Ostatnio skupiłem się głównie na biernym odwiedzaniu forum (chyba wpadłem w depresję, że CD Dietera jeszcze do mnie nie dotarło, krąży gdzieś między nadawcą-pocztą-nadawcą-pocztą i obawiam się, że znowu nadawcą

) ale że w piątek w Merlinie zamówiłem
Songs Forever, które dotarło wczoraj humor nieco mi się poprawił. Postanowiłem więc napisać co sądze o najnowszej płycie Thomasa Andersa.
Więc po kolei:
1. Songs that live forever – uważam, że jak na Thomasa utwór przeciętny. Tzn. dla mnie brzmi jakby był poskładany z kilku różnie brzmiących fragmentów muzycznych. Owszem kilka takich fragmentów fragmentów osobna brzmi bardzo dobrze ale jak dla mnie – utwór przekombinowany. Sam początek przywołuje mi na myśl Queen – Who want to live forever, parę taktów dalej po ” memory lay” (? - Jest gdzieś tekst tych piosenek-nie chciałbym popełnić jakiejś poważnej gafy językowej

), jakieś potężne zatrzymanie piosenki, i dopiero następuje coś co mi się podoba ale już końcówka zwrotki coraz słabsza. Druga dynamiczna część refrenu lepsza od początku ale zaraz zmienia się w coś co brzmi jak muzyka z musicalu\przedstawienia teatralnego. Do wokalu Thomasa nie mam zastrzeżeń, jednak uważam, że tyle różnych sposobów intonacji na jedną piosenkę to trochę za dużo.
2. Cry for help – kiedy tak słuchałem już drugiej piosenki na płycie zacząłem się zastanawiać gdzie jest ten jazz. Thomas miał się odcinać od stylu Modern Talking ale właśnie ten utwór jest w stylu ballad MT. W piosence najbardziej podoba mi się moment kiedy Thomas śpiewa takim mocniejszym głosem – „Cry for help is all I need is all I need is cry for help”, oraz chrypka w „I had to waste”. Utwór moim zdaniem lepszy od poprzedniego ale jeszcze nie mój ulubiony.
3. For your eyes only – wstęp z przefiltrowanym głosem moim zdaniem nie pasuje do klimatu płyty. Kolejny utwór, który bez wzbudzania sensacji (takich jak Blackbird) mógłby być umieszczony na płycie Modern Talking. Najbardziej podoba mi się cały refren. Uważam tą piosenkę za najlepszą z trzech dotychczas wymienionych.
4. Have I told you lately – ta piosenka brzmi mniej więcej tak jak oczekiwałem, że będą brzmiały na tej płycie. I szczerze mówiąc ja takie brzmienie Thomasa akceptuję. Jest to jeden z moich ulubionych kawałków na tej płycie. Świetnie zagrana, świetnie zaśpiewana – jestem na tak.
5. All around the world – był czas, że szczerze nienawidziłem tej piosenki i Lisy Stansfield

. No co człowiek nie włączył to wszedzie ją było słychać. Wersja Thomasa jest dla mnie do przyjęcia i wg mnie sympatyczna. Również jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Ale bez wyróżniania czegokolwiek. Utwór jest moim zdaniem dobry jako całość. Może ta wariacja z refrenem na końcu jest warta wyróżnienia...
6. Some People – rewelacyjnie moim zdaniem zaśpiewany kawałek. Thomas rozpoczyna Some People... tak jakby niepozornie dość nisko by potem to skontrować swoim kryształowym głosem i to w takim najlepszym brzmieniu.
7. Tell it to my heart – z tego co pamiętam to w różnym miejscach\radiach co jakiś czas padały informacje, że wśród podopiecznych Dietera była Taylor Dayne... Z tego też powodu jest to piosenka dość dobrze mi znana. I w tym przypadku również wersja Thomasa mi się podoba, szczególnie wokal w „Body to body, soul to soul, always feel you near, so say the words, the words I long to hear”.
8. Do you really want to heart me – świetnie zaśpiewana, świetnie zaaranżowana, brzmi lepiej od oryginału. Mały zgryz jak dla mnie to krótki instrumental między refrenem a jego powtórzeniem pod koniec – jakoś nie dostrzegam tam ładu i składu.
9. Is this love – znowu wstęp nie pasuje mi do tego co jest po nim. Utwór bardzo spokojny zarówno wokalnie jak i muzycznie. Przyjemny wg mnie w odbiorze, chociaż ta trąbka(?) ma odrobinę irytującą barwę.
10. Sweet Dreams – oryginalnie jeden z moich ulubionych nie-Bohlenowych kawałków. W wykonaniu Thomasa również ok. Do ok. 3:30 kiedy to zaczynają się popisy wokalne. Jak dla mnie utwór mógłby być wiciszony parę sekund wcześniej. Widocznie nie czuję bluesa...
11. Arthur’s theme – świetny utwór bez niepotrzebnych dźwięków zakłócających odbiór piosenki (oprócz tej melodii odegranej na czymś)
12. You’re my heart you’re my soul – najlepsza z wykorzystanych przez Thomasa na tej płycie piosenek. Co do brzmienia – moim zdaniem jest to odmiana YMHYMS Ballad Version.z płyty fanklubowej. Co prawda tej produkcji daleko do oryginału jednak na tej płycie jest to wg mnie najlepszy kawałek. Jest tutaj nawet coś na wzór wysokich chórków.
13. True – zabawne ale kiedy słuchałem po kolei piosenek z płyty, zakodowało mi się że YMHYMS jest przedostatnie a po nim jest Songs that live forever gp version. Więc kiedy usłyszałem znajome chórki zdziwiłem się co nie miara i przez cały czas trwania piosenki byłem przekonany, że Thomas chciał pojechać na Eurowizję z piosenką, która mogłaby być uznana za plagiat. Nie zwróciłem zupełnie uwagi, że słowa nijak się miały do tych z nr 1 na płycie. Co do samego utworu True – również jest to jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie
14. Songs that live forever (special gp version) – ta wersja jest wg mnie lepsza od podstawowej albumowej, przesłuchałem jeszcze raz i uważam, że jest dużo lepsza...
Ogółem płyta nie powaliła mnie na kolana i może nie do końca była zgodna z moimi oczekiwaniami. Jak na płytę jazz’ową to chyba za mało tu tego jazzu. Jak na płytę nagraną z towarzyszeniem orkiestry za mało w linii melodycznej wyeksponowano ten fakt. Faktem pozostaje jednak, że wokal Thomasa wiele może obronić i tak jest w tym przypadku. Płyta mi się podoba. Mam nadzieję, że kolejny album Thomasa Andersa będzie zawierał wreszcie twórczość Thomasa w zakresie muzyki i tekstu.
Przy okazji takie pytanie. Czy executive producer ma duży wpływ na brzmienie płyty? Jaka jest role EP w procesie powstawania płyty?
I jeszcze odnośnie okładki. Fajnie, że znalazło się tam kilka słów od Thomasa. Mam też uwagę do ostatniego zdjęcia na wkładce. Thomas wygląda jakby mu przybyło kilogramów i to sporo...
Pozdrawiam
Piotrek