Nadszedł czas aby fani wypowiedzieli się i o tym albumie .
Według mnie jest to najlepsza płyta zespołu nagrana w latach 80. Genialne utory z Angie's Heart, Brother Louie czy Save Me-Don't Break Me na czele. Do tego Atlantis Is Calling to moja zdecydowanie ulubiona piosenka zespołu nagrana przed rozpadem. Całości dopełniają dwie cudowne ballady. Na albumie nie ma właściwie słabego utworu, każdy reprezentuje bardzo wysoki poziom, do tego są to piosenki znacznie się od siebie różniące i chyba żaden inny album zespołu nie ma tego niesamowitego klimatu, klimatu muzyki lat 80. Przy tworzeniu Ready For Romance Dieter był w znakomitej formie, płyta ta o niebo przewyższa poprzednią Lets Talk About Love, a słuchanie jej za każdym razem dostarcza mi niezwykłych przeżyć.
A co Wy o niej myślicie?
Serdecznie pozdrawiam .
Płyta chyba rzeczywiście najlepsza. W prawdzie, jak dla mnie, każda z 6 płyt "pierwszego M.T." ma jakieś pererłki, ale w tym wypadku możemy mówić chyba o tym, że M.T. dojrzał, osiągnął szczyt formy. Kolejne płtyy były już słabsze, a i wcześniejsze nie dorównywały trzeciemu Albumowi. Mamy tu coś, co nazywamy "typowym Modern Talking".
Moje ulubione utwory? Akurat nie należy do nich "Brother Louie", ale uważam, że hitem nr 1 jest tu "Atlantis is Calling", oraz niedoceniana zazwyczja "Just we two". Do najlepszych piosenek zaliczyłbym też "Angie's Heart" i cudowną "Lady Lai". Tę płytę w ogóle ciężko ocenić, gdyż każda piosenka może czymś ujmować. "Ready for..." jest po prostu świetna i jeśli zarzucać jej monotonność, to jedynie w tym kontekście, że jest monotonnie wspaniała.
Tak to wspanialy album.Wlasnie jak wspomnial Przemo niedoceniany JUST WE TWO-ta piosenka jest wspaniala jak dla mnie,nie ma takiej drugiej podobnej piosenki w dorobku MT w ktorrej Thomas tak ładnie wyciaga swoj glos:)Just we twooooo:)Szybka rewelacyjna piosenka!Kazda piosenka zreszta mi sie podoba na tej plycie!Jak kazdemu z fanow MT:)
Niezły album, mój numer 2 MT zaraz po In The Garden..
moje ulubione kawałki z albumu to przede wszystkim dwie cudowne balladki: Keep Love Alive i Lady Lai.. Takze promujący Brother Louie jes niczego sobie. Mam jednak mały dystans do Atlantis Is Calling. Osobiscie ta piosenka nie bardzo mi podchodzi, ale cóż, każdy ma swój gust.
Prawdę mówiąc ostatnio nie sięgam po tą płytę zbyt często. Wynika to jednak z tego, że po prostu osłuchała mi się i muszę od niej odpocząć
Jest oczywiście znakomita . "Brother Louie" - wielki przebój i jeden z najciekawszych utworów Dietera pod względem linii melodycznej. Bardzo prosty, ale niesamowicie chwytliwy refren no i zwrotki - jedne z najciekawszych jakie znajdziemy u DB.
"Lady Lai" - potężna, cudowna aranżacja!
"Atlantis Is Calling" - wszystko za co lubię MT w pigułce
"Keep Love Alive" - świetna melodia, aranżacja, całokształt.
"Angie's Heart" - po prostu coś w sobie ma.
Rok 1986 był szczególnym rokiem dla mnie, bowiem jeszcze dobrze nie przeminęły takty "Cheri Cheri Lady" a tu wiosna przyniosła "Brother Louie". Dla mnie było to ogromne zaskoczenie, bowiem jakoś przyzwyczaiłem się do dotychczasowych dźwięków płynących z obydwu wcześniejszych albumów. Oczywiście moje zaskoczenie było bardzo pozytywne - i te dźwięki Brata Loui" na każdym kroku - od TV poczyniwszy a na radiu kończąc. To samo miało miejsce na bazarach czy targach - o Dyskotekach nie wspominając... - Modern Talking królował wszędzie!!! Prasa wtedy tak się rozpisywała:
Didi Bohlen z Modern Talking uświetnił własną osobą światową premierę singla "Brother Louie", który z miejsca stał się hitem nr 1 w Canneńskich Nicht-Clubach... Singiel ten jest zapowiedzią trzeciego albumu Modern Talking, który ma się ukazać pod koniec marca. Nie zastąpił on jednak sympatykom duetu występu Didiego i Toma w "Gali Trofeów Midem'86", do którego nie doszło z powodu pogłębiających się ponoć niesnasek między obydwoma młodzieńcami (to, że boczą się na siebie zobaczyć można było "gołym okiem" podczas emitowanego w przeddzień Midem występu w Paryskiej TV). [PANORAMA'86]
W Polsce "Brother Louie" stał się od razu Hitem z pierwszych miejsc list przebojów (oprócz oczywiście Programu 3 radia - bowiem pan Niedźwiedzki zadeklarował, iż nie będzie puszczał piosenek Modern Talking na swojej liście). Dalsze echa prasowe były następujące:
O ile odejście duetu Wham ze sceny Pop-And-Rock wydaje się już przesądzone (George i Andy potwierdzili ten fakt w oddzielnych wywiadach telewizyjnych), to Modern Talking oddala myśl o rozstaniu się Didiego i Toma u progu premiery trzeciego albumu "Ready For Romance". Tom rezygnuje chwilowo z indywidualnych planów na rzecz wspólnej promocji nowego Longplaya i pochodzących zeń poszczególnych singli. Telewizyjna gala w sobotni wieczór 17 maja br. ma na celu udowodnienie wszystkim wątpiącym, że Dieter Bohlen i Thomas Anders dali się wreszcie przekonac bossom firmy płytowej Hansa International, że za wcześnie jeszcze na dobijanie Modern Talking, tej przysłowiowej kury znoszącej złote jaja. Byc może uporawszy się z problemami, które towarzyszyły im od czasu niedoszłego występu na Midem'86, Didi i Tom zdecydują się ponownie na wspólne koncerty - kto wie czy nawet nie w Polsce... Ale o tym na razie cisza, aby tylko nie zapeszyc! [PANORAMA'86]
Nadszedł koniec marca i cały album miałem w ręce. To dopiero było przeżycie - znajomi i przyjaciele przybywali do mnie codziennie po kilka osób, aby móc usłyszeć tak cudowne dźwięki wydobywające się z głośników ustawionych w moim pokoju. I te prywatki, na których od Mona Lisy dziewczyny "wymiękiwały" tak, że opadały w nasze ramiona… To były niezapomniane czasy!
Prasa tak pisała o albumie:
Przyjęcie trzeciego albumu Modern Talking przez klientelę międzynarodowych salonów muzycznych wskazuje, że płyta ta dostarczy tegorocznym wczasowiczom co najmniej kilku niezawodnych przebojów. W kategoriach tak zwanych utworów szybkich, by sięgnąć do ocen czołowych prezenterów dyskotek, szansę sukcesu - obok obecnego przeboju Nr 1 "Atlantis Is Calling" - mają "Doctor For My Heart", "Hey You" i "Save Me, Don't Break Me", zaś w grupie romantycznych "przytulanek" - "Keep Love Alive" i "Just We Two", czyli Mona Lisa. Zapewnioną wysoką pozycję ma wśród tych ostatnich również "Midnight Lady" Didiego Bohlena, skomponowana przezeń specjalnie dla Chrisa Normana z grupy Smokie ("Living Next Door To Alice", "Mexican Girl" w duecie z Suzi Quatro "Stumblin In"). [PANORAMA'86]
Pojawiły się i troche inne recenzje:
"MODERN TALKING - ZMIERZCH?" Zastanawiam się, dlaczego trzecia płyta długogrająca duetu Modern Talking narzeka na brak powodzenia? Tak, trzeba sobie powiedzieć, że ta płyta spowodowała spadek zainteresowania poczynaniami zachodnioniemieckiej grupy. Oczywiście wśród fanów. We wtorek 24 czerwca byliśmy świadkami prezentacji tej płyty na antenie 2 programu Polskiego Radia. I co? Słuchałem jej wtedy już któryś raz z kolei i nawet ośmieliłbym się powiedzieć, że jest to pozycja, po której liczba zwolenników muzyki prezentowanej przez Modern Talking zmniejszy się. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Muzyka tu zaprezentowana jest trochę, podkreślam - trochę inna, niż wcześniejsza. I nie twierdzę że gorsza. Jeżeli zespół założył sobie na granie trochę odmiennego repertuaru, to chwała mu za to, jeśli zabrakło mu pomysłów na identyczne, ostukane hity (?), to... Bravo! Płyta ta, uważam, pod tym względem (brak monotoniczniści) jest udana. Jedno mnie dziwi, dlaczego kończące obie strony utwory to instrumentalna wersja dwóch rozpoczynających piosenek (SOS dla miłości i Brat Lui). Czyżby nowy pomysł, a może... Artur Baranowski (Korespondent "Np") PS Nie jest to, w żadnym przypadku, recenzja płyty, ale moje własne, jako ani zwolennika, ani przeciwnika Modern Talking, odczucia po jej przesłuchaniach. [NA PRZEÂŁAJ'86]
Wtedy się zaczęły w różnych pismach, domach, internatach itp. dyskusje na temat czy ta płyta jest lepsza od poprzednich czy też nie. Oczywiście zdania były podzielone, ale wszystko i tak rozszczygali fani:
MINI KONKURS NA NAJWIĂKSZY PRZEBĂJ MODERN TALKING.
C.C. Catch - piosenkarką, Modern Talking - zespołem, a "Ready For Romance" - płytą lata'86... wytwórnia "Hansa Records" naprawdę może sobie pogratulować udanych wakacji! Zaproponowany przez jednego z czytelników wakacyjny mini-konkurs na największy przebój z repertuaru Modern Talking (z uwzględnieniem trzech dotychczasowych albumów duetu) zaowocował pełnymi worami kartek i listów, nie tylko z Polski, ale i od naszych przyjaciół z zagranicy. Spora cześć korespondentów, proponowała by utwór "You're My Heart, You're My Soul" - od którego zaczęła się międzynarodowa kariera MT - potraktować jako "Ewenement poza konkursem". Natomiast nadesłane przez kilkanaście osób polskie teksty bieżących i nieco wcześniejszych przebojów duetu (np. "Cheri Cheri Lady"), albo napisane były tzw. białym wierszem, a więc nie nadawały się do śpiewania, albo też tekst przekładu poetyckiego - jak np. w wersji Mona Lisy zaproponowanej przez jedną z fanek - odbiegał dość znacznie od pierwowzoru... tak czy inaczej, wszystkim autorom dziękujemy, a oto już kolejność utworów Modern Talking w świetle waszych głosów:
1. "Atlantis Is Calling" - "Just We Two Mona Lisa", 2. "Cheri Cheri Lady",
3. "Brother Louie", 4. "Doctor For My Heart", 5. "You Can Win If You Want" - "Save Me, Don't Break Me". [PANORAMA'86]
Jak tu widzicie w naszym kraju fani Modern Talking stanowili dość pokaźną armię, i jako jedyni doczekali się w prasie konkursu na najlepsze piosenki swoich ulubieńców. Jakoś nie pamiętam aby innym to było dane.
Wraz z tą płytą rozgorzały dyskusje o przyszłości Modern Talking:
Zagraniczną płytą lata 1986 stał się z całą pewnością longplay Modern Talking "Ready For Romance" (Hansa International). Sukces tego albumu przyczynił się poniekąd do skonsolidowania duetu: nie tylko, że nie mówi się już o rozłamie, ale wręcz przeciwnie - Didi Bohlen i Tom Anders udzielają wspólnych wywiadów telewizyjnych (w programie "Formel 1" zdementowali m.in. pogłoskę, że piosenkarz Jurgen Drews miałby zastąpić Toma!) przygotowują się na nowo do koncertów "Live", a nawet wyrazili zainteresowanie udziałem w Festiwalu Sopockim, którego termin znalazł się jednak w kolizji z innymi ich planami... Sensacją jest też wiadomość, że podczas koncertów Nora pojawi się na estradzie obok Toma i Didiego jako szefowa chórku! Postawiła ona na swoim także w innej sprawie: u progu jesieni ukaże się nakładem Hansy solowy singielek Toma Andersa, zatytułowany "We Still Had Dreams". Kompozytor? Oczywiście - Didi Bohlen! Sądzę, że liczni miłośnicy Modern Talking, zasypujący redakcję listami w sprawie duetu, będą zadowoleni z tej porcji najświeższych wiadomości... a także z oryginalnych teledysków, które udało się zaprezentować na małym ekranie dzięki uprzejmości Hansy i braci Rynkiewiczów z firmy JMR Electronics (JMR umożliwiła nam tego lata również prezentację największych wideoklipów C.C. Catch i Chrisa Normana). Natomiast kupnem licencji najnowszego albumu MT interesuje się warszawski Arston. [PANORAMA'86]
I już na zakończenie (aby nie zanudzać) echa prasowe na temat najważniejszego wyczynu Modern Talking w 1986 roku - zdobyciu Anglii:
BROTHER LOUIE NAD TAMIZÂĄ. Jesienne nowości sezonu muzycznego nad Tamizą wyznaczają z reguły puls wydarzeń w światku Rock-Pop-Disco po obu stronach Atlantyku. Dlatego tak pilnie studiowane są przez bossów międzynarodowego przemysłu rozrywkowego notowania "Music Week" i typy Brytyjskich DiscDidżejów... I dlatego, mimo iż zarzekaliśmy się ostatnio, że nie będziemy przez jakiś czas powracać do zespołu numer 1 minionego lata, nie możemy pominąć wiadomości, która dotarła do nas prosto z Londynu. Duet Modern Talking nie akceptowany dotąd szerzej w krajach anglosaskich (w przeciwieństwie do 29 innych krajów, gdzie zdobył złote i platynowe trofea na rynku płytowym!), dotarł pod koniec września na medalowe 3 miejsce na Angielskiej liście przebojów. Utworem, który stał się "Hitem jesieni 1986" nad Tamizą jest piosenka "Brother Louie", zajmująca również trzecie miejsce w mini-plebistycie Polskich fanów Modern Talking na największy przebój Didiego i Toma. Nie można wykluczyć, że w chwili, gdy niniejsze wydanie "Fan-Clubu" dotrze do waszych rąk utwór ten będzie już na pierwszym miejscu Brytyjskiej listy. Wydarzenie to otwiera zupełnie horyzonty przed duetem, który - jak wiecie z poprzedniej Panoramy - podjął pracę nad swoim czwartym albumem. Nie da się również zaprzeczyć, że nieoczekiwany sukces na trudnym rynku Brytyjskim jeszcze bardziej oddala perspektywę przyjazdu Modern Talking do Polski: jeśli Didi i tom chcieliby na moment urwać się ze studia Hansy, to najprędzej do Londynu, by udziałem w którymś z popularnych TV-Specials ugruntować świeżo zdobytą pozycję w Wielkiej Brytanii... a pewnie i Norze marzyłaby się wizyta w królewskim pałacu Buckingham! [PANORAMA'86]
Myślę że w jakiś sposób oddałem klimat roku 1986 - w którym ukazał się album "Ready For Romance". Oczywiście artykułów prasowych na ten temat ukazało się mnóstwo - ale najważniejsze dla mnie jest to że sam w tym uczestniczyłem i ciarki po plecach mnie przechodzą gdy przypominam sobie tamte wydarzenia... to były czasy...
Pozdrawiam serdecznie!
Piotr
Pkmodern pisze:Płyta ta, uważam, pod tym względem (brak monotoniczniści) jest udana. Jedno mnie dziwi, dlaczego kończące obie strony utwory to instrumentalna wersja dwóch rozpoczynających piosenek (SOS dla miłości i Brat Lui).
Czytałem ten fragment artykułu parę razy i ciągle nie mogę zaskoczyć. Jak można uznać, że "Only love..." jest intrumentalną wersja "Atlantis is...". A może ja to źle rozumiem? Oświećcie mnie
I druga sprawa:
Pkmodern pisze:Nora pojawi się na estradzie obok Toma i Didiego jako szefowa chórku! Postawiła ona na swoim także w innej sprawie: u progu jesieni ukaże się nakładem Hansy solowy singielek Toma Andersa, zatytułowany "We Still Had Dreams". Kompozytor? Oczywiście - Didi Bohlen!
Czyżby chodziło tu o "We still have dreams" z piątego Albumu?
Ukazała się również płytka zawierająca 12 nagrań, na końcu każdej strony umieszczono wersje instrumentalne z pierwszych utworów (czyli "Brother Louie" jak i "Atlantis Is Calling").
Tak w drugim przypadku chodziło o "We Still Have Dreams", choc ta piosenka była gotowa już w 1985 roku!
Pozdrawiam!
Piotr
Bez urazy, ale dla mnie ta płyta jest chyba jedną z gorszych w tamtych czasach. Fakt, takie hity jak Brother Louie, Just We Two (Mona Lisa), Keep Love Alive czy moje ulubione Atlantis Is Calling (SOS For Love to coś znakomitego, ale całość jest dla mnie...jak Disco Polo. A mianowicie trzy utwory:
Save Me - Don't Break Me - strasznie płytkie, Angie's Heart - czuje się jakbym był na koncercie cygańskiego zespołu Roma w Ciechocinku, Only Love Can Break My Heart - jak w pierwszym przypadku.
Dlatego też unikam tej płyty, gdyż słuchająć jakiegoś krążka MT chcę wiedzieć czy mam do czynienia z muzyką Pop czy Euro Disco, czy nawet Italo. A tutaj (szczególnie dotyczy tych trzech nagrać) nie wiem czego słucham. Za płytkie to dla mnie. Lepiej wypadają "The First Album", "In The Middle Of Nowhere" albo "Romantic Warriors".
Kwestia gustu.
Czuję się wolnym człowiekiem, kierującym się własnym instynktem, własną hierarchią potrzeb, świadomością i podświadomością (z akcentem na to pierwsze), własnym upodobaniem i tak samo patrzę na inne osoby, dopóki nie narzucą mi swoich wartości i przekonań
ja z zasady uwielbiam wszystkie albumy MT , ale Mona Lisa zawsze kojarzyć mi sie będzie z upalnym latem i wakacjami z tamtego roku , bo gdzie by sie nie ruszył wtedy człowiek to wszędzie leciała z głośników , pamietam jak przesiedziałam całą noc przy radiu na wakacjach pod namiotem , aby tylko nagrać tę piosenkę na kasetę audio , bo w domu miałam tylko winil z Ready for Romance a tata kupił mi nowy kasetowy magnetofon , rzeczywiście to były czasy , jest co wspominać
Jest to najbardziej modernowa płyta, wg mnie. Pewnie dlatego że wszystkie utwory z niej można było usłyszeć w radio, na lodowiskach itp.
Ta muzyka była wszędzie i choć w 86 roku miałem niecałe 3 lata, to podświadomie chyba ją zapamiętałem, bo kiedy na początku lat 90. usłyszałem te dźwięki - przeszył mnie tak niesamowity dreszcz..... nie do opisania... to jest kwintesencja bohlena z lat 80.
Brother Louie - kilka dźwięków nałożonych na siebie, tworzących główną melodię tego kawałka, robi piorunujące wrażenie; i ten cofający się dźwięk pianina przed refrenami!! melodia zwrotek, śpiewana po angielsku, polsku czy niemiecku jest zawsze tak samo cudowna; i ta gitarka w refrenach!! uważam że gdyby nie ten utwór, nie byłoby wielu wielu innych spod zanku italo disco...
Just We Two - skąd bohlen brał wtedy te pomysły na melodie ??? przecież to musi zostać w głowie!! uwielbiam te dźwięki między słowami "another you.........its true", bardzo ciekawie jest też w niektórych momentach, jeśli chodzi o linię basu. ogólnie świetny numer.
Lady Lai - każdy dźwięk tego utworu ma w sobie to coś; a w połączeniu z naprawde oryginalną aranżacją tworzy najciekawszą ballade bohlena z tamtego okresu. i ten saksofon... wogóle budowanie napięcia wyszło dieterowi w tym kawałku naprawde rewelacyjnie. cudo!
Doctor For My Heart - ten utwór ratuje melodia, bo sposób w jaki bohlen go zaaranżował wydaje mi się zbyt płytki i prostolinijny, choć...pewne smaczki też posiada ( np. nałożone dźwięki )
Save Me-Don't Break Me - za takie aranżacje kocham tą muzykę !!! kiedy jeden dźwięk jest wstępem do następnego, a następny wynika z poprzedniego. momentami się łączą, przecinają...a później podczas zwrotek słychać każdy z osobna; widać że dieter czuł radość tworząc te dźwięki, że bawił się nimi ( a tak na marginesie - zauważyliście że przy produkcji tego albumu rodriguez nie uczestniczył...we wkładce czy na kopercie nie ma o nim wogóle mowy ); to co lubię w tym utworze, to także ten efekt zwielokrotnienia głosów w refrenach - jakby śpiewało 50 thomasów i dieterów
Atlantis Is Calling - wersja albumowa jest fajna, ale nierówna tej z maxi singla, którą uważam za jedną z najlepszych wersji extended w historii tego rodzaju muzyki. wiem że powinienem skupić się na albumie ale nie sposób pominąć faktu, że wydłużona wersja ma w sobie wszystko - wstęp pokazujący bogate tło które potem niknie, ale jednak cały czas wybrzmiewa pod innymi dźwiękami; ten dodatkowy dźwięk, którego nie ma w wersji albumowej, który tak fajnie przebiega z jednego kanału ( głośnika ) do drugiego; i ta wstawka!!! pokazująca wszystkie smaczki aranżacyjne jakie bohlen tu wykorzystał; to spowolnienie taśmy podczas werbli, ten "ryk" gitary, tłukące się talerze... dla mnie jest to utwór idealny pod każdym względem ( mam na myśli cały czas wersje extended oczywiscie.. )
Keep Love Alive - znowu melodia która chwyta za uszy! aż dziw bierze że te dźwięki tak fajnie wypełniają ten kawałek, mimo tak powolnego tempa.
dieter udowadnia kunszt producencki ( w modernowej skali )
Hey You - znowu mamy nałożone dźwięki i znowu mamy dźwięki które biegają i się przecinają. pozatym ten kawałek jest dowodem na to ze dieter wolał wtapiać słowa w muzykę tak by razem do siebie pasowały, nawet kosztem śpiewania o przysłowiowej dupie marynie...
Angie's Heart - ten utwór, poza melodią ( znowu!!!! ) ma też świetne, długie, dźwięki, które łączą sie później z "cymbałkami" co tworzy genialny efekt. mogę go słuchać w kółko i za każdym razem zauważam coś innego ( co jest wsumie cechą wielu kawałków dietera z tamtych lat...)
Only Love Can Break My Heart - znowu mamy słowo "love", "break" i "heart" ale komu to przeszkadza?? melodia ( i znowu ) pianina ratuje wszystko, no, i jeszcze ta linia basowa z ciekawym brzmieniem. najlepsze zakończenie tego albumu jakie można sobie wyobrazić. i chyba wogóle najlepsze zakończenie.
Co można o tej płycie powiedzieć?
Po pierwsze to są tu dwa absolutnie genialne utwory Brother Louie i Atlantis. Nic zatem dziwnego, ze wybrano je na single.
Dalej mamy cudne Just we two jest to kawałek, który nadawał by się na kolejnego singla z tej płyty ma cudny aranż i wspaniałą melodię, może mniej ambitny tekst ale jest rewelacyjnie zaśpiewany przez Thomasa i Sib i dla mnie to utwór pierwsza klasa. Lady Lai cudna ballada pięknie zaśpiewana przez pana Andersa uwielbiam ten utwór i mógłbym go słuchać wiecznie
Dalej mamy Doctor for my heart i można o nim napisać to samo co o poprzednich utworach ma przede wszystkim znakomity aranż. Pod koniec chyba słychać Dietera. Save me don't break me ma mało ambitny tekst ale jest to udany utwór. Keep love alive o tym utworze można napisać w samych superlatywach piękny, kawałek o wspaniałej melodii. Utwór pierwsza klasa. Hey you to kolejny utwór, który nadaje się na singla. Piękny pogodny kawałek choć z niezbyt wyszukanym tekstem. Tutaj jednak chórki brzmią nieco inaczej jakby śpiewał w nich tylko Scholz. Angie's heart. Moim zdaniem ten utwór jest dobrze zaaranżowany o wiele lepiej niż na Back for good. Uwielbiam go. Only love can break my heart to z kolei zdecydowanie najsłabszy kawałek z tej płyty bardzo rzadko go słucham jest zapełniaczem.
Konkludując można powiedzieć, że dla mnie jest to dobra płyta alenie ma tego co In the middle of nowhere a zwłaszcza Romantic waariors czy In the garden of Venus. Jest jednak lepsza od 1 st album i zdecydowanie od Let's talk about love