A-ha.... zespól legenda, jestem fanem, choć zainteresowałem się nim stosunkowo nie dawno. Niedawno się ukazały remastery dwóch pierwszych płyt a tam masa ciekawych rzeczy i np: takie "Take on me" czy "The sun always shines on TV" mają po kilka kapitalnych wersji demo. Dla starych fanów A-Ha to nie wiele z tych rzeczy jest nowych. kto wie dlaczego ten wie. Dopiero prawdziwą gratką są dema z drugiego albumu. Każda piosenka ma tam wersję demo, żeby MT takie cudo kiedyś wydało. Druga płyta to już dla mnie było małe rozczarowanie, bo znikło słodkie brzmienie znane z pierwszego albumu, a tu pojawiło się więcej gitar i surowego brzmienia. Dzisiaj bym jednak ta płytę uznał za kultową, a Mortena za geniusza, gdyż całkowicie innym głosem śpiewa w "Scoundrel days". Ja nawet na początku myślałem, ze śpiewa kto inny. Trzecia płyta to jak dla mnie typowe A-ha pełno słodkich, melodyjnych piosenek, dwie kolejne płyty to już dużo cięższe brzmienie, ale pełne mroku, głębi. Wyróżniają się tam ponadczasowe "Crying In the rain" i "Move to Memphis", którego inna wersja znalazła się na wydanej w tym roku jubileuszowej składance "25". Lata 90 te to także solowe dokonania Mortena Harketa, w 1991 wydaje piosenkę "where You Are" z norweską wokalistką Silje Nergaard. Niedługo później panowie mówią pas, czas na solowe kariery, Paul z żoną Savoy tworzy nowy zespół, z wokalem jej i pod nazwą Savoy, co robi Magne tego nie wiem, bardziej się orientuje w dokonaniach Mortena, a ten wydaje niesłychanie ambitny album "Wild seed'. Muzyka całe szczęście przystępna, ale teksty niezwykle ambitne opowiadające min. o sytuacji w Timorze wschodnim czy Bośni. Pracował z nim norweski poeta Harvard Ram, a Morten wreszcie miał okazję na to czego nie mógł w czasach A-ha na komponowanie muzyki. W Norwegii gigantyczny sukces; 200 000 egzemplarzy się sprzedało i mamy płytę roku. W moim odczuciu jest to jeden z ciekawszych albumów lat 90 tych. W 1998 panowie się reaktywują i wydają później 4 płyty. Dwie pierwsze to pop, na którym wreszcie znajdują się kompozycje Mortena, bardzo ciekawą np: jest "To let you win" z dzwoneczkami wplecionymi w melodię. Morten pokazał, ze ma także jeszcze jeden talent: kompozytorski. W 2005 panowie tworzą ambitny album, w stylu ciężkiego rocka, w moim odczuciu niezbyt przyjemny, pojawiają się dość dziwne teledyski min: do "Celice". Później nadchodzi czas na kolejną solowa płytę Mortena, "Letter from Egypt". Można ją śmiało określić jako 10 album A-ha, bo do złudzenia przypomina kompozycje z dwóch pierwszych albumów po comebacku, może to dlatego, ze wkład kompozytorski miał tam sam Magne. w 2009 roku grupa odnosi wielki sukces płytą "Foot of the Mountain". w moim odczuciu to najlepszy album po powrocie, masa elektroniki i przebojowe piosenki, niestety ogłaszają koniec grupy, który ma nastąpić po koncercie w Oslo, ktoś się wybiera może na niego? A jak wy odbieracie ten album? Ja bym chciał się wybrać na ten koncert, ale bilety wyprzedane w listopadzie 2009 ale możne mi się uda do Wilna załapać. Zobaczyć A-ha na żywo: bezcenne.
Na osłodę grupa wydała singla "Butterfly"
Piosenka jest cudowna, Paul był w szczytowej formie. Pozostają solowe projekty: Mortena, Magne (Apparatijk) i Savoy.....
A ja słucham A-Ha od samego początku czyli piosenki Take On Me.
Jednak nie jestem takim wielkim fanem jak MT, Pet Shop Boys czy nawet Alphaville.
A-Ha gdzieś tam się "przewijało", ale nigdy nie byłem zespołem zachwycony czy zauroczony.
Mają całkiem fajne single, ale całe albumy są takie trochę... zbyt norweskie.
Moje ulubione piosenki to The sun always shines on TV, Love Is Reason, Hunting High & Low, Im Loosing You, Summer Moved On i kilka innych.
Zawsze chciałam się zapoznać z repertuarem A -ha .Przesłuchałam zaledwie kilka piosenek. Niektóre bardzo chwytliwe i znałam ,lubiłam je od dziecka.Ale niektóre wcale mi się nie spodobały dlatego zaczęłam zwlekać z zapoznaniem się z albumami-zresztą na to trzeba mieć czas .
Są piosenki które naprawdę mi się podobają i takie gdzie jest dokładnie na odwrót.
Całych albumów nigdy nie słuchałam i może kiedyś to zrobię
mam w swojej kolekcji ich składankę hitów oraz płytę "Minor Earth Major Sky"
lubię ich muzykę, ale jakimś zagożałym fanem nie jestem...
faktem jest, że wybrane nagrania z lat 80. i późniejszych lubię sobie od casu do czasu przypomnieć...
szczególnie lubię "Stay On These Roads", "Take On Me", "Velvet" i "Crying In The Rain"
Nie pisałem jeszcze nic o płycie z roku 2009 "Foot Of The Mountain", która... jest świetna!
Szybkie, melodyjne, elektroniczne kawałki - znowu czuć "power" w A-ha.
Album na pewno przypadnie do gustu forumowiczom - nawet pomyślałem, że z powodzeniem mógłby te piosenki zaśpiewać... Thomas Anders!
Jak ktoś nie zna - pozycja obowiązkowa i to nie tylko dla fanów A-ha!
Racja, album A-HA Foot Of the Mountain rzeczywiście jest świetny. Piosenki na tym albumie nie mogą się nie podobać. Ze wszystkich albumów A-HA ten najbardziej przypadł mi do gustu. Ta płyta ma chyba jednak w sobie to "coś".
Ja też bym się nie obraziła gdyby te piosenki zaśpiewał Thomas. Fajny pomysł Danielu. Ja gdy po raz pierwszy przesłuchałam Foot Of the Mountain też nasunęła mi się taka myśl, że Thomas gorzej by tych wyśmienitych utworów nie zaśpiewał. Na pewno by te nagrania nie ucierpiały z tego powodu, ponieważ cudowny głos Thomasa dodałby im uroku. Takie jest moje zdanie na ten temat
Modern Talking - The Ultimate Best Of - The Story Of Success * Modern Talking - Magic Talented *
ANDERS / FAHRENKROG * ARMY OF LOVE * HIT OR A MISS * GIGOLO * SUMMER OF LOVE * NO MORE TEARS ON THE DANCEFLOOR
.... i kolejnej legendzie lat 80 tych przyszło kończyć, zespół już nie istnieje... nigdy nie zapomnę pewnej sesji dla BBC gdzie Morten cudnie zaśpiewał "A question of lust", mam oczywiście tą wspaniałą wersję...
Ja mam zdjecie z liderem grupy a-ha zrobione w Hotelu 29..05.10 http://nk.pl/#profile/14907197/gallery/album/2/162
Co do glosu mortena haketa przeczytalam w pieknie ilustrowanje ksiazce ze on spiewa 2 1/2 oktawy
Podobno jest gdzieś w necie demo piosenki "Telephone" ale nie wiem w jakiej jakości i jak daleko zaawansowana jest ta produkcja. Podobno pochodzi z roku 1983.
Bardzo Ci się polecam zapoznać, niedawno przerobiłam dyskografię i zrobiła niesamowite wrażenie.To jedna z bardziej niedocenianych grup wszechczasów.Niektóre albumy przeszły zupełnie bez echa na listach a zawierają tak piękne utwory że każdy powinien się stać hitem.
Co kultowy zespół to odrazu słychać w każdym takcie że dobry
Ciekawe...fajnie jakby wrócili z nowym albumem.Teraz należą do jednych z moich ulubionych grup.
Jeśli tak będzie to będzie to jedna z bardziej oczekiwanych przezemnie pozycjii