady", sprzedało się w USA tak słabo, że nie zdołałało nawet wejść do TOP 100 singli. Bohlen miał jednak już pewne plany. Na początku grudnia '85, wraz z Louisem wyjechał do Stanów, zostawiając Thomasowi promocję MT w Europie i odwołując tym samym 2 ostatnie koncerty z trasy "Love tour" promującej drugi album. Thomas nie był tym zachwycony, ale zgodził się przejąć opiękę nad zespołem w Europie. Po przylocie na konytnent Kolumba, Luis i Dieter od razu zaczęli analizować amerykański rynek muzyczny. Podczas ich pobytu w USA, hitem była piosenka "Broken Wings" grupy Mr. Mister. 21 grudnia 1985, no 1 w Stanach, stał się natomiast "Say You Say Me" Lionela Richie'go. Były to zatem utwory o charakterze ballad. Dieter postanowił więc, że następnym singlem, będzie właśnia utwór w takim stylu. Odkładając piosenkę "Brother Louie" (dedykowaną Louisowi) do szuflady, wziął się za pisanie ballady z prawdziwego zdarzenia. W styczniu 1986 powrócił do Europy, aby rozpocząć nad nią pracę. Po wielu nie wystarczająco dobrych pomysłach, oraz po naprawdę ciężkiej pracy, na początku lutego, współtworzona aranżacyjnie przez Luisa, ballada, była gotowa. Nosiła nazwę "Lady Lai". Do pomysłu wydania jej jako singla, w zasadzie wszyscy (oprócz Luisa) odnosili się sceptycznie. Do tej pory przychylna Dieterowi wytwórnia nie chciała sfinansować reklamy kompozycji, a Thomas, mimo, iż uważał ją za ciekawy utwór, twierdził, że singiel ma wyjątkwo małe szanse na stanie się 5 no 1 MT. Zupełnie tak samo, sprawa miała się z "Cheri Cheri Lady", tyle, iż odnosiło się to właśnie do Andersa. Tym argumentem, Bohlen przekonał zresztą Thomasa o słuszności wydania singla "Lady Lai" - powiedział, iż zaufał mu przy wyborze trzeciego singla i poprosił swojego przyjaciela, aby teraz zrobił to samo. Anders zgodził się. "Jeśli Lady Lai nie będzie hitem, nigdy więcej nie poproszę was o wydanie ballady na singlu" - były to natomiast słowa, które przekonały ludzi z wytwórni. Mimo, iż wciąż byli dość niechętni, rozpoczęto kampanię reklamową. Trzeba tu powiedzieć, iż była to jedna z największych kampanii reklamowych, jaką można było uzyskać. W połowie lutego w Europie, a zwłaszcza w Anglii i USA, zostały pokazywane reklamy. Przedstawiały one wspólne zdjęcie Dietera i Thomasa oraz napis "Are You Ready for Romance ?". Rozwieszane były plakaty, a reklamę puszczano w radiu i telewizji. Tydzień później, zespół zaczął występować w różnego rodzaju programach rozrywkowych w Europie i USA. Towarzyszyli im przy tym amerykańscy celebryci, również reklamujący, mający się wkrótce ukazać singiel. W końcu, gdy wyczerpano już w zasadzie wszystkie dźwignie reklamy, 21 marca 1986 wydany został singiel "Lady Lai". W Europie, w aranżacji jaką znamy z płyty wylądował praktycznie od razu na miejscu 1 (w Anglii na 3). 22 marca, w Stanach, no 1 został "These Dreams" grupy Heart, natomiast ballada Dietera uplasowała się na miejscu 2! Jak się okazało, promocja się opłaciła. "Lady Lai", nie brzmiała jednak tak samo, jak wersja europejska. Wersja na rynek amerykański, została wzbogacona m.in. o dźwięki pianina z Yamahy DX7, bardzo ówczas popularne w USA. Dieter, przewidziawszy, iż utwór może nie osiągnąć pierwszego miejsca, zaprezontował teledysk do "Lady Lai". Zatrudnił do niego najpoularniejszych amerykańskich aktorów, a sam wideoklip trwał ok. 10 minut. Teledysk taki, puszczany na okrągło w MTV, po prostu nie mógł nie odnieść sukcesu. Wszystko to złożyło się na spełnienia marzenia Dietera, 29 marca, kompozycja w Stanach, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Francji oraz w Belgii stała się 5 no1 Modern Talking z zrzędu. Wkrótce później, wydany został kolejny singiel, promujący nie wydany jeszcze "Ready For Romance". Był to uprzednio odłożony do szuflady "Brother Louie". Teledysk, podobnie jak poprzedni, był udziałem Thomasa i Dietera, oraz wielu sławnych aktorów z USA, zawierał ponadto urywki filmu "Dawno temu w Ameryce". Jadąc wciąż na sukcesie poprzedniego singla, pod koniec kwietnia 1986, "Brother Louie" stało się już w Stanach i Europie 6 no 1 Modern Talking. Tradycyjnie USA i Europa otrzymały inne aranżacyjnie utwory, tym razem jendak w Wielkiej Brytanii, kompozycja uplasowała się "dopiero" na miejscu trzecim. Płyta "Ready For Romane" została wydana pod koniec maja '86. Na wydawnictwo, dodaktowo wszedł utwór "There's No Love In The Heart Of The City", nie zmieścił się jednak napisany już w 1985 roku "Atlantis Is Calling", Dieter wiązał z nim bowiem pewne plany...

C.D.N :wink:

Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Muzyczne noble dla Dietera:
1978 - 2003
Złote Maliny:
2003 wzwyż
Awatar użytkownika
Jasmine
Posty: 1028
Rejestracja: pt lut 05, 2010 8:14
Lokalizacja: Pruszków

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Jasmine »

Ale by było nieźle jakby Thomas i Dieter to przeczytali i gdyby takie pomysły powstały w 84-87 :D
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Peter »

Ja bym nigdy nie dopuścił do wydania singla "Give me peace on earth", zamiast niego powinno wyjśc "Riding on a white swan". ;)
Awatar użytkownika
Jasmine
Posty: 1028
Rejestracja: pt lut 05, 2010 8:14
Lokalizacja: Pruszków

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Jasmine »

'Riding on a white swan' jest super :D
'Give me peace on Earth' jest ładne, czemu nie?
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Peter »

Ale poniosło spektakularną klapę komercyjną, więc singlem nie powinno być w żadnym wypadku....
Awatar użytkownika
Jasmine
Posty: 1028
Rejestracja: pt lut 05, 2010 8:14
Lokalizacja: Pruszków

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Jasmine »

Ahaaaa.... No chyba że tak :roll:
Awatar użytkownika
Didi&Thomas
Posty: 516
Rejestracja: pt sie 22, 2008 22:57
Lokalizacja: Boguszów-Gorce

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Didi&Thomas »

Pora na zakończenie mojej wersji:
5 album "Double Trouble" okazał się sporym sukcesem. Mimo że od debiutu MT na rynku muzycznym minęło już 4 lata (jest 1988 rok) zespół wciąż jest popularny. Dzięki współpracy marketingowej z potentatami takimi jak "Adidas, "Coca-Cola" czy "Sony", maksymalnemu zaangażowaniu obu Panów w ten projekt oraz oddzieleniu spraw prywatnych od zawodowych (poskromienie Nory) udało się zachować MT na Topie.
Jest lato 1988 roku, Dieter i Thomas odbierają nagrodę "złoty mikrofon" w telewizji RTL za najbardziej spektakularny sukces w historii niemieckiej muzyki rozrywkowej. Przy okazji wykonują 2 nagrania z ostatniej płyty "G.T.O." oraz "In 100 Year's".
Po tej prezentacji Dieter prosi jeszcze prowadzącego "na żywo" ten program o głos:

"Drodzy Przyjaciele, Fani Modern Talking tu w Niemczech i na całym świecie ! Mam dla Was świetną wiadomość - nie będzie już więcej nowych płyt Modern Talking" mówi to typowo w swoim, żartowniczym stylu, lecz przez wypełnione ludźmi studio przechodzi szum zaskoczenia i konsternacji - ludzie nie wiedzą czy to taki nowy żart czy prawda, więc po krótkiej przerwie Didi kontynuuje:
"Wszystko co dobre, można w końcu zepsuć, a my z Thomasem nie chcemy niczego psuć. Stworzyliśmy razem coś więcej niż tylko duet, stworzyliśmy ze sztabem naszych współpracowników Dream Team który wyniósł nas tu gdzie teraz jesteśmy.
I co teraz ? Jak mamy stąd zejść ? Czy wiecie ile razy z Thomem zadawaliśmy sobie to pytanie ? I właśnie doszliśmy do wniosku że damy sobie chwilę przerwy, taką małą pauze na kawę lub dwie :lol: Ile to potrwa ? Nie wiem, może rok, 2 a może 10 lat ? Co Wy na to żebyśmy się spotkali w 1998 ? Może być ? No to jesteśmy umówieni ;)
Ale chcemy się z Wami pożegnać wyjątkowo, tak jak na to zasługujecie, bo bez Was niepotrzebne było by MT bo kto by nas słuchał - Fani "Metalica" ? Raczej wątpię, także mamy dla Was jeszcze jedną niespodziankę:
Światowe Tournee w 1989 roku. Postaramy się zagrać wszędzie gdzie nas zaproszą, a gdzie nie zaproszą wprosimy się sami :lol:, kto wie może zmienimy oblicze podzielonej Europy ? '89 rok to dobry rok na zmiany - nasze z Wami pożegnanie i komuny pokonanie ;) Sorry, wybaczie mi ten żart, kurcze jeszcze nas do Polski i na Węgry teraz nie wpuszczą.
A więc jak będziemy na tym Tournee nie będę miał czasu na nową płytę, czeka nas prawie rok na walizkach a tak trudno pisze się przeboje :lol: Ale żebyście dobrze nas zapamiętali na wiosnę wydamy jeszcze album z najlepszymi naszymi "kawałkami" tytuł płyty będzie brzmiał "The Best of Modern" i u Thamasa już można się na niego zapisać Prawda Thom ? Przyjmujesz już zaliczki ? :lol:
A tak na poważnie płyta ukaże się tak jak ostatnia - w jednym czasie na całym świecie , my już wtedy będziemy w trasie, ale jak sie naprawdę postaracie na pewno zdążycie go kupić ;)
No dobra, pora chyba kończyć bo zdaje się że RTL zaraz następny odcinek "Dynastii" nadaje :lol:"

Od autora:
Dzięki wszystkim którzy te moje fantazje przeczytali w całości. To tylko czysta fikcja, ale przy odrobinie wyobraźni można przyjąć że przecież mogło tak się zdarzyć 8). Chyba za bardzo kocham MT i zawsze chciałem dla nich jak najlepiej stąd tak "różowa" wersja zdarzeń. Ale może ktoś inny wymyśli jeszcze jakiś inny, np. "czarny scenariusz" :wink:
"Don`t let me down, take my hand
Now and forever, be my friend...
"
Awatar użytkownika
Jasmine
Posty: 1028
Rejestracja: pt lut 05, 2010 8:14
Lokalizacja: Pruszków

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Jasmine »

Twoja opowieść jest świetna, fajnie mi się ją czytało :D Nawet zakończenie było fajne.
Mefistofeles
Posty: 96
Rejestracja: pt lut 16, 2007 22:47
Lokalizacja: Boby

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Mefistofeles »

Didi&Thomas pisze:Pora na zakończenie mojej wersji:
5 album "Double Trouble" okazał się sporym sukcesem. Mimo że od debiutu MT na rynku muzycznym minęło już 4 lata (jest 1988 rok) zespół wciąż jest popularny. Dzięki współpracy marketingowej z potentatami takimi jak "Adidas, "Coca-Cola" czy "Sony", maksymalnemu zaangażowaniu obu Panów w ten projekt oraz oddzieleniu spraw prywatnych od zawodowych (poskromienie Nory) udało się zachować MT na Topie.
Jest lato 1988 roku, Dieter i Thomas odbierają nagrodę "złoty mikrofon" w telewizji RTL za najbardziej spektakularny sukces w historii niemieckiej muzyki rozrywkowej. Przy okazji wykonują 2 nagrania z ostatniej płyty "G.T.O." oraz "In 100 Year's".
Po tej prezentacji Dieter prosi jeszcze prowadzącego "na żywo" ten program o głos:

"Drodzy Przyjaciele, Fani Modern Talking tu w Niemczech i na całym świecie ! Mam dla Was świetną wiadomość - nie będzie już więcej nowych płyt Modern Talking" mówi to typowo w swoim, żartowniczym stylu, lecz przez wypełnione ludźmi studio przechodzi szum zaskoczenia i konsternacji - ludzie nie wiedzą czy to taki nowy żart czy prawda, więc po krótkiej przerwie Didi kontynuuje:
"Wszystko co dobre, można w końcu zepsuć, a my z Thomasem nie chcemy niczego psuć. Stworzyliśmy razem coś więcej niż tylko duet, stworzyliśmy ze sztabem naszych współpracowników Dream Team który wyniósł nas tu gdzie teraz jesteśmy.
I co teraz ? Jak mamy stąd zejść ? Czy wiecie ile razy z Thomem zadawaliśmy sobie to pytanie ? I właśnie doszliśmy do wniosku że damy sobie chwilę przerwy, taką małą pauze na kawę lub dwie :lol: Ile to potrwa ? Nie wiem, może rok, 2 a może 10 lat ? Co Wy na to żebyśmy się spotkali w 1998 ? Może być ? No to jesteśmy umówieni ;)
Ale chcemy się z Wami pożegnać wyjątkowo, tak jak na to zasługujecie, bo bez Was niepotrzebne było by MT bo kto by nas słuchał - Fani "Metalica" ? Raczej wątpię, także mamy dla Was jeszcze jedną niespodziankę:
Światowe Tournee w 1989 roku. Postaramy się zagrać wszędzie gdzie nas zaproszą, a gdzie nie zaproszą wprosimy się sami :lol:, kto wie może zmienimy oblicze podzielonej Europy ? '89 rok to dobry rok na zmiany - nasze z Wami pożegnanie i komuny pokonanie ;) Sorry, wybaczie mi ten żart, kurcze jeszcze nas do Polski i na Węgry teraz nie wpuszczą.
A więc jak będziemy na tym Tournee nie będę miał czasu na nową płytę, czeka nas prawie rok na walizkach a tak trudno pisze się przeboje :lol: Ale żebyście dobrze nas zapamiętali na wiosnę wydamy jeszcze album z najlepszymi naszymi "kawałkami" tytuł płyty będzie brzmiał "The Best of Modern" i u Thamasa już można się na niego zapisać Prawda Thom ? Przyjmujesz już zaliczki ? :lol:
A tak na poważnie płyta ukaże się tak jak ostatnia - w jednym czasie na całym świecie , my już wtedy będziemy w trasie, ale jak sie naprawdę postaracie na pewno zdążycie go kupić ;)
No dobra, pora chyba kończyć bo zdaje się że RTL zaraz następny odcinek "Dynastii" nadaje :lol:"

Od autora:
Dzięki wszystkim którzy te moje fantazje przeczytali w całości. To tylko czysta fikcja, ale przy odrobinie wyobraźni można przyjąć że przecież mogło tak się zdarzyć 8). Chyba za bardzo kocham MT i zawsze chciałem dla nich jak najlepiej stąd tak "różowa" wersja zdarzeń. Ale może ktoś inny wymyśli jeszcze jakiś inny, np. "czarny scenariusz" :wink:
a co z powrotem? moim zdaniem single od china in her eyes w ogole nie powinny sie pojawic ani albumy od year of the dragon w góre ,rocznik 2000- 2003 -albumy i single z tych lat byly bardzo slabe , mozna by wybrac jeden 10 seconds to countdown to mógłby być hit .Moim zdaniem na te lata Dieter powinien wymyslic cos lepszego.Wzor wschodni w MT od poczatku mi nie przypadl do gustu ani gitara w TV makes the superstar .Moim zdaniem lepiej bylo zakonczyc dzialanosc po albumie Alone do tego momentu bylo ok.
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Peter »

Po płycie "Waiting for tonight" Bohlen chce robić juz coś innego, chce pisać piosenki dla Franka Sinatry, od dawna chciał się zając ambitniejszą muzyką....Thomas i Dieter się rozstają.
Awatar użytkownika
Didi&Thomas
Posty: 516
Rejestracja: pt sie 22, 2008 22:57
Lokalizacja: Boguszów-Gorce

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Didi&Thomas »

[quote8).a co z powrotem? moim zdaniem single od china in her eyes w ogole nie powinny sie pojawic ani albumy od year of the dragon w góre ,rocznik 2000- 2003 -albumy i single z tych lat byly bardzo slabe , mozna by wybrac jeden 10 seconds to countdown to mógłby być hit .Moim zdaniem na te lata Dieter powinien wymyslic cos lepszego.Wzor wschodni w MT od poczatku mi nie przypadl do gustu ani gitara w TV makes the superstar .Moim zdaniem lepiej bylo zakonczyc dzialanosc po albumie Alone do tego momentu bylo ok.[/quote]
Jeśli chodzi o powrót - za wiele bym chyba nie zmienił z "prawdziwej" historii MT. Muszę jednak obiektywnie przyznać że zarówno w 1998 roku jak i nawet teaz drażni mnie rap dodany zamiast oryginalnych zwrotek na płycie "Back for Good". Ja wiem że taka była komercyjna potrzeba, tak było modnie i z duchem czasu z tym że rapu osobiście nigdy nie trawiłem i w tej kwestii zdania nie zmieniłem. Co do repertuaru po powrocie to sądze że wiele jednak było dobrych utworów po 98 roku, np. "If I..." który to utwór uważam za jeden z najlepszych w histrorii grupy. Wysoko cenię też "Love is like a rainbow" choć to nie jest utówr Dietera. "Rouge&noir" też z "Alone" - świetny utwór. Wysoko cenie płytę "Victory" - np. "Mrs Robota" -oryginalnie i ciekawie zaaranżowany utwór.
A jak powinna wyglądać historia MT po powrocie ? Cóż, przede wszystkim nie musiała się kończyć w 2003 roku. Ciągle jest czas i miejsce dla MT i stylu jaki prezentowali. Dieter potrafi być oryginalny, tylko za często zapatruje się na muzyczne trendy i próbuje je niepotrzebnie naśladować. Dlatego myślę że nigdy nie powinny się przydarzyć takie utwory MT po powrocie jak "Eldorado" (Red Nex made in Bohlen) itp. twory tematycznie zaczerpnięte od innych. Te płyty po powrocie też były serwowane za często. Może lepiej było zbierać matariał przez powiedzmy 2 lata i stworzyć co bardziej ambitnego i wartościowego ? Ale nie pokuszę się o dopisanie historii grupy po 1998 roku.
"Don`t let me down, take my hand
Now and forever, be my friend...
"
Awatar użytkownika
MichałT
Posty: 1027
Rejestracja: ndz lip 20, 2008 13:51
Lokalizacja: Brwinów

Re: Moje Modern Talking

Post autor: MichałT »

Dni mijały. Lato 1986 było wyjątkowo piękne, toteż Thomas i Dieter postanowili trochę zwolnić. Cały lipiec i sierpień upłynęły pod znakiem dobrej zabawy i sielanki. Szampan lał się litrami - było bowiem co świętować. Ameryka w końcu została podbita przez Dietera, spełniło się jego największe marzenie muzyczne. Thomas jednak też nie miał powodów do narzekań, był rozpoznawalnym na świecie piosenkarzem, zapraszano go do wielu programów telewizyjnych, krótko mówiąc był wręcz rozchwytywany. Przyszedł wrzesień, jednak ani blondynowi, ani brunetowi nie chciało się wracać do pracy, bowiem tegoroczne lato, zdawało mieć sobie za nic, nakaz ustąpienia miejsca jesieni. Tak więc faktyczne prace nad nową muzyką, rozpoczęły się wraz z początkiem października. Wtedy to właśnie, panowie spotkali się ponownie, blisko po kwartale nie widzenia się. Dieter z nutką nieśmiałości wysunął plany wydania 7 już singla MT, najściślej rzecz biorąc, chodziło mu o „Atlantisa”, którego napisał w zeszłym roku. Nie miał to być jednak zwykły singiel. Rzeczy, które miały go wyróżniać, to między innymi dołączona obszerna książeczka, wraz z krótką historią duetu, oraz niepublikowanymi wcześnie zdjęciami, a także godzinny film, prezentujący działania zespołu „od kuchni”. Po wyjaśnieniach, Dieter postanowił puścić Thomasowi demo utworu. Wywiązał się dialog:
- I jak? Podoba Ci się – zapytał Dieter
- Hmmm… jak najbardziej. Świetna melodia + aranżacja oddająca 100 % Twojego stylu, z tym, że…
- Co? Coś nie tak? – przerwał zaniepokojony Dieter
- Nie wszystko jak najbardziej w porządku – uspokoił Thomas – z tym, że byłby to już szósty singiel w tym właśnie stylu. „Lady Lai” było nieco inne aranżacyjnie, od pozostałych, co zresztą nieco ożywiło naszą muzykę. „Brother Louie”…
- No właśnie. Przecież “Brother Louie” był dokładnie w “tym samym” stylu – ponownie przerwał Dieter – i odniosło sukces.
- Tak. „Ten styl” jest naprawdę wspaniały, lecz obawiam się, że dłuższą metę, ludziom się po prostu „przeje”.
- Tak sądzisz ? – odparł nieco zmieszany Dieter
- Tak. – powiedział Thomas
- Więc co możemy zrobić ? – zapytał Dieter
- Jak wiesz przeciwieństwem sytości, jest głód. – odpowiedział Thomas – Sądzę, że właśnie powinniśmy tak „przegłodzić” rynek, aby ponownie singiel w takim stylu stał się hitem. Potrzebujemy teraz kolejnej piosenki, nieco mniej w Twoim stylu. Oczywiście wszystkie chórki i elementy Twoich kompozycji zostają, ale wszystko ma być odmienne, jednocześnie tak, że każdy będzie mógł stwierdzić, iż kompozycja jest z pod Twojej ręki. Łapiesz ?
- Właściwie… to chyba mam taki utwór – nieśmiało powiedział Dieter
- Jaki ? – z niekrytym zaciekaniem, odparł Thomas
Dieter wyszedł z pokoju, po chwili wracając ze swoją gitarą akustyczną.
- Powstał już dawno, dawno temu. O ile pamiętam, jakieś trzy lata temu. Nigdy go nie dokończyłem, bo uważam, że jest zbyt słaby. Ale jeśli chcesz, zaśpiewam Ci…
Po chwili z gitary zaczęły wydobywać się dźwięki. Z początku nieśmiałe, lecz narastające wraz z czasem. Dopiero gdy Dieter zaczął śpiewać, stały się naprawdę głośne i odważne - wypełniały pustkę całego pokoju, w którym obecnie się znajdowali.
- Co o tym sądzisz ? – nieśmiało spytał Dieter
- Myślę, że może być hit. – odparł jak wyrwany z letargu Thomas – Potrzebujemy jednak odpowiedniej promocji, bez tego się nie obejdzie. Co do samej piosenki… a gdyby zrobić z niej utwór świąteczny ? – zapytał Thomas
- Przecież to jest utwór świąteczny – odpowiedział nieco wzburzony Dieter, myśląc jednocześnie, jak jego kumpel mógł tego nie odgadnąć - Powstał na Wigilię 1983 roku, zanim napisałem jeszcze „You’re My Heart You’re My Soul”, z tym, że tekst traktuje o pokoju na świecie.
- Jak tak to super! – z radością bardziej wykrzyknął, niż powiedział Thomas
- A gdyby tak... – rzekł Dieter
- Co – odparł Thomas
- Wydać go jako singiel charytatywny ? – wizjonerskim tonem powiedział Dieter
- Czemu nie ? – odpowiedział pytaniem Thomas
- A jak nazwiemy utwór ? – spytał blondyn
- Zgodnie z tekstem – rzekł brunet – „Give Me Peace On Earth”
Prace ruszyły błyskawiczne. Już następnego dnia, muzycy wzięli się ostro do pracy. Po wielu próbach i poprawkach, po mixowaniu oraz masteringu, w 3 tygodniu, 10 miesiąca, 1986 roku, utwór był gotowy. Mimo, iż Thomas śpiewał go ponad dwadzieścia razy, wybrano wersję początkową, co ów wokalistę nieco zdenerwowało - na szczęście bardziej „na żarty”, niźli „na serio”.
- Mamy to! – wykrzyknął Louis, gdy ostatecznie ukończono utwór
- No dobra, ale co teraz ? Nie wydamy go przecież w brzydkim listopadzie… - rzekł Thomas
- A no nie… - odpowiedział Dieter
Po chwili ciszy i atmosfery zastanawiania się nad odmętami przyszłości, powiedział Louis:
- To ja zrobię kawy…
Po czym wyszedł
- Robimy tak – rzekł Dieter – Ty masz wolne, a ja zaszywam się w domu i biorę się do pisania utworów. Jak na razie mamy przecież tylko dwa, w tym tylko jeden gotowy. Spotkamy się na początku grudnia i startujemy z reklamą… Co Ty na to ?
- To chyba najrozsądniejsze rozwiązanie – odpowiedział Thomas
Tak też się stało. Louis wyjechał do swojego domku na Majorce, Thomas na Ibizę, gdzie z kolei planował budowę swojego domu, a Dieter do Kanady, gdzie parę miesięcy temu kupił swoją posiadłość.
Dni biegły jak oszalałe. Nim każdy z nich się obejrzał, połowa listopada minęła. „Połowa” do bardzo dobre określenie, bowiem akurat tyle utworów, napisał Dieter na album mający się składać z 10 utworów.
- Mam już stronę A albumu… teraz przydałaby się strona B… - rozmyślał blondyn – ale, kurczę, to musi być coś oryginalnego…
Jako, że Dieter wymyślając coś, pomysły brał z otoczenia, zaczął swój wywód:
- Chwila. Jestem w Kanadzie. Czyli w kraju… pewnym miejscu….. – wtem – może po prostu, stronę B powiąże z jakimiś miejscami ?
W niecały tydzień utwory były już gotowe, a mianowicie: „Lonely Tears In Chinatown”, „The Angels Sing In New York City”, „Stranded In The Middle Of Nowhere” oraz “In Shaire”. Taką zresztą nazwę, miał też nosić ten album. Do szczęścia brakowało już tylko jednej kompozycji. Pewnej zimnej nocy, gdy większość ludzi w zwyczaju miała spanie, Dieter wciąż siedział załamany nad swoim analogowym syntezatorem w rozmyślaniu, nad brakującym utworem.
- Pomocy! Ratunku!... No żebym jednego utworu nie mógł napisać… - rozmyślał – ześlijcie mi jakiegoś anioła z nieba, albo jakąś księżniczkę, która czarodziejską różdżką doda mi weny… - ale – księżniczkę? Przecież jest ciemna, głucha noc… co ja gadam.
- Chwila, chwila – ponownie rozpoczął Dieter – dajcie mi Księżniczkę Nocy!
Tym sposobem, ostatni (jak myślał Dieter) utwór został napisany. Zaraz potem, uświadomił sobie jednak, iż nie jest to powiązane z żadnym miejscem… jednak i na to wkrótce znalazła się rada.
Przyszedł grudzień, a wraz z nim umówione spotkanie z Thomasem. Wtedy to właśnie, Dieter zaczął prezentować Thomasowi przyszły album:
- No więc tak. – powiedział blondyn - Proponowana przez mnie nazwa to „In Shaire”. Na stronie A, znajdą się utwory:

Atlantis Is Calling
Riding On a White Swan
Sweet Little Sheila
10 000 Lonely Drums
Give Me Peace On Earth

natomiast na stronie B:

Geronimo’s Cadillac
Lonely Tears In Chinatown
Stranded In The Middle Of Nowhere
The Angels Sing In New York City
In Shaire

mam również pewien pomysł.
- Jaki ? – z zaciekawieniem odparł Thomas
- Otóż – ciągnął Dieter – album w istocie zawierał będzie 11 utworów. No 11 będzie tu Princess Of The Night, które zostanie umieszczone po 30 sekundach ciszy od „In Shaire”. Będzie to ukryta ścieżka, tzw „hidden track” i nie zostanie ona uwzględniona w spisie piosnek, słuchacz będzie miał niespodziankę
- Muszę Ci powiedzieć, że to naprawdę dobry pomysł – odpowiedział Thomas
- Miewam przebłyski geniuszu – rzekł z uśmiechem Dieter – natomiast na single proponuję „Give Me Peace On Earth”, „Atlantis Is Calling” i „Geronimo’s Cadillac”, piosenkę nierozerwalnie związaną z wodzem Indian Chiricahua, a więc i z Ameryką, myślę, że może to się stać hitem, jeśli tylko dodamy do tego odpowiedni teledysk… Napisałem ją zresztą dosłownie przed naszym spotkaniem, oglądając świetny film o czasach współczesnych temu właśnie wodzowi. Tylko zapomniałem co to był za tytuł…
- No nic, puść mi tylko dema i wszystko ustalimy – odpowiedział Thomas
- Byłbym zapomniał – rzekł Dieter i podał Thomasowi słuchawki.

Tak więc rozpoczęła się promocja. Nie była aż tak spektakularna jak ta promująca „Lady Lai”, lecz z pewnością do kiepskich nie należała. Trzeba tu jednak powiedzieć, że i specjalnej reklamy Modern Talking ów czasu nie potrzebowało, było bowiem na tyle znanym zespołem, że nowe single oraz produkty rozchodziły się jak świeże bułeczki. Na tydzień przed planowanym wydaniem singla, długowłosy brunet oraz blondyn zaczęli występować w różnego rodzaju klubach, śpiewając swój najnowszy utwór „unplugged”, tzn wyłącznie przy akompaniamencie gitary akustycznej i piania. Z powodu dość wrogo nastawionej do duetu żony Thomas - Nory, parę występów musiało zostać odwołanych. Mimo to, Dieter, znany ze swego dowcipu (którego wcale po tych incydentach nie utracił), na początku "koncertów" (gdzie przychodziła jeszcze garstka ludzi) zwykł z uśmiechem na ustach, mawiać:
- Bardzo dziękuję, że tak licznie się tu zgromadziliście. Zaraz specjalnie dla was zagramy i zaśpiewamy, a pieniądze jak już pewnie wiecie, przekazane zostaną na szczytny cel, tzn na benzynę do mojego nowego Ferrari… Zaczynamy!
Słuchacze z początku zdezorientowani takim stylem grania, dość nieufnie podchodzili do całej sytuacji, dowiedziawszy się jednak o szczytnym celu, oraz usłyszawszy utwór, coraz liczniej przychodzili na takie „koncerty”, wkrótce doszło do tego, iż „Give Me Peace On Earth” stała się no1 na radiowej liście przebojów, nim sam singiel został jeszcze wydany. Promocji towarzyszyły także występy w telewizji.
16 grudnia, na półki trafił w końcu 7 singiel Modern Talking. To co stało się ze sprzedażą, było czymś niesamowitym. Po dwóch godzinach wszystkie płyty zostały wyprzedane na pieńku! Oczywiście 4 dni później wyniosło to nową piosenkę MT na sam szczyt listy przebojów w Ameryce, krajach niemieckojęzycznych, a także w paru pozostałych krajach Europy. Największym zaskoczeniem, był jednak chyba no1 w Wielkiej Brytanii, rynku tak przecież zamkniętym na każdą nowość muzyczną Dietera Bohlena. Gwiazdka 1986 roku była więc dla duetu Modern Talking, jedną z najowocniejszych, jaką do tej pory przeżyli. Sprzedaż najnowszego singla, oraz kwota jaką zebrano dla potrzebujących, z pewnością mogła być najlepszym prezentem dla obu... wkrótce jednak, doszło do tego jeszcze coś niesamowitego, czego chyba żaden z nich się nie spodziewał...
była to nominacja do nagrody Grammy w 4 kategoriach! "Song Of The Year", "Record Of The Year", "Best Male Pop Vocal Performance" oraz "Best Short Form Music Video ". Pierwsza z nich za utwór "Lady Lai", który stał się wielkim hitem w USA, druga za jego produkcję (dla Dietera), trzecia za wspaniały wokal Thomasa, w tej niesamowitej balladzie, a czwarta z teledysk do niej. Nominacje te zadziałały wyjątkowo motywująco na obu muzyków. Po świątecznej przerwie, wraz z nowym 1987 roku, wzięli się za kręcenie zupełnie nowego teledysku, do 8 już singla, którym miał zostać "Geronimo's Cadillac", obaj bowiem stwierdzili, że będzie to najlepszym posunięciem, przed wydaniem ostatniego singla z tego albumu ("Atlantis Is Calling") do którego dołączona miała zostać obszerna historia duetu. Stwierdzili, iż potrzebują nieco więcej czasu na ciekawe przedstawienia historii, nie chcieli się więc z tym specjalnie spieszyć. Dzięki tempu odrzutowca, jakie narzucili, pod koniec stycznia '87 teledysk był już gotowy. Przedstawiał sceny jazdy Cadillaciem po Route 66. Dieter kierował, a Thomas, śpiewał. Wideoklip ponadto był wzbogacony o wspaniałe krajobrazy Wielkiego Kanionu, na tle którego obaj śpiewali refren, oraz ogólnie o sceny przywodzące na myśl czasy wodza Geronimo. Nie zdecydowano się jednak na emisję klipu, przed lutowym rozdaniem nagród Grammy.
Minął styczeń. Początek lutego był dla Dietera i Thomasa czymś naprawdę ekscytującym. Jedyne na co czekali to rozdanie nagród Grammy, o której żaden z nich nigdy nawet nie marzył. W tej atmosferze, doczekali w końcu do Gali rozdania muzycznych Oscarów. Były to jedne z najdłuższy godzin jakie im przyszło przeżyć. W końcu stało się. Muzyczne marzenia osiągnęły punkt kulminacyjny - spośród 4 nominacji, duet otrzymał, aż 3! Za utwór "Lady Lai", za jego produkcję, oraz za wokal Thomasa do tej wspaniałej kompozycji. Niestety nie udało się zdobyć nagrody za teledysk, minimalną różnicą głosów wygrał "Brother In Arms" zespołu Dire Straits. Jednak ani brunet, ani tym bardziej blondyn nie zwracali na to uwagi. Trzy muzyczne Oscary właśnie znajdowały się w ich rękach. O ile to zawsze Dieter zabierał głos w takich momentach, tym razem zrobił to Thomas. Był tak podekscytowany, że sklecenie każdego, choćby pojedynczego zdania, stanowiło teraz dla niego problem. Po krótkim, ale emocjonalnym przemówieniu, obaj zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Gala rozdania nagród Grammy stała się czymś przełomowym w historii MT. Nie przychylna dotąd zespołowi Nora, stała się jakby bardziej wyrozumiała, można podejrzewać, że chciała jak najlepiej dla Thomasa i jego kariery, spuściła więc trochę z tonu, a takie wyczyny jak odwoływanie występów, odeszły w niepamięć. "Geronimo's Cadillac" wydany na początku marca stał się bardziej kasowym hitem, niż wydane rok temu "Lady Lai" (za które zresztą muzycy, miesiąc temu, otrzymali nagrdodę Grammy) nie wspominając już o teledysku, który przez parę miesięcy dzień w dzień pokazywany był na MTV oraz innych liczących się muzycznych stacjach telewizyjnych. Zbędnie chyba dodawać, iż "Geronimo" został 8 no1 w historii duetu... W miesiąc później osiągnięty został kolejny, 9 już z rzędu szczyt list przebojów - tym razem z singlem "Atlantis Is Calling". Było w tym momencie czymś amożliwym, żeby krążek zespołu, który otrzymał trzy statuetki Grammy i był rozpoznawalny na całym świecie nie wdarł się na miejsce no1. Gwarantowała to również melodyjność utworu, teledysk, oraz dołączona do niego bogata książeczka ze zdjęciami, oraz film (który z godziny, wydłużył się do dwóch) przedstawiający historię duetu, począwszy od urodzenia się obu muzyków, aż do chwili obecnej. Z początkiem maja '87 wydany został czwarty album Modern Talking, "In The Middle Of Nowhere". Nazwa została ponoć zmieniona dosłownie przed rozpoczęciem produkcji albumu... może faktycznie, nawet ładniej brzmi ? Mimo to, nikt nie zna przyczyny tej zmiany... no cóż, pozostawmy ją w tajemnicy...
Na początku czerwca 1987 roku, przyjaciele ponownie się spotkali. Późna wiosna tego roku, była naprawdę piękna. Dookoła sporego jeziora kwitły kolorowe kwiaty i rosły piękne, dorodne drzewa. Słońce dawało ciepło, oraz rzucało swe promienie, które wspaniale odbijały się od tafli jeziora, pozłacając jego niebieski z natury kolor... widać chciało je odróżnić od barwy bezchmurnego, czystego nieba. Lekki wietrzyk owiewał twarze przechodniów, oraz tych którzy siedzieli sobie na zielonej trawie, podziwiając piękno otaczającej ich przyrody. Byli to skądinąd nam znani: blondyn i brunet.
- To co teraz? - spytał jeden - zamykamy się w studio i bierzemy się do pracy?
- No oczywiście, że tak - odpowiedział drugi
W sekundę potem obaj wybuchneli szczerym śmiechem.
Jeden z nich, wciąż go powstrzymując, powiedział:
- Ale wiesz, że kiedyś musimy ?
- Wiem, ale na razie odpoczywajmy, przecież ostatnio pracowaliśmy w odrzutowym tempie...
- W odrzutowym powiadasz... - odpowiedział - ale tak masz rację cieszmy się dniem dzisiejszym.
- Żeby ta chwila mogła trwała wiecznie - powiedział jeden z nich proponując toast
- Żeby mogła - skrótowo odpowiedział drugi, wznosząc swoją szklankę do uczczenia tej właśnie chwili, która w istocie zdawała się nigdy nie przeminąć...

Dopisek:
Pragnę w tym miejscu zakończyć moją historię, podobnie jak Artur (gratuluję opowiadania) sądzę, że dalsze ciągłe pisanie o sukcesach było by już czymś naprawdę fantazyjnym. Myślę też, że właśnie najlepiej zostawić naszych bohaterów na etapie największego sukcesu. Po za tym, chyba nie dałbym rady pisać, o powoli malejącej popularności zespołu, a musiałbym to w końcu kiedyś zrobić, żeby nie czynić z mojej powieści fantastyki…
Moja historia posiada otwarte zakończenie. Każdy z Was, puszczając wodze fantazji, może ją sobie dopowiedzieć, tak, jak sobie tylko zamarzy...

Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Muzyczne noble dla Dietera:
1978 - 2003
Złote Maliny:
2003 wzwyż
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Moje Modern Talking

Post autor: Peter »

Gratuluję opowiadania, czytało się to fascynująco. ;)
Awatar użytkownika
kate
Posty: 244
Rejestracja: sob cze 19, 2010 12:11

Re: Moje Modern Talking

Post autor: kate »

Peter pisze:Gratuluję opowiadania, czytało się to fascynująco. ;)
Gratuluję. Masz talent do pisania opowiadań. Takie nie wymuszone. Cudowne.
Give me peace on earth-Please try
We stil have dreams-Dreams about Modern Talking
It's your smile-Dieter's smile
Run to you- I run to Thomas
I love them For always and ever
ODPOWIEDZ