http://www.rtl.de/cms/unterhaltung/supe ... seite.html
Obejrzałem na spokojnie występ Menowina. Facet ma talent, przede wszystkim ładnie tańczy i robi show, barwa głosu dość ciekawa, piosenka "Billie Jean" jest jedną z takich która właściwie odsłania wszystko. Jest to bowiem niezwykle trudny do wykonania utwór, wymagający momentami przejścia do falsetu i w moim odczuciu Menowinowi się to udało, pokazując, że skala głosu nie jest ograniczona, ma nawet spore możliwości. Okreslenie "Ich fand das super' mówi samo za siebie. Równie ciekawa była wypowiedź Dietera, bardzo pozytywna zresztą. Jedyne co mi w nim się nie podoba to image. Brakuje mu dobrego stylisty, wizażysty itp. Mógłby zgolić tą dziwną brodę i trochę schudnąć. No i mógłby miec lepszą fryzurę. Myślę jednak, że da się to zrobić kiedy przystąpi do nagrania płyty, przed sesją zdjęciową odpowiedni specjaliści przygotują mu dobry image. Kolejna rzecz to jakiś pseudonim sceniczny, wiadomo bowiem, że jego dane osobowe nie brzmią zbyt medialnie, lepiej żeby nagrywał po prostu jako Menowin. Nawet ładne imię.
Moją faworytką jest jednak Kim Debkowski i jej kibicuję, chciałbym jednak, zeby w finale zmierzyła się właśnie z menowinem.
http://www.youtube.com/watch?v=jWHiO9DE ... re=related
O to jak śpiewa faworyt Bohlena. Głos ma bardzo ladny, może nie bardzo mocny, ale potrafi śpiewać też falsetem i to mi się podoba. Gorzej z image, mi się zawsze kojarzył z raperem czy hip hopowcem.
Niby głos ma dobry i dobrą skalę.Też z początku podobało mi się jak śpiewał ale teraz przeszkadza mi trochę ten jego czasem trochę zmanierowany i przesładzany sposób śpiewania jeśli wiesz co mam na myśli.
Po za tym jest strasznie nie medialny-niby to nic takiego bo znam wielu takich wokalistów którzy pomimo to są bardzo dobrzy.
Ale zazwyczaj największą karierę robią ludzie którzy oprócz dobrych możliwości wokalnych posiadają w sobie wrodzony urok,przebojowość i pozwalają na sobie również"oko zawiesić" oraz zaciekawić.
I Dieter powinien mieć tego większą świadomość wybierając kandydatów na gwiazdy którym później będzie pisał piosenki a my oczywiście będziemy ich słuchać
Menowin od jakiegoś czasu konsekwentnie robi wszystko, żeby tego programu nie wygrać. Ostatni koncert to przykład tego jak nie powinno się występować - wyjęczane zwrotki w Ayo Technology (zapomniany tekst), za które dostał opieprz od całego jury z Bohlenem na czele. Do tego jest od pewnego czasu skłócony z resztą finalistów (zostało ich już tylko trzech). Wygląda na to, że Mehrzad Marashi nie ma już godnych siebie konkurentów.
Co sugerujesz? Ze niby ten Hindus ma wygrać całą edycję? Musiałby mieć jakiś bardziej medialny pseudonim.
A tu jak wspaniale śpiewa ta gwiazda: http://www.youtube.com/watch?v=dlEowmz3 ... re=related
W moim odczuciu on jest najsłabszy, bo ma słaby głos, ledwo go słychać, a inna sprawa to co zrobiono z tą skądinąd świetną piosenką. Teraz tylko popłuczyny zostały.
Skandal, skandal i jeszcze raz skandal ! Fakty:1. Karaiby: grupa trzydziestu niemieckich kandydatów na gwiazdy najeżdża jeden z hotelów na wyspie. Imprezują, pławią się w luksusie, drinkują bez limitów ( między innymi polskiego Bosmana ), zapominają po co właściwie znaleźli się w tym miejscu i w tym czasie.
2. Karaiby: w iście bajkowej scenerii na niekończących się przesłuchaniach ponad 30 % uczestników zapomina tekstów piosenek, skacowana i zmęczona balowaniem coś marudzi, ledwo się rusza.
3. Karaiby: chłopak z Bośni potrafiący na trzech strunach gitary zagrać każdą melodię, a do tego zaśpiewać tak rzewnie, że serce się kraje, namaszczony już po pierwszym przesłuchaniu przez Boga castingu - Bohlena na faworyta edycji, po raz kolejny zamiast tekstów piosenek śpiewa niezbyt radosne śa la la i zostaje wyrzucony z programu z hukiem i na zbity pysk.
4. Karaiby: niezbyt rozgarnięte dziewczyny walczące o jedno z ostatnich miejsc w piętnastce, podkręcone tropikalnym żarem, biorą się za kudły. DSDS przypomina przez chwilę Big Brothera.
Inne, podjarane zapewne zgoła odmiennymi klimatami, całują się w oceanie karaibskich możliwości używając przy tym języków.
5. Czwarte motto szoł: Menowin Frohlich - sceniczny lew, ulubieniec publiczności, na potrzeby programu -przybrany syn Bohlena, bezwstydny naturszczyk łączący w tańcu i śpiewie wszystko co było najlepsze w ś.p. Michaelu Jacksonie po raz kolejny powala na kolana. Podczas komentarzy jurorów dostaje niekontrolowanego wzwodu. Prowadzący program radośnie zakrywa przyrodzenie wykonawcy scenariuszem, Bohlen radośnie i niewybrednie komentuje sytuację, publiczność się nie śmieje.
6. Piąte motto szoł - jedyny rockman, trzydziestoletni Helmut Orosz wyśpiewuje swoje piosenki szyjąc ich teksty, bo akurat mu się zapomniało, Bohlen złorzeczy nie rozumiejąc, jak można być tak bezgranicznie głupim, żeby nie wykuć tekstu na pamięć i dać plamę w takim momencie, Orosz decyzją widzów przechodzi dalej, pada z wrażenia na twarz zostawiając za sobą dużo lepszego wtej chwili od niego bladego jak dupa (też z wrażenia) - cukierkowego Manuela Hoffmanna.
7. Po piątym motto szoł: Zacieszający w sobotę Helmut Orosz, w poniedziałek z miną zbitego psa opuszcza program. Karierę niespodziewanie przerywa mu kokaina, którą, jak się okazało, wciągał przed występami na żywo. Opinia publiczna jest zmieszana ale niewstrząśnięta. Do programu powraca nadal zszokowany Manuel.
8. Po piątym motto szoł: Komentarze kolegów Orosza na jego temat są względnie przyjazne. W końcu lubili człowieka. Menowin dla odmiany nieśmiało, niechętnie i pokrętnie mówi: "Skoro zapadła decyzja o wyrzuceniu, to tak musi być. Ja nie uznaje tego gówna. "
9. Szóste motto szoł: tym razem to nie Menowin pożera scenę ale scena pożera go. Śpiewa koszmarnie, myli kroki, słowa, nie potrafi się odnaleźć. Daje najgorsze dwa występy w historii lajfszołów w w Idolu. Zdezorientowany Bohlen konkluduje:"Masz talent od samego Boga !", pozostali jurorzy są innego zdania. Robi się kwas.
10. Szóste motto szoł: Menowin z pomocą Niebios, w końcu jest pomazańcem samego Pana Bo..., zostaje, wypada najlepszy szołmen tej sobotniej nocy: Thomas Karaoglan - 100 % kandydat do podium. Porażkę przyjmuje z godnością, w duchu zaś myśli: "Jak to kurwa możliwe, przecież ostatnio podlotkom skrzykniętym na spotkanie rozdałem 4000 autografów " .
11. Siódme motto szoł: Menowin jak na prawdziwego recydywistę przystało, mnoży koszmary. Fałszuje, śpiewa wbrew tekstowi, rusza się na scenie jak pajac. Publiczność buczy. Bohlen kapituluje: "Nie rozumiem co się stało..., nie rozumiem co się stało.... " Menowin też nie rozumie i milczy. Nie milczą pozostali jurorzy. Najlepsi byli : Merzhad Marazhi i Manuel Hoffmann, stwierdzają. "Najlepsza była Kim Debkowski" - krztusi się z zażenowania Bohlen. Kim wylatuje z programu.
12.Siódme motto szoł: Merzhad Marazhi - najrówniejszy ze wszystkich, niewiele gorszy tancerz i szołmen niż Menowin pozostaje bez żadnego wsparcia. Jest jedynym rozsądnym kandydatem na niemiecką supergwiazdę i jedynym którego niemiecka publiczność nie chce widzieć w tej roli. Pozostając w cieniu Menowina, został zepchnięty przez jurorów na dalszy plan. PARADOKS = DSDS.
NASUWA SIĘ PYTANIE, KTÓRE DRĘCZY MNIE OD 4. MOTTO SHOW. CZY MENOWIN FROHLICH TO OSZUST I NARKOMAN ? CZY JEGO WYSTĘPY LIVE BYŁY WYŁĄCZNIE ZASŁUGĄ DZIAŁANIA SPEEDU ?
JAK WIELKI SKANDAL WYKROI TEN CZŁOWIEK W FINALE DSDS ? I NA ZAKOŃCZENIE: DLACZEGO JUROROWANIE BOHLENA W 10. EDYCJI JEST JEGO MEDIALNĄ PORAŻKĄ ?
Ostatnio zmieniony wt kwie 06, 2010 18:37 przez nado, łącznie zmieniany 3 razy.
Prawda jest taka że ludzie którzy się zgłaszają do DSDS chcą się po prostu wylansować, im już chyba nie zależy na tym aby śpiewać, tylko na tym, aby było o nich głośno i byli pokazywani w TV.
Szkoda że Dieter popadł w to samo...
Miło, że nado podzielił się swoją opinią na temat show, ale wśród tych skandali pominął jeszcze jeden - ani słowem nie wspomniał o Joelu Havei i Meike Büttner. Nie będę go w tym wyręczał, bo opisuje wszystko z takim zacięciem, że chętnie na pewno poprawi swój post - i przy okazji pokasuje te trzy zbędne.
Taaak, skandal skandal skandal, tego chcemy!
Nie wydaje mi się żeby ta edycja jakoś wyjątkowo odbiegała od tego co przyjęło się oglądać w muzycznych reality show pokroju DSDS. To nie Szansa na sukces i trochę pieprzu musi być, żeby skrzyknąć widzów przed telewizory. Rok temu na Teneryfie śpiewali wisząc do góry nogami i trzymając na sobie żywego węża, teraz wymyślili co innego.
Co do Meike i Joela, oto oni:
Oboje z muzyką mieli już wcześniej do czynienia, co zresztą było widać. Przeszli castingi i pierwszą fazę eliminacji (teatr). I na tym skończyło się ich pokazywanie w TV, mimo że przeszli też kolejną fazę (Karaiby) i w finałowej (ponownie teatr) wypadli ponoć świetnie. Ponoć, bo RTL nie pokazał ani fragmentu z ich występów i nie wpuścił do Top 15. Jak wyjaśniali później w mediach, mieli być dla telewizji zbyt mało atrakcyjni. Po prostu wychodzili i dobrze śpiewali, nic ponad to. Zero atrakcyjności dla docelowej grupy widzów, ciężko się nastolatkom z nimi utożsamiać bo za starzy. Druga sprawa, to że wchodząc do Top-15 podpisuje się kontrakt, na mocy którego przez bodaj rok taki wykonawca nie może nic wydać bez wiedzy i zgody Sony Music i RTL, a na to oni nie chcieli się godzić.
Może więc rzeczywiście nie ma co pomstować na Bohlena, bo po raz kolejny okazuje się, że jest on tylko pionkiem w grze. RTL jest zaś jak WIELKI BRAT, ale ten z Orwella: "Dobrze, że jesteś z NAMI, nie próbuj być jednak nigdy przeciwko NAM". Smutne to i żenujące. Jak mogłem zapomnieć o tych dwóch zbyt szybko wypalonych gwiazdkach ? Płaczę. Za rok nie będę oglądał tego g... Foch P.s. Arek czy Menowin to "speedowiec" ?
nado pisze:Za rok nie będę oglądał tego g... Foch P.s. Arek czy Menowin to "speedowiec" ?
A skąd pewność, że kolejna edycja będzie? ja myślę, ze ta już jest ostatnią. Btw. nawet fajnie się prezentuje tu Manuel, tylko dla niektórych jest zbyt "cukierkowy". To akurat uważam za zaletę.