Prophet5 pisze:moonwalker pisze:Nie pamiętam kiedy usłyszałem Brother Louie , ale doskonale pamiętam premierę Atlantis Is Calling. Było to [...]
Pamiętam te audycje i pamiętam szpulowe magnetofony. Miałem nienajlepszy, jak wszystko w tamtych czasach,
ZK140T:
Na nim już nagrane dwa pierwsze albumy Modern Talking. Brother Louie usłyszałem po raz pierwszy w supersamie Społem, ale nie byłem pewny, czy to produkcja Bohlena. Brzmiało to dla mnie jakoś tak za nowocześnie. Jedynie chórki zdradzały, że mógł to być MT. No, ale wiele też zespołów z tamtch lat miało podobne chóry, italo - disco, Bad Boys Blue...
Natomiast "Atlantis Is Calling" usłyszałem przez ścianę u sąsiada. Co ciekawe, była to wersja z maxi - singla. Czyli najpierw słyszałem tę długą, zanim poznałem albumową. Poszedłem do sąsiada, biorąc magnetofon i "Atlantisa" sobie przegrałem.
Kiedyś spotkałem na podwórku kolegę, który wracał ze śródmieścia i pochwalił się, że kupił jakąś kasetę. Zapytałem się co to, no i była to trzecia płyta MT. Oczywiście piracka, zresztą innych wtedy nie było. Przegraliśmy ją od razu na moją szpulę. Zatem miałem 1-szy album, 2-gi album, maxi - wersję Atlantis Is Calling i całą trzecią płytę MT! A wszystko w MONO.
Pewnego razu usłyszałem w radiu wersję instrumentalną Brother Louie, na którym speaker coś tam czytał. Oszalałem! A więc istnieją takie nagrania, gdzie można posłuchać samych instrumentów, czyli produkcji Dietera, bez "przeszkadzającego" Thomasa.

Napisałem list do Rozgłośni Pomorskiej, by w piosenkach na życzenie, które nadawano w niedzielę, puścili wszystkie instrumentale Bohlena, jakie mają. Co tydzień czekałem z włączonym magnetofonem przy radiu! Tak po miesiącu doczekałem się instrumentalnego Brother Louie! Instrumentala "Atlantis" zdobyłem natomiast od innego kolegi. Pożyczył mi kasetę i przegraliśmy ją na szpulę. Nagrań słuchałem tyle razy, że prawie wytarłem taśmy do przezroczystości i przypominały one taśmy klejące.
Bardzo lubię trzecią płytę, ale wcale nie mniej pierwszą, a szczególnie DRUGĄ: Let's Talk About Love. Nie uważam tej za słaby album.
Audycje Fabiańskiego też pamiętam. A zwłaszcza, kiedy utwór C.C.Catch "Little By Litlle" przetłumaczył jako "Maleństwo za maleństwo".
Nic nie zastąpi takich wspomnień i tamtego klimatu. Nawet najlepsze, współczesne wydania DVD, czy tam obrazy HD-TV.