Nie jestem wielkim znawcą dyskografii Watersa i Gilmoura, ale bardzo mi się spodobały dwa albumy (choć nie wszystkie piosenki) tego rockowego bandu.
1) Dark Side of The Moon
i
2) The Wall
Pierwszego przedstawiać chyba nie trzeba, w moim odczuciu jest to spójne dzieło, album koncepcyjny, krytycznie odnoszący się do pewnych aspektów współczesności. Moje najbardziej ulubione piosenki to "Money" (ta piosenka powinna być wysoko w rankingu najważniejszych utworów poprzedniego wieku, z bardzo chwytliwym refrenem) i oczywiście "Time" - toż to prawdziwy majstersztyk, na trzecim miejscu wymieniłbym "On the run". Mocną stroną albumu jest to, że właściwie nie m,a tam żadnego upychacza.
I jeszcze chciałbym dwa utwory polecić:
i
Znajdę dyskutantów?