Skomplikowana to materia

Inaczej patrzy się na całośc porcesu tworzenia piosenki, teraz, z dystansem, gdy ma się na karku tych parę latek, a inaczej gdy jest się w podstawówce i zachwyca każdym kawałkiem, który "wyda z siebie" twój idol. Dla mnie Bohlen zawsze był idolem i byłem pełen podziwu dla jego warsztatu i talentu. Zawsze też uważałem, że bije na głowę Madonnę, K.Minogue i inne gwiazdy (sorry, ale wspominana wyżej J.Lo. to plastikowa gwiazdeczka, która ani śpiewać ani grać nie umie) dlatego właśnie, że sam komponuje, nagrywa, produkuje i wykonuje. Tymczasem w miare upływy lat ten obraz zaczął się zmieniać. Okazuje się, że "czarodziej" Dieter nie czaruje sam. Że rola co-producenta i aranżysty Rodrigueza jest na tyle istotna, że potem kawałki piosenek (autorstwa Bohlena przecież!!!) nagle słyszę u kogo innego. Że chórki, to nie Dieter z Thomasem ani jakimiś paniami, tylko trzech facetów, o któych nikt nigdy nie słyszał. Że zespół Blue System tak naprawdę nigdy nie istniał, był to tylko "Znak" pewnego projektu muzycznego. Trochę to jak u Franka Fariana, który sam śpiewał fragmenty pisoenek Boney'M, ale na scenie nigdy sie nie pojawił, a potem podobny manewr powtórzył przy Milli Vanilli (kto inny śpiewa, kto inny oficjalnie tworzy zespół). Przecież u Bohlena wyglądało to w zasadzie identycznie. Z tą różnicą, że główny wokal był ok (tzn. bez "podmiany").
Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że Dieter jest w tym wszsytkim fenomenalny. Że stworzył coś, z czego inni teraz czerpią garściami. Ale zwracam uwagę na to, że fakt tak idealnego podrobienia przez SiB stylu Blue System wskazuje, że to jednak nie trudno być Dieterem. Że duża część jego sukcesu to charakterytyczne brzmienie wokalu, bez którego nowe pisoenki Dietera są bezpłciowe. Brakuje w nich Thomasa, brakuje w nich chórków. Fakt, ja nie wpadłem na to, że w M.T. zmienił sie skład śpiewający. Ale to te "wysokie" chórki, tam łatwiej poprawić brzmienie (vide: info nt. kilkuset tonacji dla chórków, które Dieter miał opracowane). Z Blue System takie coś już by nie wyszło.
Do czego w tym długim wywodzie zmierzam? Do tego, że na sukces Dietera złożyło sie kilka rzeczy: poza wpadającą w ucho muzyką, dobór odpowiednich ludzi. Którzy, owszem, poinstruowani, nauczeni, ale jednak ONI stworzyli brzmienie, które tak kochamy. Zawsze całą tę robotę przypisywałem Dieterowi. Że on robi to sam (sorry, niewiedza gówniarza), bo to on był połową M.T., bo to on tworzył B.System, podstawiając na koncertach jakichś wynajętych ludzi, którzy imitowali skład zespołu. Tymczasem teraz zrozumiałem (późno trochę
![Dobre :] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
) jak naprawdę to wyglądało i o to mam żal... W zasadzie sam nie wiem do kogo.
M.T. i B.S. zawsze pozostanie dla mnie M.T. i B.S. (czyli Dieterem i Thomasem, lub samym Dieterem). Natomiast nie spodziewałbym sie już wielkich sukcesów Bohlena, bo... jego gwiazda chyba gaśnie. Czy to się komuś podoba, czy nie.