Modern Talking jako zespół grający na żywo

Dyskusja wyłącznie na temat Modern Talking.
ODPOWIEDZ
Pointrox
Posty: 566
Rejestracja: sob sie 02, 2008 19:58

Modern Talking jako zespół grający na żywo

Post autor: Pointrox »

Słuchając ostatnich koncertów Dietera z jego solowej trasy i katując po raz kolejny koncerty Thomasa z lat '80 zebrało mi się na przemyślenia na powyższy temat. Może to będzie jakiś zaczyn do dalszej dyskusji ;)

Jak dobrze wiecie, MT grało pełnowymiarowe koncerty, ale dopiero przy okazji swojego triumfalnego powrotu w latach dziewięćdziesiątych, zaczynając od dużej trasy w ramach promocji albumu "Back for Good" a kończąc na drastycznie zredukowanej serii koncertów promujących krążek "Universe". Czy można jednak powiedzieć, że były to koncerty w pełni na żywo? Oglądając np. cały koncert z Moskwy z trasy BfG bardziej słychać podkład puszczony z taśmy niż cokolwiek innego, chociaż na scenie widzimy cały zespół - jak mniemam - profesjonalnych muzyków. To samo można powiedzieć o koncercie z Budapesztu - największego jeśli chodzi o publiczność. I o tym ostatnim, berlińskim z 2003 roku.

Ubolewam też trochę nad faktem, że Modern Talking w latach '80 nigdy nie dało koncertu. Takiego z prawdziwego zdarzenia. Fakt, sama forma w jakiej zespół wówczas funkcjonował uniemożliwiała organizowanie jakichkolwiek tras koncertowych, bo w końcu gdzie by był czas na skomponowanie, nagranie i wypuszczenie dwóch albumów w ciągu jednego roku? :P

Jednak przykład pierwszych koncertów Thomasa po pierwszym rozpadzie zespołu, gdy występował w RPA i Chile doskonale pokazuje, że takie koncerty mogły naprawdę fajnie wyglądać, no i brzmieć. Gdyby MT poszło w tę stronę, to myślę, że udział Dietera i Luisa w przygotowaniach do takich koncertów tym bardziej pomógłby w przetłumaczeniu typowo studyjnego projektu na wersję sceniczną.

Takie doświadczenie zapewne nie byłoby bez znaczenia dla charakterystycznego brzmienia MT. Częstszy kontakt z publiką i wychwytywanie tego co jej się najbardziej podoba zapewne przyczyniłoby się do pewnej ewolucji muzyki tworzonej przez Dietera. Kto wie, może jego nieusidlona gitara w końcu zostałaby podłączona i przestałaby być tylko rekwizytem? :D
Awatar użytkownika
Karolek78
Posty: 302
Rejestracja: pt gru 24, 2010 22:34

Re: Modern Talking jako zespół grający na żywo

Post autor: Karolek78 »

Pointrox pisze: pt paź 18, 2019 23:41 Jak dobrze wiecie, MT grało pełnowymiarowe koncerty, ale dopiero przy okazji swojego triumfalnego powrotu w latach dziewięćdziesiątych, zaczynając od dużej trasy w ramach promocji albumu "Back for Good" a kończąc na drastycznie zredukowanej serii koncertów promujących krążek "Universe". Czy można jednak powiedzieć, że były to koncerty w pełni na żywo? Oglądając np. cały koncert z Moskwy z trasy BfG bardziej słychać podkład puszczony z taśmy niż cokolwiek innego, chociaż na scenie widzimy cały zespół - jak mniemam - profesjonalnych muzyków. To samo można powiedzieć o koncercie z Budapesztu - największego jeśli chodzi o publiczność. I o tym ostatnim, berlińskim z 2003 roku.
Pełna zgoda. Koncerty MT w roku 1998 były z playbacku. Co więcej, wydaje mi się, że także wokal Thomasa był wcześniej rejestrowany w studiu - nie był on tak "wypolerowany" i pieczołowicie obrobiony jak ten na albumach, stąd wrażenie, że jest live.
Pointrox pisze: pt paź 18, 2019 23:41 Jednak przykład pierwszych koncertów Thomasa po pierwszym rozpadzie zespołu, gdy występował w RPA i Chile doskonale pokazuje, że takie koncerty mogły naprawdę fajnie wyglądać, no i brzmieć. Gdyby MT poszło w tę stronę, to myślę, że udział Dietera i Luisa w przygotowaniach do takich koncertów tym bardziej pomógłby w przetłumaczeniu typowo studyjnego projektu na wersję sceniczną.
W tych koncertach natomiast na żywo był jedynie wokal Thomasa i... perkusja. Reszta to są oryginalne partie puszczone z playbacku.

Czytałem kiedyś wywiad z Dieterem z czasów działalności pierwszego MT. Chwalił w nim się, że skompletował skład muzyków, i w 1986 roku MT ruszy z nimi w trasę. Nasilające się nieporozumienia z Thomasem sprawiły, iż pomysł upadł. W innym z wywiadów Bohlen stwierdził, że tylko dlatego, iż MT nie koncertuje ma czas na tworzenie muzyki dla innych wykonawców.
Osobiście nie mam za złe chłopakom, że nie grali "na żywo". Takie czasy, taka muzyczna estetyka. Koncerty Andersa w Chile uważam za najlepszy patent na rozwiązanie tej kwestii. Może tylko kilka piosenek z repertuaru MT udałoby się z pełnym powodzeniem przetłumaczyć na wersje sceniczne. Cała magia tego brzmienia brała się właśnie z tego, że była to znakomita robota studyjna.
Karolek78
ODPOWIEDZ