Autor tego filmu zainteresował mnie przede wszystkim poprzez podejście do muzyki. Zdaje się, że odnalazłem pokrewną duszę. Choć cenię sobie kompozycje MT, w mojej domowej dyskografii jest również sporo płyt, które z brzmieniem duetu nie mają nic wspólnego. Gdybym musiał wybrać pomiędzy, powiedzmy, płytą „Protection” - Massiv Attack i „The 1st Album”, po prostu nie mógłbym tego uczynić, bo obie płyty są dla mnie równie atrakcyjne, chociaż istotnie pochodzą z różnych światów.
Inną sprawą są szufladki, które swoją szczątkową recenzją, pomimo fascynacji albumem i zespołem, twórca filmu ponownie, według mnie niesłusznie, otwiera. A bo prosta, a bo disco, a bo na jedno kopyto.
Pierwszemu albumowi trudno wiele zarzucić. Jest to płyta niezwykle złożona zarówno od strony melodii, jak sposobu ich aranżowania. Wbrew obiegowej, także tutaj powtórzonej, wyświechtanej zresztą opinii, nie jest to album w stylu disco. Wesołości i skoczności, jak na płytę w stylu „disco” jest tu proporcjonalnie dużo mniej, niż melancholii, smutku, refleksji. Czysty rytm „italo” to zaledwie dwie piosenki singlowe, z których druga, ze względu na „middle tempo”, nie za bardzo nadaje się do tańca. Co dostajemy w zamian. Dostajemy smutek, a nawet dramatyzm za sprawą „One in a Milion” i „There's too much Blue...”. Dostajemy „Lucky Guy”, który bardziej bezkompromisowo zaaranżowany mógłby robić za czadowy woodstockowy numer. Poza tym, funky w postaci „The Night is yours...” i całkiem klubowy, nawet jak na dzisiejsze czasy „Diamonds never...” Jeżeli ktokolwiek i kiedykolwiek istotnie usłyszał to, co debiutancki MT oferuje, nie może zaprzeczyć, że lepiej się tego albumu słucha, niż przy nim tańczy. Elektroniczny POP z tanecznym zacięciem. Lepiej bym tego nie ujął.
„Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga”, „słuchaj uchem, a nie brzuchem”. Amen.
Opowieści z muzycznych światów
- Karolek78
- Posty: 302
- Rejestracja: pt gru 24, 2010 22:34
Re: Opowieści z muzycznych światów
Jedynka przede wszystkim nie jest jeszcze tak przeżarta przez bohlenowskie schematy. Sporo zabawy formą, różnorodne kompozycje, sporo analogowych syntezatorów, przez co brzmienie jest bardziej chropowate, kilka piosenek ma bardzo dobre teksty. Płyta powstawała w zaledwie kilka tygodni. Z jednej strony mało, a z drugiej strony to prawdopodobnie jest czynnik, który zadecydował o tej wielorakości rozwiązań - nagrano po prostu dobre piosenki, tak jak je czuli, bez sztukowania i zastanawiania się czy to się na pewno wpisuje w nurt i czy się sprzeda. Być może jedyny moment w historii Bohlena (i jego ekipy) kiedy był twórcą a nie odtwórcą (najpierw jeszcze powielającego samego siebie, potem coraz częściej innych).
Karolek78
-
nado
- Posty: 664
- Rejestracja: pt sty 08, 2010 14:48
Re: Opowieści z muzycznych światów
Szanowny Karolku78.
Widzę, że mężnie kluczysz między dźwiękami bohlenowskich kompozycji, starając się zrozumieć, za co ty tę muzykę właściwie lubisz. Myślę, że każdy w pewnym momencie zadaje sobie to pytanie. Pozwól, że otworzę przed tobą kolejne drzwi do rozmyślań na temat. Odpowiedz, proszę na następujące pytania:
1. Który album MT sprawł, że fani zaczeli istotnie postrzegać piosenki duetu jako "disco"?
2. Posługując się terminologią stosowaną w określaniu więzi krwi, odpowiedz. Która płyta spośród sześciu płyt z lat '80 to siostra, a która to jej kuzynka?
3. Jaki z albumów istotnie ma najmniej wspólnego z "disco"?
4. W którym miejscu MT zaczyna się nowa era brzmienia Bohlena?
Odpowiedz, stosując tę samą numerację. Czekam.
Widzę, że mężnie kluczysz między dźwiękami bohlenowskich kompozycji, starając się zrozumieć, za co ty tę muzykę właściwie lubisz. Myślę, że każdy w pewnym momencie zadaje sobie to pytanie. Pozwól, że otworzę przed tobą kolejne drzwi do rozmyślań na temat. Odpowiedz, proszę na następujące pytania:
1. Który album MT sprawł, że fani zaczeli istotnie postrzegać piosenki duetu jako "disco"?
2. Posługując się terminologią stosowaną w określaniu więzi krwi, odpowiedz. Która płyta spośród sześciu płyt z lat '80 to siostra, a która to jej kuzynka?
3. Jaki z albumów istotnie ma najmniej wspólnego z "disco"?
4. W którym miejscu MT zaczyna się nowa era brzmienia Bohlena?
Odpowiedz, stosując tę samą numerację. Czekam.
- Karolek78
- Posty: 302
- Rejestracja: pt gru 24, 2010 22:34
Re: Opowieści z muzycznych światów
Ja lubię wtedy, gdy widzę inteligencję i świadomość tego co się robi, więc mogę powiedzieć, że lubię tę muzykę za Bohlena. Czasami zastanawiam się czego ten facet ma więcej - talentu czy bystrości umysłu, bo to, że ma jedno i drugie, jak mawia klasyk, jest oczywistą oczywistością. Ja go cenię przede wszystkim za to drugie 
1. Ja bym mówił o pewnym procesie. Dwójka jest brzmieniowo/sprzętowo najbliższa reszcie poruszających się wówczas w podobnych klimatach muzycznych stworzeń, ale jako tako wejściem w szufladę disco moim zdaniem jest Ready For Romance.
2. Czwórka to trójka, która wybrała się w podróż na daleki wschód
Tam na dobrą sprawę niektóre utwory można powiązać w pary - np. takie Sweet Little Shilea odgrywa na czwórce rolę Doctor For My Heart. Koncepcja niemal ta sama.
3. Piątka to momentami płyta z klimatem AOR (bodaj Tak się to dziwię - aż tak się nie znam :p )...
4. ...i tu też zaczyna się to, co potem mamy mniej więcej na pierwszych albumach Blue System.
1. Ja bym mówił o pewnym procesie. Dwójka jest brzmieniowo/sprzętowo najbliższa reszcie poruszających się wówczas w podobnych klimatach muzycznych stworzeń, ale jako tako wejściem w szufladę disco moim zdaniem jest Ready For Romance.
2. Czwórka to trójka, która wybrała się w podróż na daleki wschód
3. Piątka to momentami płyta z klimatem AOR (bodaj Tak się to dziwię - aż tak się nie znam :p )...
4. ...i tu też zaczyna się to, co potem mamy mniej więcej na pierwszych albumach Blue System.
Karolek78
-
nado
- Posty: 664
- Rejestracja: pt sty 08, 2010 14:48
Re: Opowieści z muzycznych światów
Niech to moje podsumowanie służy ci do kolejnego z tysiąca przewartościowań.
Trzeci i czwarty numer zaliczasz śpiewająco. Włąsiwie nie ma się o co w tym wypadku spierać. I tym postrzeganiu różnorodności muzyki MT, autor recenzji z YouTube nie ma żadnej racji.
Wejściem w szufladę, jak to ująłeś, jest istotnie 2nd Album. Ponad połowa płyty stanowi czysty beat "italo disco", chociaż piosenki te, inaczej zaranżowane, mogłyby robić za świetny pop.
Idąc tropem beatu... Rzeczoną kuzynką siostry jest "In the Middle of Nowhere", dlatego spośród MT lat '80 tę płytę cenię sobie najmniej, tym bardziej, że mam podejrzenia, że niektóre z piosenek tu umieszczonych były odrzutami z płyt poprzednich.
Trójka jest zbyt różnorodna stylowo, aranżacyjnie, gna niczym w galopie za przebojowością, atrakcyjnością, klimatem, nowymi rozwiązaniami.
Pozdro.
Trzeci i czwarty numer zaliczasz śpiewająco. Włąsiwie nie ma się o co w tym wypadku spierać. I tym postrzeganiu różnorodności muzyki MT, autor recenzji z YouTube nie ma żadnej racji.
Wejściem w szufladę, jak to ująłeś, jest istotnie 2nd Album. Ponad połowa płyty stanowi czysty beat "italo disco", chociaż piosenki te, inaczej zaranżowane, mogłyby robić za świetny pop.
Idąc tropem beatu... Rzeczoną kuzynką siostry jest "In the Middle of Nowhere", dlatego spośród MT lat '80 tę płytę cenię sobie najmniej, tym bardziej, że mam podejrzenia, że niektóre z piosenek tu umieszczonych były odrzutami z płyt poprzednich.
Trójka jest zbyt różnorodna stylowo, aranżacyjnie, gna niczym w galopie za przebojowością, atrakcyjnością, klimatem, nowymi rozwiązaniami.
Pozdro.