Ale świetne
- Powiedz mi jaka jest najkrótsza droga do szkoły! - zaczepia jakiś przechodzień chłopca z tornistrem.
- Nie wiem - odpowiada uczeń - ja zawsze wybieram najdłuższą!
- Jestem lewą ręką szefa!
- Dlaczego lewą, a nie prawą?
- Mój szef jest mańkutem!
Rybak złapał złotą rybkę. Rybka prosi:
- Wypuść mnie, a spełnię Twoje życzenie.
Więc rybak tak jej mówi:
- No więc, chciałbym wyjechać na Hawaje, ale boję się latać samolotem. Statkiem też nie popłynę. Wybuduj mi most przez całe morze.
Rybka mówi: Wiesz ile trzeba betonu na taką ilość mostu, skąd ja to wszystko wezmę? Lepiej wymyśl coś innego.
- To spraw, żebym rozumiał kobiety.
A rybka na to:
- A ten most ma być dwupasmowy?
Dwóch rabusiów okradło bank. Obydwaj mają po worku. Po kilku latach się spotykają i jeden pyta drugiego:
- No i co miałeś w swoim worku, stary?
- Ja miałem 50 tys. dolarów - odpowiada tamten.
- No i co z nimi zrobiłeś?
- No, kupiłem sobie piękny dom, mecedesa. A ty co zrobiłeś ze swoimi?
- Ja, ja miałem w swoim worku rachunki.
- No i co z nimi robisz?
- Pomału je spłacam.
Jasio pyta babcię:
- Babciu, czy Ty masz piersi?
- Tak, Jasiu.
- To dlaczego ich nie nosisz?
Spotyka się dwóch znajomych i jeden tak drugiego pyta:
- No i jak Ci się powodzi?
- No wiesz, mam piękny dom, mógłby być ładniejszy. Mam basen, mógłby być trochę szerszy. A Tobie jak się powodzi?
- Od dwóch dni nic nie jadłem.
- To się zmuś!
Spotykają się dwaj górnicy i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz, w mojej kopalni jest tak ciemno, że nawet gdy zapalę zapałkę to nic nie widać.
- A w mojej kopalni jest tak ciemno, że muszę zapalić drugą, żeby zobaczyć czy ta pierwsza się pali.
Szli przez pustynię Polak, Niemiec i Rusek. Nagle zobaczyli dwugarbnego wielbłąda. Polak i Niemiec usadzili się na dwóch garbach, a Rusek został na dole.
- A ja to gdzie?
- Wania, Ty do kabiny - mówi Polak.
Spotyka się dwóch pijaków i jeden mówi do drugiego:
- Moja stara jak mnie widzi przychodzącego nad ranem to patrzy na zegar.
- A moja stara jak mnie widzi to patrzy na kalendarz.
Żołnierz spóźnił się na komendę, a widząc to generał pyta:
- Dlaczego się spóźniłeś?
Żołnierz mu tak opowiada:
- Szedłem sobie na komendę, a od mojego domu na komendę dzieli las, więc sobie szedłem, patrzę na zegarek i widzę, że mam prawie godzinę czasu, więc położyłem się w lesie i zasnąłem. Gdy się obudziłem było jeszcze 5 minut i wiedziałem, że nie zdążę, więc szybko pobiegłem do gospody. Tam pobiegłem do obory i zobaczyłem konia. Wsiadłem na niego i pojechałem na komendę, ale na zakręcie koń nie wyrobił, więc i tak się spóźniłem, chociaż dobrze wiedziałem, że nie zdążę.
Pyta generał drugiego i trzeciego i wszyscy opowiadali mu tę samą historyjkę. Gdy przyszła kolej na dwudziestego, generał pyta:
- A Ciebie też spotkało to co tamtych?
- Nie, ja pobiegłem do gospody, biegnę do obory, ale nie ma już ani jednego konia. I nagle zobaczyłem stary samochód, więc wsiadłem do niego i pojechałem. Jadę i patrzę, a za zakrętem cała sterta koni.