"China in her eyes" mi się podoba, ale to całe intro bym wywaliła, niepotrzebne jest. Poza tym przez całą piosenkę mam w tle jakieś dziwne odgłosy, nie umiem tego opisać.. nie wiem, czy to wina mojego sprzętu, czy tak ma być. W wersji z Singletonem tego nie słyszę, więc jednak chyba to drugie. Dziwne, trochę mnie to wkurza. Piosenka tak czy inaczej dobra, zgrabny refren i w ogóle.
"Don't take away my heart" - bardzo fajna piosenka, ten motyw z chaosem dźwiękowym czy jak to nazwać, brzmi naprawdę fajnie.
"It's your smile",
"Girl out of my dreams",
"Can't let you go",
"Fight for the right love" tradycyjnie pominę milczeniem, nie lubię spokojnych piosenek u MT.
"I'll never fall in love again" wydaje mi się ponadto skądś zerżnięte.
"Cosmic girl" niezłe,
"After your love is gone" także, dodatkowo z dobrym refrenem.
"My lonely girl" - świetny kawałek. Fajne motywki w tle.
"No face no name no number" - zazwyczaj nie trawię tzw. brzmienia latino, choć mam kilka ulubionych piosenek w tym stylu (polecam "Se a vida e" Pet Shop Boys

) - ale D&T akurat zgrabnie wyszła piosenka w tym stylu. Naprawdę przyjemnie się jej słucha, od razu podrywa z fotela swoją energią.

Gdyby wszystkie rytmy latynoamerykańskie były takie fajne, chybabym polubiła to brzmienie.
"Part time lover" brzmieniowo blisko techniawy, ale na szczęście tylko blisko. Nie razi na tyle, by odebrać urok tej piosence. Świetny refren, fajnie brzmi.
Następny kawałek, czyli
"Time is on my side" już niestety, ku memu przerażeniu, poleciał raźno w tym kierunku, który
"PTL" tylko sugerował: prostacka techniawa, rąbanina, vocoder. Okropna mieszanka, gdyby wyjąć wokal Thomasa, nikt by się nie zorientował, że to MT - istnieją setki podobnych "piosenek". Fuuuj, aż zęby bolą, czemu D&T popełnili takie cuś, nie wiem.
"Avec toi" czyli znowu mamy francuski tytuł, szkoda, że brakło odwagi na więcej tekstu w tym języku.

A sama pieśń żwawa, podobnie jak "PTL" ociera się pleckami o techniawę, nie do końca wszakże. Może być.
No i proszę państwa, coś okropnego teraz.
"I'm not guilty" (I think you are..

)

Już słyszałam wcześniej ten kawałek, do obejrzenia tu:
http://www.youtube.com/watch?v=eRZ5NcEJNLY 
Czy muszę dodawać coś jeszcze? Porażka! Schować i nikomu nie pokazywać, żeby nie narażać się na szyderstwa!
"Walking in the rain of Paris"... tada da da.. pioseneczka nie obrażająca uszu, jako taka zasługuje na pochwałę, acz to nic wielkiego.
"Fly to the moon" też uszu nie obraża.

Nieco lepsza od poprzedniczki, raźna, może być (staram się nie słyszeć tej techniawy próbującej się przebić z tła).
"Love is forever" kończy średniacką ostatnią trójkę z albumu. Nie mam tu nic specjalnego do powiedzenia, piosenka daje radę, ale na kolana nie rzuca.
O bonusie nie chce mi się pisać.
Aha, czy to tylko ja tak mam, ale na okładce do płyty są teksty tylko do utworu "I'll never.." włącznie, dalszych piosenek nie mam
To tak ma być, czy ktoś wcisnął mi pirata? (w co wątpię).
Podsumowując, chyba jednak "
Alone" bardziej mi się podobał. Jak dla mnie, "
Dragon" jest zanadto nierówny, przy czym tych dołów jest więcej niźli wzniesień. Na pochwałę zasługuje ciekawe brzmieniowo
"China girl", doskonałe
"Don't take away my heart",
"No face no name no number" i fajne
"Part time lover" czy
"My lonely girl". Niemalże cała reszta to albo miernoty, albo horrory (
"I'm not guilty"

). Poza tym przez cały czas czuć na plecach gorący oddech techniawy. W niektórych piosenkach bestia grzecznie siedzi w kącie i nie przeszkadza zbytnio, w innych jednak wyrwała się na wolność -
"Time is on my side".
Album traktuję jako spadek formy po "
Alone" i zachłyśnięcie się rąbanką techniczną w jej najgorszym wydaniu.

"
Alone" też miał słabe momenty, ale nie aż tak dramatycznie złe jak tu..
edit: poprawiłam linka