Recenzje płyt- na początek The 1st Album
- Atlantis
- Posty: 727
- Rejestracja: ndz maja 08, 2005 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
Recenzje pÂłyt- na poczÂątek The 1st Album
Proponuję, aby fani odwiedzający tę stronę recenzowali swoje ulubione płyty, dobrze by było, ażeby były to recenzje ciekawe i poprawne merytorycznie, a więc starajmy się unikać opisów w stylu: "super płytka". Zatem na początek The 1st Album, w przyszłości będziemy dyskutować o kolejnych albumach.
Ostatnio zmieniony ndz cze 19, 2005 20:56 przez Atlantis, łącznie zmieniany 1 raz.
- Atlantis
- Posty: 727
- Rejestracja: ndz maja 08, 2005 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
The 1st Album, album od którego wszystko się zaczęło. Osobiście uważam go za jedną z najciekawszych i najoryginalniejszych produkcji zespołu, chociaż początkowo nie byłem do niej przekonany, z czasem jednak bardzo ją polubiłem, płytka ma bowiem niesamowity klimat. Moim ulubionym utworem jest oczywiście "Do You Wanna", a inne również cudowne to "You Can Win If You Want", "The Night Is Yours The Night Is Mine" czy też "Lucky Guy". Na płycie nie znajdziemy właściwie słabego utworu, szkoda jedynie, iż "You're My Heart You're My Soul" jest w wersji maxi, moim zdaniem wersja "krótka" jest lepsza. Gorąco polecam!
- Pioetrek
- Posty: 1624
- Rejestracja: wt mar 29, 2005 22:00
- Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
- Kontakt:
The 1st Album...
Trudno mi powiedzieć czy to co zaraz tutaj napiszę to będzie recenzja - raczej może zdecydowanie subiektywne przedstawienie pewnych obserwacji przychodzących na myśl podczas słuchania poszczególnych piosenek.
A więc:
1. Do you wanna - od dłuższego czasu mój numer jeden z tego albumu. Wg mnie główną jego zaletą jest to, że wszystkie elementy mimo, że nie są najdebestniejsze to jednak wspólnie tworzą utwór genialny.
Element, który mogę szczególnie wyróżnić, to dźwięki wykańczające poszczególne fragmenty zwrotek (brzmi to tak jakby gitarowo - ale się nie znam...więc nie będę się może zagłębiał w szczegóły) wg mnie bardzo charakterystyczne dla większości piosenek Modern Talking.
2. You're my heart, you're my soul - co można napisać - wielki przebój. Miałem swego czasu okres, że mi się przejadł ale to minęło.
Sam utwór zaczyna się jak dla mnie dobrze, czyli długi wstęp z dobrą melodią (dobrą znaczy taką jak lubię), potem jest pierwsza zwrotka i ona brzmi tak jakoś przeciętnie (jak na MT)...niespecjalnie ją lubię, potem wspaniały refren i mastersztyk - czyli zwrotka druga. Idealne dopasowanie wzbogaconej o ozdobniki melodi (w porównaniu do zwrotki pierwszej, z ciekawszym tekstem i co za tym idzie lepszym brzmieniem wokalu Thomasa tworzą wspaniały klimat.
Drugą zwrotkę YMHYMS uważam, za najlepszy fragment na całej tej płycie a także za jeden z najlepszych w historii Modern Talking
3. One in a million - to utwór, który zawsze się jakoś przewijał wśród moich ulubionych. Może jego konstrukcja nie jest wg mnie najszczęśliwsza ale... chodzi o to, że zaraz na wstępie słyszymy refren, który akurat moim zdaniem jest najsłabszym elementem tej piosenki. Jednak utwór broni się bardzo przyjemną melodią (szczególnie lubię to brzdąkanie w zwrotkach) no i oczywiście wokalem Thomasa w zwrotkach.
Mój ulubiony fragment:
...Oh lonely life, I hear your heartbeat
Deep in the night
I need you so
Know that I can't let you go...
4. The Night Is Your, The Night Is Mine - z tym utworem to różnie u mnie bywało - był czas, że słuchałem go non-stop ale był czas, że uznawałem go za jeden z najsłabszych w karierze MT. Głównym powodem niskiej oceny tego utworu, który nawet powinienem umieścić niżej jest refren w całości zaśpiewany wysoko. Jakoś to do mnie nie przemawia...
Na szczęście muzyka jest bardzo fajna i Thomas też się wykazał. Szczególnie w końcówce. Dlatego też moim ulubionym fragmentem tej piosenki jest fragment, w którym następuje zwolnienie tempa - rewelacja:
...Girl, when I see you smile
Imaginations running wild
Love makes me feel allright
Help me through the night
Sometimes you're weak
Sometimes you're wild
You're a woman
You're a child
Love makes me feel allright, tonight...
5. Bells of Paris - ta piosenka początkowo podobała mi się średnio. Z dwóch powodów - melodia (niby klimaty francuskie ale jakoś tak i refreny. Jednak po raz kolejny Thomas zaśpiewał tak, że utwór ten się podoba.
Moje ulubione fragmenty to:
...Oh, I gave you my heart...
...Now, you're looking in my eyes...
...Oh, you stood in the light of an old cafĂŠ...
...Oh, you fed my love to your hungry soul
And I see an angel in your eyes...
6. You Can Win If You Want - właściwie temu utworowi nic nie brakuje ale chyba za często go kiedyś słuchałem i już nie jest tak atrakcyjny jak kiedyś. Do słabszych elementów zaliczyłbym refren. Jest ciekawy ale zaśpiewany jest tak sobie. A poza tym zaliczam ten utwór - może niekoniecznie słusznie - do grupy utworów brzmiących ciężko jak np Lady Lai.
Ulubiony fragment:
...A steady job and a nice young man
Your parents had your future planned
Rings on your finger, paint on your toes
That's the way your story goes...
7. Lucky Guy - to utwór z powerem. Właściwie tylko jedna rzecz podoba mi się średnio - ooooo w refrenie. Wg mnie oooooo wykonane w wersji niemieckiej czy R. Simmonsa byłoby lepsze.
W zwrotkach Thomas prezentuje się świetnie oprócz:
...Over and over again
Without end...
Jakieś to słabsze jest od reszty.
8. There's too much blue in missing you - piosenka z wokalem Dietera Bohlena. I moim zdaniem jest to jej największa zaleta (czyli zwrotki z samodzielnym śpiewem Dietera). Średnio mi pasuje ogóly klimat tego utworu. Jest strasznie wg mnie ciężki (tak jak np Lady Lai). Szkoda, że 98 roku nie doczekał się tak jak Lady Lai nowej aranżacji...
9. Diamonds never made a lady - ten utwór z racji swojej melodii zawsze kojarzył mi się z komputerami lat 80-tych - C64, Atari itp. Melodię jak i refren uważam za słabszy element tego utworu. Ale za to zwrotki są jak najbardziej dobre.
Ulubiony fragment:
...You drink champaign, eat caviar
A colour TV in the back of your car...
To tyle co miałem do napisania o tym albumie... Wszystkie określenia typu np słabszy, odnoszę do jakiegoś średniego poziomu MT, który gdzieś tak się ukształtował w mojej głowie i używam ich tylko w zamkniętym kontekście piosenek MT.
Pozdrawiam
Piotrek
PS: Cytaty piosenek zaczerpnięte zostały ze strony http://www.moderntalking.pl
edit: Właśnie nam 500 postów stuknęło.
. I od niedawna mamy chyba tyle samo użytkowników co na forum poprzednim.
Trudno mi powiedzieć czy to co zaraz tutaj napiszę to będzie recenzja - raczej może zdecydowanie subiektywne przedstawienie pewnych obserwacji przychodzących na myśl podczas słuchania poszczególnych piosenek.
A więc:
1. Do you wanna - od dłuższego czasu mój numer jeden z tego albumu. Wg mnie główną jego zaletą jest to, że wszystkie elementy mimo, że nie są najdebestniejsze to jednak wspólnie tworzą utwór genialny.
Element, który mogę szczególnie wyróżnić, to dźwięki wykańczające poszczególne fragmenty zwrotek (brzmi to tak jakby gitarowo - ale się nie znam...więc nie będę się może zagłębiał w szczegóły) wg mnie bardzo charakterystyczne dla większości piosenek Modern Talking.
2. You're my heart, you're my soul - co można napisać - wielki przebój. Miałem swego czasu okres, że mi się przejadł ale to minęło.
Sam utwór zaczyna się jak dla mnie dobrze, czyli długi wstęp z dobrą melodią (dobrą znaczy taką jak lubię), potem jest pierwsza zwrotka i ona brzmi tak jakoś przeciętnie (jak na MT)...niespecjalnie ją lubię, potem wspaniały refren i mastersztyk - czyli zwrotka druga. Idealne dopasowanie wzbogaconej o ozdobniki melodi (w porównaniu do zwrotki pierwszej, z ciekawszym tekstem i co za tym idzie lepszym brzmieniem wokalu Thomasa tworzą wspaniały klimat.
Drugą zwrotkę YMHYMS uważam, za najlepszy fragment na całej tej płycie a także za jeden z najlepszych w historii Modern Talking
3. One in a million - to utwór, który zawsze się jakoś przewijał wśród moich ulubionych. Może jego konstrukcja nie jest wg mnie najszczęśliwsza ale... chodzi o to, że zaraz na wstępie słyszymy refren, który akurat moim zdaniem jest najsłabszym elementem tej piosenki. Jednak utwór broni się bardzo przyjemną melodią (szczególnie lubię to brzdąkanie w zwrotkach) no i oczywiście wokalem Thomasa w zwrotkach.
Mój ulubiony fragment:
...Oh lonely life, I hear your heartbeat
Deep in the night
I need you so
Know that I can't let you go...
4. The Night Is Your, The Night Is Mine - z tym utworem to różnie u mnie bywało - był czas, że słuchałem go non-stop ale był czas, że uznawałem go za jeden z najsłabszych w karierze MT. Głównym powodem niskiej oceny tego utworu, który nawet powinienem umieścić niżej jest refren w całości zaśpiewany wysoko. Jakoś to do mnie nie przemawia...
Na szczęście muzyka jest bardzo fajna i Thomas też się wykazał. Szczególnie w końcówce. Dlatego też moim ulubionym fragmentem tej piosenki jest fragment, w którym następuje zwolnienie tempa - rewelacja:
...Girl, when I see you smile
Imaginations running wild
Love makes me feel allright
Help me through the night
Sometimes you're weak
Sometimes you're wild
You're a woman
You're a child
Love makes me feel allright, tonight...
5. Bells of Paris - ta piosenka początkowo podobała mi się średnio. Z dwóch powodów - melodia (niby klimaty francuskie ale jakoś tak i refreny. Jednak po raz kolejny Thomas zaśpiewał tak, że utwór ten się podoba.
Moje ulubione fragmenty to:
...Oh, I gave you my heart...
...Now, you're looking in my eyes...
...Oh, you stood in the light of an old cafĂŠ...
...Oh, you fed my love to your hungry soul
And I see an angel in your eyes...
6. You Can Win If You Want - właściwie temu utworowi nic nie brakuje ale chyba za często go kiedyś słuchałem i już nie jest tak atrakcyjny jak kiedyś. Do słabszych elementów zaliczyłbym refren. Jest ciekawy ale zaśpiewany jest tak sobie. A poza tym zaliczam ten utwór - może niekoniecznie słusznie - do grupy utworów brzmiących ciężko jak np Lady Lai.
Ulubiony fragment:
...A steady job and a nice young man
Your parents had your future planned
Rings on your finger, paint on your toes
That's the way your story goes...
7. Lucky Guy - to utwór z powerem. Właściwie tylko jedna rzecz podoba mi się średnio - ooooo w refrenie. Wg mnie oooooo wykonane w wersji niemieckiej czy R. Simmonsa byłoby lepsze.
W zwrotkach Thomas prezentuje się świetnie oprócz:
...Over and over again
Without end...
Jakieś to słabsze jest od reszty.
8. There's too much blue in missing you - piosenka z wokalem Dietera Bohlena. I moim zdaniem jest to jej największa zaleta (czyli zwrotki z samodzielnym śpiewem Dietera). Średnio mi pasuje ogóly klimat tego utworu. Jest strasznie wg mnie ciężki (tak jak np Lady Lai). Szkoda, że 98 roku nie doczekał się tak jak Lady Lai nowej aranżacji...
9. Diamonds never made a lady - ten utwór z racji swojej melodii zawsze kojarzył mi się z komputerami lat 80-tych - C64, Atari itp. Melodię jak i refren uważam za słabszy element tego utworu. Ale za to zwrotki są jak najbardziej dobre.
Ulubiony fragment:
...You drink champaign, eat caviar
A colour TV in the back of your car...
To tyle co miałem do napisania o tym albumie... Wszystkie określenia typu np słabszy, odnoszę do jakiegoś średniego poziomu MT, który gdzieś tak się ukształtował w mojej głowie i używam ich tylko w zamkniętym kontekście piosenek MT.
Pozdrawiam
Piotrek
PS: Cytaty piosenek zaczerpnięte zostały ze strony http://www.moderntalking.pl
edit: Właśnie nam 500 postów stuknęło.
- Daniel
- Posty: 1378
- Rejestracja: sob wrz 17, 2005 12:18
- Lokalizacja: Warszawa
Bardzo lubie ten album - to najbardziej oryginalna i odkrywcza plyta jaka kiedykolwiek nagral zespol. Kadna piosenka jest bardzo dobra, mysle ze kazda swietnie by sobie poradzila jako singiel. Nagrania sa zroznicowane, mamy tu piosenki szybkie, srednie, wolne, z wokalem Thomasa oraz Dietera (cos takiego juz sie nie potworzylo).
Zaluje ze nagranie "Bell Of Paris" nie ukazalo sie w wersji "extended" - bo wlasnie ta piosenka daje doskonale pole do popisu dla ewentualnych "rozszezen" (powplatane melodie Paryża, bicia dzwonow, charakterystyczna dla tego nagrania "harmonijka" mogla by przejsc w inna melodyke, Thomas mogł by coś zaspiewac z jezyku francuskim...). Piosenka daje tyle mozliwosci - wielka szkoda, ze nikt nie wpadl na pomysl zremixowania tego dziela !
Zaluje ze nagranie "Bell Of Paris" nie ukazalo sie w wersji "extended" - bo wlasnie ta piosenka daje doskonale pole do popisu dla ewentualnych "rozszezen" (powplatane melodie Paryża, bicia dzwonow, charakterystyczna dla tego nagrania "harmonijka" mogla by przejsc w inna melodyke, Thomas mogł by coś zaspiewac z jezyku francuskim...). Piosenka daje tyle mozliwosci - wielka szkoda, ze nikt nie wpadl na pomysl zremixowania tego dziela !
- ArCrack
- Administrator
- Posty: 4548
- Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
- Kontakt:
- Daniel
- Posty: 1378
- Rejestracja: sob wrz 17, 2005 12:18
- Lokalizacja: Warszawa
- ArCrack
- Administrator
- Posty: 4548
- Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
- Kontakt:
Ja osobiście stworzyłem typową "extended" - trwa 5:06, ale zbyt rewolucyjna nie jest. Właściwie proste skopiowanie dźwięku z początku i wrzucenie go pod koniec z drobnymi przeróbkami w kolejności.
Na Kazie kiedyś widziałem jakieś inne mixy jeszcze, ale ich nazw za nic nie pamiętam
.
Jeszcze dorzucę co do samej płyty - zazwyczaj słucham jej z winyla i znacznie częściej leci u mnie druga strona (piosenki 5-9), ma lepszy klimat niż pierwsza.
Na Kazie kiedyś widziałem jakieś inne mixy jeszcze, ale ich nazw za nic nie pamiętam
Jeszcze dorzucę co do samej płyty - zazwyczaj słucham jej z winyla i znacznie częściej leci u mnie druga strona (piosenki 5-9), ma lepszy klimat niż pierwsza.
Jak piszesz tak cię widzą.
- YaQb85
- Posty: 263
- Rejestracja: sob cze 11, 2005 13:36
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
co tu dużo mówić. Po prostu klasyka. Obok "Ready For Romance" jest to mój ulubiony album jaki Modern Talking stworzyli kiedykolwiek. Wszystkie utwory na tym albumie są świetne. Nie ma słabych punktów. Na szczególną uwagę zasługują jednak dwa utwory "There's Too Much Blue..." jako jedyny utwór w którym śpiewa Dieter i "The Night Is Yours..." za wspaniała wstawkę balladową pod koniec. Mam jednak większy sentyment do jednej kompozycji na tym krążku a mianowicie "Do You Wanna" po prostu majstersztyk.
- Blue Forever
- Posty: 226
- Rejestracja: pt lip 29, 2005 22:18
- Kontakt:
Uważam że Pitorek wyczerpał dosadnie temat o tej płycie. Ja moge tylko dopowiedzieć, że (tak jak na każdej płycie MT) mam swoje diamenciki. Na tej płycie są nimi Do You Wanna i Bells Of Paris. Uwielbiam je! Za ten klimat kocham właśnie Dietera!
Co do wpisu Piotrka jeszcze...
Takich ludzi jak ty to ja przez pół życia szukałem. Jeśli w ten sposób to czujesz to mamy ze sobą wiele wspólnego. Ja tak o każdej piosence gadam swojej dziewczynie, która przez te gadanie i słuchanie została przeze mnie wkręcona w wir Dietera Bohlena i ona też zaczyna słyszeć i czuć to czego przeciętny słuchacz nigdy nie odkryje.
I zgadzam się co do wspomnianej przez Ciebie "gitary" sam Bohlen twierdzi, że to jedna z tych rzeczy co odróżnia MT od reszty świata!
Co do wpisu Piotrka jeszcze...
Takich ludzi jak ty to ja przez pół życia szukałem. Jeśli w ten sposób to czujesz to mamy ze sobą wiele wspólnego. Ja tak o każdej piosence gadam swojej dziewczynie, która przez te gadanie i słuchanie została przeze mnie wkręcona w wir Dietera Bohlena i ona też zaczyna słyszeć i czuć to czego przeciętny słuchacz nigdy nie odkryje.
I zgadzam się co do wspomnianej przez Ciebie "gitary" sam Bohlen twierdzi, że to jedna z tych rzeczy co odróżnia MT od reszty świata!
- Daniel
- Posty: 1378
- Rejestracja: sob wrz 17, 2005 12:18
- Lokalizacja: Warszawa
A ja uwielbiam takie dzwieki, chyba tez gitarowe, ktore najlepiej chyba sa uwidoczniowe na poczatku wersji extended Brotrera Louie. To dla mnie poprostu czad i sama kwintesencja Modern Talking ! Moge sobie to zapetlic i sluchac w kolko i w kolkoBlue Forever pisze:I zgadzam się co do wspomnianej przez Ciebie "gitary" sam Bohlen twierdzi, że to jedna z tych rzeczy co odróżnia MT od reszty świata!
- punky linsky
- Posty: 168
- Rejestracja: czw paź 05, 2006 16:47
- Lokalizacja: dąbrowa górnicza
The 1st album
Witam!!
nie zgadzam się z recenzją zamieszczoną na stronie, a konkretnie ze zdaniem iż album ten jest nieszablonowy.
Jestem tu nowy, więc muszę wyjaśnić, że tak jak Wy wszyscy, kocham muzykę Dietera. Towarzyszy mi ona od początku życia ( rocznik 83 ) i zawsze będę miał do niej sentyment. Wprawdzie zgadzam się z opiniami że jest to muzyka tandetna, tzw urokliwy banał, ale ja poprostu uwielbiam takie dźwięki. Wydłużone wersje piosenek z lat 80. to jest poprostu coś fantastycznego! Ale...
Pierwszy album MT, mimo całej swojej "magii" i wielu smaczków aranżacyjnych, ma jeden ogromny mankament - jest jednym wielkim szablonem !!!
Przysłuchajcie się - prawie wszystkie piosenki są oparte na jednej linii basowej !!! Wprawdzie za każdym razem ma ona inne brzmienie, ale grany jest ten sam motyw.
Sam próbuje swoich sił na polu tworzenia muzyki i mam wrażenie, że gdyby Bohlen robił ten album dzisiaj, zrobiłby go w tydzień. Wystarczyłoby wycinać i wklejać w programie muzycznym tą linię basową, przyporządkować odpowiedni dźwięk basu, osadzić na części rytmicznej, dodać pady i inne dodatki i mamy cały album !!
Nie potrafię słuchać tego albumu w całości, bo przy "Diamonds never made a lady" trafia mnie szlag...Co innego słuchanie tych numerów z osobna - są Miodzio!!! Brzmienie pierwsza klasa!

POZDRAWIAM !
nie zgadzam się z recenzją zamieszczoną na stronie, a konkretnie ze zdaniem iż album ten jest nieszablonowy.
Jestem tu nowy, więc muszę wyjaśnić, że tak jak Wy wszyscy, kocham muzykę Dietera. Towarzyszy mi ona od początku życia ( rocznik 83 ) i zawsze będę miał do niej sentyment. Wprawdzie zgadzam się z opiniami że jest to muzyka tandetna, tzw urokliwy banał, ale ja poprostu uwielbiam takie dźwięki. Wydłużone wersje piosenek z lat 80. to jest poprostu coś fantastycznego! Ale...
Pierwszy album MT, mimo całej swojej "magii" i wielu smaczków aranżacyjnych, ma jeden ogromny mankament - jest jednym wielkim szablonem !!!
Przysłuchajcie się - prawie wszystkie piosenki są oparte na jednej linii basowej !!! Wprawdzie za każdym razem ma ona inne brzmienie, ale grany jest ten sam motyw.
Sam próbuje swoich sił na polu tworzenia muzyki i mam wrażenie, że gdyby Bohlen robił ten album dzisiaj, zrobiłby go w tydzień. Wystarczyłoby wycinać i wklejać w programie muzycznym tą linię basową, przyporządkować odpowiedni dźwięk basu, osadzić na części rytmicznej, dodać pady i inne dodatki i mamy cały album !!
Nie potrafię słuchać tego albumu w całości, bo przy "Diamonds never made a lady" trafia mnie szlag...Co innego słuchanie tych numerów z osobna - są Miodzio!!! Brzmienie pierwsza klasa!
w rzeczy samej, w rzeczy samej !!!!Daniel pisze:A ja uwielbiam takie dzwieki, chyba tez gitarowe, ktore najlepiej chyba sa uwidoczniowe na poczatku wersji extended Brotrera Louie. To dla mnie poprostu czad i sama kwintesencja Modern Talking ! Moge sobie to zapetlic i sluchac w kolko i w kolkoBlue Forever pisze:I zgadzam się co do wspomnianej przez Ciebie "gitary" sam Bohlen twierdzi, że to jedna z tych rzeczy co odróżnia MT od reszty świata!
POZDRAWIAM !
think for yourself - question authority
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Właśnie za ten fragment uwielbiam ten kawałek. A płytka? no cóż moim zdaniem jest ona jedną z wielu przeciętnych płyt zajmująca u mnie dalsze miejsce. Zdecydowanie nie ma tego czegoś co In the garden of Venus...Pioetrek pisze:Dlatego też moim ulubionym fragmentem tej piosenki jest fragment, w którym następuje zwolnienie tempa - rewelacja:
...Girl, when I see you smile
Imaginations running wild
Love makes me feel allright
Help me through the night
Sometimes you're weak
Sometimes you're wild
You're a woman
You're a child
Love makes me feel allright, tonight...
Do you wanna - jet chyba najlepszym kawałkiem z tej płyty Uwielbiam ten kawałek i nigdy mi się nie znudzi podobnie jak You're my heart You're my soul i You can win if you want
There is too much blue in missing you - co tu dużo mówić klasowy utwór z klasowym tekstem. Jedyny raz w historii MT można usłyszeć Bohlena wspomaganego przez Kohlera albo Wiedeckego.
Diamonds never made a lady - ten kawałek mi się podoba nieco mniej ale na uwagę zwraca szybkie jak na owe czasy tempo. Ten kawałek wyprzedził swą epokę.
Bells of Paris - ciekawie zaaranżowany kawałek z elementami muzyki francuskiej.
One a milion - zawsze go uwielbiałem, podobnie jak Lucky guy, który jest jednym z najlepszych na tej płycie jak i w historii modern talking....
- punky linsky
- Posty: 168
- Rejestracja: czw paź 05, 2006 16:47
- Lokalizacja: dąbrowa górnicza
-
jason
- Posty: 54
- Rejestracja: pt lut 23, 2007 19:31
-
batman
- Posty: 66
- Rejestracja: czw gru 11, 2008 15:16
Re: Recenzje płyt- na początek The 1st Album
Witam. Jak dla mnie jest to płyta, która pomimo wielkiej popularności nie jest tą z tych najwspanialszych. Zdecydowanie ze starego okresu wolę albumy Ready For Romance i In The Garden Of Venus. Z tym, że trzeba przyznać iż płyta ma ten typowy dyskotekowy beat lat 80-tych ale aranżacje poszczególnych utworów nie powalają na kolana. Poza tym melodie też nie są jeszcze tych najwyższych lotów. To zmieniło się dopiero po Cheri Cheri Lady a zwłaszcza po 3 albumie. A jezeli chodzi o poszczególną ocenę to wygląda tak:
YOU'RE MY HEART YOU'RE MY SOUL - wizytówka zespołu ale osobiście wolę wersję 98 roku. Maxi singlowa wersja na albumie wzbogaca całe wydanie. Rytm tak jednostajny, że gdyby to nie było MT to nie zawracałbym sobie głowy. Zgadzam się z kolegami z forum, że druga zwrotka atrakcyjniejsza poprzez te wstawki (gitarowe wycia) itd. Przejście z 2 do 3 refrenu nuzy bo wypada podobnie jak I Can Lose My heart Tonight C.C.CATCH, którego to utworu nie znoszę. Myslę, że gdyby to nie był singiel to piosenka przeszła by bez echa tak jak podobne The night is yours the night is mine. W skali 1-6 daję 4 ale solidne
YOU CAN WIN IF YOU WANT - krok naprzód w dobrym kierunku. Utwór bardziej dopracowany i bardziej nadający się na singiel chociaż przebojem stał się trochę z musu. Tez mu sporo brakuje do Cheri czy Atlantis ale jest ok. Nawet przyzwoity poziom tekstu. Po latach denerwuje troche ta jednostajność rytmiczna ale w skali ogólnej 1-6 daję 5
THERE'S TOO MUCH BLUE IN MISSING YOU - jak dla mnie zdecydowanie tak. Bardzo dobra piosenka chociaż początkowo dziwiłem się, że śpiewa ją Bohlen. Fajnie zaaranżowana (wówczas chciało się Dieterowi opracowywać jakies fajne aranżacje a nie takie jak w latach 90 - tych, nudy - wszystkie ballady jednakowe). Utwór pasuje do konwencji całej płyty, takiej maxi singlowej. I wole wersję MT niż Nino czy Johna Christiana. Ocena 6
DIAMONDS NEVER MADE A LADY - lekkie ożywienie na albumie. Wersja jak powyżej długaśna i to jest OK. Troche denerwuje mnie rozpędówka z tym dżwiękiem wygrywanym jak na glinianym kogutku ale takie były czasy i taka moda. utwór nie jest zły, nawet mi sie podoba (był okres, że bardzo mi się podobał) ale Bohlenowi w nastepnych latach udawało się zrobić znacznie lepsze rzeczy wiec ogólnie 4
THE NIGHT IS YOURS THE NIGHT IS MINE - według mnie najsłabszy utwór na całej płycie, Jednostajny, miałczący, nudny, że z przykro. Słyszałem wersję samego Bohlena ale to też nużące. Jedynie to przejścei pomiędzy 2-3 refrenem ciekawe. Ogólnie najwyżej 3
DO YOU WANNA - w mojej (ale widze, że nie tylko mojej) ocenie najlepsza, najbardziej Bohlenowa piosenka na albumie, Wywołuje dreszcze refren a zwłaszcza chórek. Trochę razi ta jednostajnośc rytmiczna ale to domena całej płyty. Ja daję 6
LUCKY GUY - ciekawostka. Piosenka nagrana duzo wczesniej, śpiewana przez Bohlena i zaadoptowana na potrzeby MT na nowo. Bardzo ładna aranżacja, zupełnie inna od pozostałych utworów. Bogaty refren wypada znacznie lepiej niż w wersji Bohlen/Simmons a do tego partia chórków cacy cacy. Naprawdę nie jest źle i myślę, że notą 5 nie krzywdzę piosenki
ONE IN A MILLION - no tu już trochę słabiej chociaz aranżacja i tak niezła. Piosenka po prostu troche usypia i nie ma tej przebojowości (podobnie jak Wild wild water) z tym, że oczywiście jest to utwór ogólnie rzecz biorac niezły. trzeba miec po prostu na niego nastrój a to się róznie układa. Jak dla mnie 4
BELLS OF PARIS - piosenka tej klasy co Lucky Guy. Spokojna bez wiekszej dynamiki i bez chórków ale za to z melodyjnym refrenem. Niezła na zakończenie płyty. Daje 5
Reasumując: klasyka ale nie przesadzam z utyskiwaniem nad nią. Jak na lata 80-te niezła bo w tym klimacie ale wolę troche póxniejszy Modern Talking. Za bardzo kojarzy mi się z takimi jednostajnymi piosenkami jak powyższe wydawnictwo CC CATCH czy Say you'll never Lian Ross
YOU'RE MY HEART YOU'RE MY SOUL - wizytówka zespołu ale osobiście wolę wersję 98 roku. Maxi singlowa wersja na albumie wzbogaca całe wydanie. Rytm tak jednostajny, że gdyby to nie było MT to nie zawracałbym sobie głowy. Zgadzam się z kolegami z forum, że druga zwrotka atrakcyjniejsza poprzez te wstawki (gitarowe wycia) itd. Przejście z 2 do 3 refrenu nuzy bo wypada podobnie jak I Can Lose My heart Tonight C.C.CATCH, którego to utworu nie znoszę. Myslę, że gdyby to nie był singiel to piosenka przeszła by bez echa tak jak podobne The night is yours the night is mine. W skali 1-6 daję 4 ale solidne
YOU CAN WIN IF YOU WANT - krok naprzód w dobrym kierunku. Utwór bardziej dopracowany i bardziej nadający się na singiel chociaż przebojem stał się trochę z musu. Tez mu sporo brakuje do Cheri czy Atlantis ale jest ok. Nawet przyzwoity poziom tekstu. Po latach denerwuje troche ta jednostajność rytmiczna ale w skali ogólnej 1-6 daję 5
THERE'S TOO MUCH BLUE IN MISSING YOU - jak dla mnie zdecydowanie tak. Bardzo dobra piosenka chociaż początkowo dziwiłem się, że śpiewa ją Bohlen. Fajnie zaaranżowana (wówczas chciało się Dieterowi opracowywać jakies fajne aranżacje a nie takie jak w latach 90 - tych, nudy - wszystkie ballady jednakowe). Utwór pasuje do konwencji całej płyty, takiej maxi singlowej. I wole wersję MT niż Nino czy Johna Christiana. Ocena 6
DIAMONDS NEVER MADE A LADY - lekkie ożywienie na albumie. Wersja jak powyżej długaśna i to jest OK. Troche denerwuje mnie rozpędówka z tym dżwiękiem wygrywanym jak na glinianym kogutku ale takie były czasy i taka moda. utwór nie jest zły, nawet mi sie podoba (był okres, że bardzo mi się podobał) ale Bohlenowi w nastepnych latach udawało się zrobić znacznie lepsze rzeczy wiec ogólnie 4
THE NIGHT IS YOURS THE NIGHT IS MINE - według mnie najsłabszy utwór na całej płycie, Jednostajny, miałczący, nudny, że z przykro. Słyszałem wersję samego Bohlena ale to też nużące. Jedynie to przejścei pomiędzy 2-3 refrenem ciekawe. Ogólnie najwyżej 3
DO YOU WANNA - w mojej (ale widze, że nie tylko mojej) ocenie najlepsza, najbardziej Bohlenowa piosenka na albumie, Wywołuje dreszcze refren a zwłaszcza chórek. Trochę razi ta jednostajnośc rytmiczna ale to domena całej płyty. Ja daję 6
LUCKY GUY - ciekawostka. Piosenka nagrana duzo wczesniej, śpiewana przez Bohlena i zaadoptowana na potrzeby MT na nowo. Bardzo ładna aranżacja, zupełnie inna od pozostałych utworów. Bogaty refren wypada znacznie lepiej niż w wersji Bohlen/Simmons a do tego partia chórków cacy cacy. Naprawdę nie jest źle i myślę, że notą 5 nie krzywdzę piosenki
ONE IN A MILLION - no tu już trochę słabiej chociaz aranżacja i tak niezła. Piosenka po prostu troche usypia i nie ma tej przebojowości (podobnie jak Wild wild water) z tym, że oczywiście jest to utwór ogólnie rzecz biorac niezły. trzeba miec po prostu na niego nastrój a to się róznie układa. Jak dla mnie 4
BELLS OF PARIS - piosenka tej klasy co Lucky Guy. Spokojna bez wiekszej dynamiki i bez chórków ale za to z melodyjnym refrenem. Niezła na zakończenie płyty. Daje 5
Reasumując: klasyka ale nie przesadzam z utyskiwaniem nad nią. Jak na lata 80-te niezła bo w tym klimacie ale wolę troche póxniejszy Modern Talking. Za bardzo kojarzy mi się z takimi jednostajnymi piosenkami jak powyższe wydawnictwo CC CATCH czy Say you'll never Lian Ross
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Recenzje płyt- na początek The 1st Album
Wspomagany przez Corleisa.batman pisze: Bardzo dobra piosenka chociaż początkowo dziwiłem się, że śpiewa ją Bohlen.